Telewizja pokazała a uczeni podchwycili, że jednemu psu gdzieś w Azji można przyszyć łeb od świni

Nie mówię o warsztacie. Język, forma, kultura osobista dziennikarzy, to oddzielny temat. Wiadomo – jak każdy, kto przekroczył magiczną granicę 20 lat, mogę jedynie stwierdzić, że świat schodzi na psy… Ale dobór tematów, sposób mówienia o nich i kompletny brak zrozumienia o co chodzi połączony z ogromna pewnością siebie – to niewiarygodne. Patrzę na najgłośniejsze gwiazdy naszego dziennikarstwa, na tych, o których zabijają się stacje telewizyjne i… nic nie rozumiem. Jest kilka chlubnych wyjątków, które coraz rzadziej pojawiają się na ekranach. Jednak, jako całość, środowisko dziennikarskie powinno codziennie rano odsłuchać, a może i odśpiewać wspaniałą piosenkę Salonu Niezależnych z 1972 roku. Oni – Jacek Kleyff, Michał Tarkowski i Jacek Weiss – już wtedy widzieli jak działają media.

Świeże groby zawsze wzruszą niezależnie, gdzie kopane.

Zapraszam do wysłuchania – wersja audio oraz tekst poniżej. Autorem słów i muzyki jest Jacek Kleyff.

Salon Niezależnych – Telewizja [1972]

Telewizja pokazała a uczeni podchwycili,
że jednemu psu gdzieś w Azji można przyszyć łeb od świni.
Wykrył pies bimbrownię na czas, wycinanki robi wujek,
jak smarować margaryną telewizja transmituje.
Łodiridi dla młodzieży, w Skierniewicach dwie kotłownie,
jak gonili hitlerowca to mu opadały spodnie.

W telewizji czterej znawcy od nawozów i od świata
orzekają, co się zdarzy w Gwatemali za trzy lata:
masy pracujące stracą gdy realna płaca spadnie;
Gwatemala nie dostrzega iż elita władzy kradnie.
Stal się leje, moc truchleje, na kombajnie chłop się szkoli,
na dodatek wygrać może końcówkę od banderoli.

W telewizji pokazali wczoraj kości chudych dzieci
zastrzelonych pod Nairobi: pokazali świeże groby.
Świeże groby zawsze wzruszą niezależnie, gdzie kopane.
Jak porosną, wyjdzie na jaw kto szczuł i co było grane.
Usia, siusia, cepeliada, w ogródeczku panna Mania.
Chmurka się przejęzyczyła, jaja nie do wytrzymania.

W telewizji ogłosili wczoraj wyrok na kasjera:
za kradzież czterech tysięcy cztery lata, pięć miesięcy.
Patrzy prawy obywatel, dzień po dniu za dniem godzina.
A z nim razem na kanapie relaksuje się rodzina. Z
telewizji jego matka, z gazet dzieci do zrobienia,
żona jakby trochę z radia a on cały z obwieszczenia.
Z telewizji Twoja matka, z gazet dzieci do zrobienia,
żona jakby trochę z radia a Ty cały z obwieszczenia.

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments