Dlaczego nie chcemy tego wraku?

Rano 22 lipca 2007 roku w Vizille (w okolicach Grenoble), na tak zwanej drodze Napoleona, rozbił się polski autokar. Jechało nim 50 osób. 26 osób zginęło, pozostałe 24 osoby zostały poważnie ranne. Prezydent RP udał się na miejsce katastrofy po czym ogłosił trzydniową żałobę narodową. Prezydentowi towarzyszyli: wiceminister zdrowia, minister transportu oraz eurodeputowany – rzecznik prasowy i eurodeputowany rządzącej partii. Prezydent przyznał Ordery Zasługi RP i Krzyże Zasługi za udział w akcji ratowniczej i udzielenie pomocy ofiarom wypadku.

Jakie są losy śledztwa? Na próżno szukać w mediach szczegółowych informacji. A może trzeba by się było zainteresować? Nie udało mi się ustalić dużo więcej ponad to, że:

  • Główne śledztwo prowadziły francuskie organa, ponieważ wypadek zdarzył się we Francji, polska prokuratura otworzyła własne postępowanie;
  • Półtora roku od wypadku polska prokuratura nadal czekała na wyniki ekspertyz sporządzonych przez francuskich biegłych;
  • Jako przyczynę wypadku uznano niewłaściwe użycie hamulców oraz korzystanie przez kierowcę z drogi, na którą autobus nie miał prawa wjechać;
  • Dwa i pół roku po tragedii polska prokuratura umorzyła śledztwo z powodu śmierci sprawcy – kierowcy autobusu.

Nie udało mi się natomiast dotrzeć do żadnych doniesień na temat:

  • Zabiegów ówczesnych władz o natychmiastowe przejęcie dochodzenia;
  • Starań ówczesnych lub późniejszych władz o to, żeby wrak wrócił do Polski;
  • Powołania specjalnego zespołu parlamentarnego do spraw wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy;
  • Żądań powołania międzynarodowej komisji w celu dogłębnego zbadania katastrofy, zaproszenia zagranicznych „autorytetów” do wyjaśnienia sprawy, badań dotyczących możliwości udziału osób trzecich.

Dziwne. Za mało osób zginęło pod Grenoble, żeby politycy i media się interesowały? To były mniej ważne osoby? A może po prostu na tamtej tragedii trudniej się pożywić… ale czy to nie zakrawa na nekrofagię?

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments