Co świętujemy 11 listopada i dlaczego?

Są takie szczególnie świąteczne miesiące w naszym kraju. W maju i w listopadzie mamy zawsze przynajmniej po jednym „długim weekendzie”. Tym razem nie będzie długiego weekendu niepodległościowego. Ale nie będzie świętowania w ciszy, rodzinnego, w podróży, jak w czwartek i piątek. W najbliższą niedzielę będzie naparzanka na ulicach stolicy. A może i w innych miastach? Kiedy w czasach stanu wojennego, idąc za modą chyba, nosiłem w klapie główkę marszałka Piłsudskiego, usłyszałem od bliskiej mi osoby, znacznie bardziej doświadczonej i o większej wiedzy historycznej i ogólnej, że za 50 lat młodzież będzie nosić główki generała Jaruzelskiego. Wtedy nie całkiem rozumiałem, ale dzisiaj widzę, że mechaniczny dobór autorytetów i świąt nie świadczy o dojrzałości. Należałoby może więcej refleksji poświęcić temu, co tak naprawdę jest dla nas ważne i na czym nam zależy. Warto zatem pochylić się też nad istotą zbliżającego się święta.

W ostatnich latach dwudziestolecia międzywojennego ustanowiono Narodowe Święto Niepodległości na 11 listopada trochę na fali walki partyjnej. Każdy chciał podkreślić udział swój lub swojej frakcji w odzyskaniu niepodległości po 123 latach zaborów. Obchodzono to święto przed wojną tylko dwa razy. PRL ustanowił własne święto – Narodowe Święto Odrodzenia Polski (przez niektórych nazywane Świętem Ogrodzenia Polski). Święto 11 listopada zdelegalizowano. Naturalnym było więc, że ludzie odrzucający system PRL-u świętowali 11 listopada. Niektórzy nawet za to świętowanie bywali karani więzieniem.

W 1989 roku Polska ponownie odzyskała niepodległość. Wprowadzony został system demokratyczny, aspirujemy do miana państwa prawa. Co powinniśmy świętować dzisiaj? Czy jesteśmy prostą kontynuacją II Rzeczpospolitej? Naszym osiągnięciem jest wyjście spod ponad stuletniej niewoli? Odtworzenie państwowości? A może powinniśmy poszukać czegoś bliższego nam wszystkim? Czegoś, w czym większość z nas, żyjących Polaków, uczestniczyła?

Jest kilka propozycji:

  1. Przełom sierpnia i września (symbolicznie 31 sierpnia) to początek póltorarocznego festiwalu wolności
  2. luty-kwiecień (symbolicznie 5 kwietnia) to zakończone porozumieniem obrady Okrągłego Stołu
  3. 4 czerwca to pierwsze częściowo wolne wybory parlamentarne i wielkie zwycięstwo narodu nad reżimem
  4. 24 sierpnia to powołanie pierwszego demokratycznego rządu
  5. 22 grudnia to dzień objęcia urzędu przez pierwszego niekomunistycznego prezydenta – w ten sposób wszystkie ważne stanowiska i urzędy zostały objęte przez osoby pochodzące z demokratycznego wyboru
  6. 27 października to pierwsze w pełni wolne wybory parlamentarne

Oczywiście można również świętować wycofanie obcych wojsk z Polski, można świętować przystąpienie do NATO lub do UE. To wszystko są wydarzenia, które wielu z nas pamięta całkiem dokładnie. One w sposób zasadniczy wpłynęły na nasze dzisiejsze życie. Ukształtowały dzisiejszą Polskę. A co się wydarzyło 11 listopada 1918 roku? Ktoś jeszcze pamięta bez zaglądania do Wikipedii?

No cóż, na razie jest to święto bojówkowców z obu krańców sceny społecznej. Wszyscy odwołują się do historii sprzed prawie 100 lat. I do sporów, które zostały zatrzymane 1 września 1939 roku. A może… staramy się upodobnić obchody Narodowego Święta Niepodległości do też obcego nam, chociaż z dużym zaangażowaniem obchodzonego Halloween? Może nasz zwyczaj przedłużonych weekendów rozciągniemy do przedłużonego tygodnia? I demony przeszłości wskrzeszone w wigilię Wszystkich Świętych będą się wzajemnie zabijać 11 listopada? Tylko czy nadawanie takim zabawom rangi święta narodowego nie ośmiesza nas wszystkich?

Facebook Comments