5 lat rządów Tuska. Czyja to wina?

Wydaje się, że żyjemy w kraju demokracji parlamentarnej. Wybieramy swoich przedstawicieli, głosujemy na partie, mamy wpływ na to, kto nami rządzi. Wpływ? Możemy wybierać z tych, którzy się zgłoszą do wyścigu. Często jeszcze uzależniamy swój wybór od tego, kto ma szansę. Nie chcemy marnować swojego głosu. W dojrzałych demokracjach parlamentarnych układ partyjny jest w miarę ustabilizowany. U nas, mimo betonującej scenę partyjną ustawy o partiach politycznych, nadal pojawiają się nowe pomysły, nowe siły, nowe grupy, które chciałyby wystartować w tym wyścigu. Ja zresztą też nie widzę w tej chwili partii, która mogłaby mnie reprezentować. Zdaje się, że istniejące partie zasklepiają się w swoich początkowych ideach, zamykając się na świat. Ale nie o tym chcę pisać…

Premier Tusk świętuje dzisiaj 5 lat swoich rządów. Rocznica objęcia urzędu była wczoraj. Dzisiaj jest na urzędzie 1829 dzień… Zajrzałem do Wikipedii żeby sprawdzić ile urzędowali w Polsce premierzy. Z premierów faktycznie rządzących krajem tylko dwóch sprawowało swój urząd dłużej – absolutnie bezkonkurencyjny Józef Cyrankiewicz, który był premierem raz 2114 dni i drugi raz 6124 dni, oraz Piotr Jaroszewicz, który kierował rządem przez 3344 dni. Jest na liście jeszcze dwóch premierów, którzy przekroczyli 1828 dni, ale to byli premierzy rządu na uchodźstwie. Trudno powiedzieć, żeby rzeczywiście rządzili krajem.

Poziom niezadowolenia z rządów Tuska rośnie od wielu lat. Coraz szersza krytyka, coraz więcej żalów i pretensji. A jednocześnie nic nie wskazuje na to, żeby coś się mogło w najbliższym czasie zmienić. Kto jest winny?

To nieco trudne do wytłumaczenia, bo trudno to dobrze zrozumieć. Dlaczego, skoro jesteśmy niezadowoleni, nie chcemy zmian? Okazuje się, że wytłumaczenie łatwo znaleźć właśnie w historii. Czy premier Tusk nie pełni swojej funkcji tak długo z tego samego powodu, co Piotr Jaroszewicz czy Józef Cyrankiewicz ? Mam coraz silniejsze przekonanie, że na naszej scenie po prostu nie ma wyboru, nie ma alternatywy. Tyle, że w czasach PRLu wyboru nie mogło być z założenia. A u nas opozycja chyba abdykowała lub jest tak słaba, że nikt nawet nie bierze na serio możliwości zmiany rządu.

A to przecież zadaniem opozycji jest motywowanie koalicji do działania. Wyborcy raz na cztery lata mogą motywować partie do działania. Zadaniem opozycji jest patrzenie koalicji na ręce, pospieszanie, krytykowanie i proponowanie rozwiązań alternatywnych. Koalicja, która czuje na plecach oddech opozycji się stara. Koalicja, która widzi, że nie ma konkurencji, że nikt się nie interesuje sprawami bieżącymi, że może robić cokolwiek a i tak zostanie ponownie wybrana – taka koalicja się degeneruje. A że koalicja jest podatna, że reaguje na naciski i presję, to pokazała sprawa porozumienia ACTA. Rząd uległ pod naciskiem, przemyślał i wycofał się. Tyle, że to nie opozycja dokonała tej presji, ale obywatele. Przestraszeni planami rządu i wkurzeni bezczynnością opozycji…

Czy premier Tusk za kilka lat będzie śpiewał (za kabaretem Starszych Panów, którzy odnosili się do Józefa Cyrankiewicza) – Jak to długo tym premierem trzeba być?

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments