O tempora, o mores… czyli jak się zmienia nasze myślenie, czego się uczymy i jak podejmujemy wyzwania

Kilka lat temu otrzymałem od znajomego mail. Temat – Ewolucja nauczania matematyki. Treść:

  • 1962: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.
  • 1972: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala.
  • 1992: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20.
  • 2002: Ścinając piękne i bezcenne drzewa drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim postępowaniu? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk, przedstawiający, jak czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna.

Przemiana etycznie ze wszech miar słuszna. Tylko gdzieś się jakby zapodział sens… Chciałoby się zawołać za Cyceronem zawołać o tempora, o mores. Tylko pewien kłopot sprawia fakt, że Cyceron to powiedział już kilka lat temu (dokładniej to ponad dwa tysiące lat temu) i od tego czasu świat się nieco rozwinął, a niektórzy twierdzą, że również ucywilizował. Więc może nie wszystkie zmiany są zawsze na gorsze. Ale jednak zmianami są. I chociażby dlatego warto się im przyjrzeć. Nawet, jeżeli okażą się ślepym zaułkiem historii. A może właśnie po to, żeby takim zaułkiem się stały?

Ogólnie rzecz biorąc człowiek kształtuje się w okresie od urodzenia do usamodzielnienia w dwóch procesach – edukowaniu, czyli zdobywaniu wiedzy i umiejętności, oraz wychowaniu, czyli kształtowaniu światopoglądu i postaw życiowych. To trochę podobne jest do odżywiania człowieka – składa się z jedzenia i picia. Prawie zawsze uzyskanie znaczącej przewagi jednego nad drugim składnikiem (edukacji nad wychowaniem, jedzenia nad piciem czy też na odwrót) prowadzi do zakłócenia procesu. W odżywianiu są to najczęściej problemy zdrowotne. W kształtowaniu człowieka objawia się to poważnymi kłopotami w samodzielnym życiu.

Otóż dzięki wychowaniu wiemy, co chcielibyśmy w życiu osiągnąć. A edukacja daje nam środki aby nam te cele osiągnąć. Jeżeli zabraknie wychowania zaczynamy żyć bez celu. Dzisiaj myślę, że zmierzamy w kierunku przewagi wychowania nad edukacją. Rozbudowane wyobrażenia o celach, o naszej wartości i o tym, co nam się należy napotykają na poważny problem praktyczny. Nie wiemy, jak realizować swoje oczekiwania i zamierzenia. I co robimy? Domagamy się, żeby ktoś nam dał. Państwo, rodzina, pracodawca, życiowy partner. Kiedy uważamy, że powinniśmy coś mieć, szukamy kto nam to da, zamiast się zastanowić, jak to osiągnąć.

Alosza Awdiejew we wczesnych latach przemian w Rosji po upadku Związku Radzieckiego opowiadał urocze anegdoty o tak zwanych Nowych Rosjaninach, nuworyszach, czyli po naszemu nowobogackich. Jedna z nich, która zapadła mi w pamięć, brzmiała mniej więcej tak (nie udało mi się odnaleźć oryginalnej treści w internecie):

Nowy Rosjanin siedzi w złotej łódce, trzyma swoją złotą wędkę i łowi ryby. W pewnym momencie dzwoni jego złoty telefon.
— Tatusiu, kochany… takie wspaniałe futro znalazłam. I tylko 300 tysięcy dolarów kosztuje… mogę sobie kupić? — No dobra, bierz, córeczko.
Po niecałej godzinie telefon ponownie przerywa wędkowanie.
— Tato, wspaniała okazja. Ferrari rocznik 1958, w doskonałym stanie, idealnie utrzymane, od pierwszego właściciela. Za 2 miliony dolarów tylko… Mogę kupić? — No dobra, bierz, synu…
Wrócił do łowienia ryb. Kolejny telefon.
— Kochanie, wspaniała okazja! Rezydencja w Beverly Hills, naprawdę znana i wymarzona. Pół świata ją zna z relacji telewizyjnych. Okazyjnie za 17 milionów dolarów. Bierzemy? — No już trudno, kup, tylko dajcie mi już święty spokój.
Nagle… spławik się poruszył. Nowy Rosjanin sprawnie zaciął i wyciągnął swoją zdobycz. Ze zdziwieniem zobaczył malutką, złota rybkę. Ze współczuciem zdjął ją z haczyka i chce wypuścić do wody. W ostatniej chwili rybka odwróciła się i mówi:
— A trzy życzenia? — No już dobra, trudno, mów…

Złota rybka to marzenie wielu zwykłych ludzi. Niestety, coraz mniej z nas ma świadomość, że złota rybka to tylko postać z bajki. W rzeczywistości nawet żeby dostać pomoc charytatywną trzeba coś od siebie dać, w jakiś sposób się zachować, czymś się wykazać. Ale co będzie umiała młodzież, która na lekcjach matematyki rozważa moralne uwarunkowania zawodu drwala, a na obowiązkowej maturze z matematyki rozwiązuje zadania na poziomie początków liceum, przy czym do zaliczenia wystarczy 30%?

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments