Krajobraz przed bitwą

Dzisiaj nie mam wątpliwości, że Jesienne Wybory Parlamentarne nie będą miały wymiaru Bitwy Pod Grunwaldem. Wynik jest już znany. Czeka nas kolejna kadencja samodzielnych rządów PiS.

Wielu chciałoby wskazywać winnych. Władysław Kosiniak-Kamysz, bo PSL odmówił wejścia do Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna, bo się nie schował w szafie. Adrian Zandberg, bo Razem jak zawsze osobno. Robert Biedroń, bo skompromitował to, co sam chwilę wcześniej stworzył. Lubimy szukać winnych. Tylko po co? czytaj więcej…

Wygrać? Przegrać? Olać?

Rosnąca inflacja, rosnąca śmiertelność, rosnące zadłużenie państwa… to tylko niektóre z oczywistych skutków czterech lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Kolejna kadencja PiS-u to klęska dla Polski. Dla tych, którzy mnie znają lub czytają, sprawa jest oczywista. Niestety na razie nie zauważyłem, żeby osoby odpowiedzialne za zmianę tej sytuacji miały jakiś pomysł. czytaj więcej…

Przegrywa ten, kto wie lepiej

Słyszę coraz liczniejsze głosy wzywające do przekonania wszystkich, że muszą w jesiennych wyborach uratować kraj i głosować przeciwko PiS. Są przy tym używane porównania do samolotu w Smoleńsku albo do różnych innych sytuacji tuż przed jakąś tragedią. Nie warto straszyć PiS-em. To już nie działa.

Nie wierzysz? To znajdź sobie w internecie listę afer czytaj więcej…

Stłuc termometr? Powinno pomóc…

Jest kilka sposobów radzenia sobie z podwyższoną temperaturą – można stłuc termometr, można zwalczać objawy, można leczyć przyczynę. Dokładnie tak samo jest z obniżonym poparciem wyborców. Można udawać, że to nieprawda. Można wykonać ruchy pozorne. Można dotrzeć do przyczyn i się z nimi zmierzyć. czytaj więcej…

Polityka – wartości, układy czy zapasy w błocie?

Polityka. Jak się ją robi? Jak chcielibyśmy, żeby się ją robiło?

Gabinety z zasłoniętymi oknami, zadymione, potajemne spotkania, ustalenia w wąskim gronie. Dzielenie ról, przyznawanie stanowisk, miejsc na listach, zaszczytów.

Gabinety, samochody, personel, kierowcy. Kto mocniejszy, kto sprytniejszy, kto czytaj więcej…

Nienawiść moją ojczyzną?

Wiem – nikt dzisiaj nie czyta poezji. Ale może jeszcze ktoś pamięta „Ten jest z ojczyzny mojej” Antoniego Słonimskiego:

Ten, co o własnym kraju zapomina.
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,

Z matką żydowską nad pobite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada – czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,

Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi, Grekiem –
Gdy naród grecki z głodu obumiera,
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.

czytaj więcej…

Nie bądź idiotą, pomyśl w końcu o sobie!

Modnie jest dzisiaj narzekać na elektorat. Że głupi, że nic nie rozumie, że daje się kupować. Normalnie matoły same. Do tego chodzą po ulicach i hałasują. Na przykład w Boże Ciało. Kto to słyszał? Dzieci do pedofilów posyłają, jeszcze im na tacę wrzucają… O co im w ogóle chodzi?

Są i tacy, co inaczej narzekają. W tyłkach im się poprzewracało! Mówią o jakichś trybunałach, a tu człowiek nie ma co do garnka włożyć. Dzieci chcą zabijać albo oddawać pedałom. Dwóch mężczyzn razem? Ulice blokują, nie da się przejść czy przejechać. Dzieciom oczy trzeba zasłaniać. O co im w ogóle chodzi?

Wniosek jest jednak wspólny. czytaj więcej…

Fanatyzm zabija, czyli 9 sposobów na piątą wygraną Kaczyńskiego

Fanatyzm to silna wiara w coś z wyłączeniem krytycznego myślenia. Z reguły ośmiesza i kompromituje to, co wciąga na sztandary. Ponieważ zaobserwowałem objawy fanatyzmu po stronie demokratycznej, z którą się w pełni identyfikuję i z którą wiążę nadzieje na przyszłość, pozwolę sobie przedstawić moją diagnozę. Skupi się ona wokół szkodliwych tez głoszonych przez fanatyków.

Ze względu na silną identyfikację fanatyków z ugrupowaniem, które popierają, będę przedstawiał ich jako jedną grupę. Mam oczywiście świadomość, że to, co mówią dzisiaj fanatycy z zewnątrz, nie jest przekazem formułowanym przez polityków odpowiedzialnych za sukces w wyborach. czytaj więcej…

Popierać, nie przeszkadzać!

Od 43 miesięcy protestuję na ulicach przeciwko łamaniu prawa i zasad współżycia społecznego przez polityków partii rządzącej. Namawiałem też do angażowania się w politykę. Zachęcałem nie tylko żeby wstępować do partii, ale również żeby komunikować się z politykami, przedstawiać im swoje oczekiwania, preferencje czy aspiracje aby mogli je uwzględniać w swoich działaniach. Wydawało mi się, że to oczywista metoda popierania polityków i konieczne jest jej wzmocnienie.

Kiedy jednak znajomi postanowili zorganizować pikietę pod biurem Platformy Obywatelskiej przeciwko umieszczaniu na listach wyborczych osób o bardzo złej reputacji w środowisku, którego poparciem chcieliby się szczycić, uznałem początkowo, że nie powinienem się angażować. czytaj więcej…

Całujcie mnie wszyscy w dupę, czyli elity są nagie!

Jacek Poniedziałek raczył w jakimś komentarzu na FB napisać „patrząc na to co Kijowski zrobił z KODem”. Mimochodem, niemal niepostrzeżenie, bez wchodzenia w szczegóły. Bo też co więcej mógłby napisać? Przecież nic nie wie. To typowe.

Wybitny profesor filozof, zaangażowany w różne aktywności społeczne, kulturowe, cywilizacyjne podchodzi do mojego znajomego i pyta — to jak to z tym Kijowskim było? — To dłuższa opowieść, chętnie wyjaśnię — słyszy i… odpowiada — A, jak dłuższa, to nie. czytaj więcej…

Lepszy „gorszy sort”?

W połowie grudnia 2015 Jarosław Kaczyński zdefiniował linię podziału w Polsce. To wtedy zafunkcjonowało pojęcie „gorszy sort”, chociaż lider obejmującej właśnie absolutną władzę w Polsce siły politycznej użył określenia „najgorszy sort”. Nie o stopniowanie tu jednak chodzi, a o ideę.

Sortowanie. Dzielenie. Wartościowanie. Podzielił nas, Polaków, na dwa plemiona? Skłócił? Stawiam tezę, że tymi niestosownymi słowami jedynie opisał rzeczywistość. Rzeczywistość, której sam jest ważnym elementem. Rzeczywistość, w której my wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość z nas, mamy skłonność do oceniania i wartościowania innych. czytaj więcej…

Dwie „5” Kijowskiego z plusem
czyli
nie jestem rycerzem na białym koniu

Są winy, których nie można naprawić. Są przeprosiny, które wypowiedziane nie w porę, nigdy nie zostaną przyjęte. Nie możemy cofnąć naszych słów i czynów, nie możemy wymazać ich gumką myszka albo klawiszem Delete. Życie to nie plik tekstowy.

Wit Szostak, Sto dni bez słońca

czytaj więcej…

Kijowski: rozumiem Kaczyńskiego!

Rozumiem Jarosława Kaczyńskiego, chociaż mu nie współczuję.

Wszyscy umieją liczyć w zakresie do kilku tysięcy (to poziom pensji, czynszu, cena używanego samochodu czy wakacji). Mało kto jednak umie liczyć zera w kwotach większych. Warto więc podkreślić różnicę w rozmiarach. „Moja afera” jest wyceniana przez prokuratora na kwotę około 120.000 złotych. Afera Jarosława Kaczyńskiego to 1.300.000.000 złotych (tak, dobrze widzisz – jeden miliard i trzysta milionów złotych). czytaj więcej…

Prokuratura, czyli?

Znowu spędziłem kilka godzin w budynkach Prokuratury Krajowej a dokładnie w Sądzie Dyscyplinarnym. O sprawie pisałem już 20 grudnia 2018 we wpisie – Pan prokurator ma rację… Kto przeczytał tamten wpis zrozumie, że dzisiejszy ciąg dalszy nie był całkiem zaskakujący. Chociaż to, że zaczynamy się przyzwyczajać, nie wróży zbyt dobrze. Bo chciałoby się krzyczeć ze złości, w wyrazie słusznego protestu.

Przypomnę, że sprawa dotyczy odwołania od sankcji dyscyplinarnych nałożonych na prokuratora, który śmiał wystąpić na demonstracji w obronie sądów w Legnicy. Zgodnie z definicją podaną przez Wikipedię, prokuratura to urząd państwowy powołany do stania na straży praworządności. Wielu zarzuca Wikipedii, że nie jest rzetelną encyklopedią. czytaj więcej…

Milczenie jest złotem

Coraz więcej słów dookoła. I coraz mniej sensu. Ze wszystkich stron wylewają się fontanny elokwencji, obietnic, krytyki. Przez to wszystko trudno się przebić realnym i sensownym działaniom. Na szczęście są też wśród nas tacy, którzy nie gadają, ale robią. czytaj więcej…

Hejtu naszego powszedniego daj nam dzisiaj…

Do hejtu przyzwyczaiłem się od czasów, kiedy współprowadziłem bloga o prawach ojca i dziecka. To już wiele lat. Przywykłem. Nauczyłem się banować, bo okazało się, że rozmawianie z hejterem nie ma sensu. On nie szuka porozumienia. Chce dopaść i zagryźć, jak pies gończy. Czasami też działają w grupie urządzając polowanie z nagonką. Jeden podpuszcza, drugi rozwija temat, trzeci nagłaśnia i propaguje. Mowa nienawiści stała się dla mnie codziennością, kiedy uruchomiłem akcję „Razem przeciw kulturze gwałtu”. Wtedy hejt przybrał wymiar światopoglądowy (polityką tego nazwać chyba nie można). Tak zwani „prawacy” oburzali się, atakowali, pluli jadem. Szczególnie zasłużył się pewien ekstremalny publicysta, dawniej podobno uznany pisarz fantastycznonaukowy (nie znam, nie czytałem). Jego wyznanie – „Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamień…” stało się wizytówką tej formacji „duchowej”.

Od czasu obywatelskiego zrywu w końcu 2015 roku hejt wobec mnie przybrał zupełnie nowy wymiar. 10 stycznia 2015 roku pewien poseł partii rządzącej ogłosił na sali plenarnej Sejmu, że zamierzam strzelać do Jarosława Kaczyńskiego. czytaj więcej…

Muszę, inaczej się uduszę!

Od ponad trzech lat żyjemy w Polsce w trybie protestu. Jak zawsze w takiej sytuacji są ci bardziej radykalni i ci spokojniejsi. Są też i tacy, którzy uznali, że dobrze jest rzucić się na ziemię i zażądać wszystkiego natychmiast. Czy to zadziała?

Wszystko, co robimy dla dobra powszechnego, to polityka. Bo według najstarszej definicji polityka to właśnie troska o dobro wspólne. Tym niemniej od czasów tej najstarszej definicji wiele się o polityce dowiedzieliśmy i sporo nauczyliśmy. To, co w moim przekonaniu jest najważniejszym kryterium oceny działań politycznych, to skuteczność. czytaj więcej…

Pan prokurator ma rację…

Pamiętacie? Śpiewano to od dziesiątek lat. Tak śpiewał Maciej Zembaty tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego w 1981 roku.

Od 29 lat zapomnieliśmy o tym utworze. Wydawało się, że się zdezaktualizował. No, w latach 2005-2007 czasem ktoś zanucił pod nosem. Dzisiaj… ten duch prześmiewczy przestaje licować z sytuacją. Okazuje się, że prokuratura może znacznie więcej. czytaj więcej…

Szczęście jest najważniejsze!

Dzień, kiedy wszyscy składają Ci życzenia, zmusza do zastanowienia. Do refleksji nad własnym życiem, ale i nad życzeniami. No i do tej jednej, być może kluczowej – co jest ważne, a co mniej. Dokąd zmierzam, skąd przychodzę, czego chcę i jak to zamierzam osiągnąć.

Mój Tata powiedział kiedyś, że na rosyjskim podwodnym okręcie atomowym Kursk wszyscy byli zdrowi. Mieli na to z całą pewnością odpowiednie badania i zaświadczenia. Ale nikt nie przeżył. Bo zabrakło im szczęścia. czytaj więcej…