W sądach nadzieja – dzisiaj Sąd Najwyższy podjął ważną uchwałę

Wczoraj pisałem o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sposobu szlachtowania zwierząt. Dzisiaj mamy kolejną ważną decyzję. Tym razem podjętą przez Sąd Najwyższy. W sprawie, która od lat budziła silne emocje. I dzieliła ludzi na tych, co chcą spokojnie żyć oraz tych, którzy szukają podniety w lustrowaniu życia innych.

Jeżeli umrze główny najemca lokalu, to prawo do najmu przechodzi na osoby bliskie najemcy, które z nim mieszkały. Mówi o tym artykuł 691 § 1. kodeksu cywilnego. Sprawa wydaje się prosta i oczywista. Żeby jednak przepis był bardziej konkretny zapisano w nim, katalog osób, na które takie prawo może przejść. Wskazano na małżonka, dzieci oraz inne osób, wobec których na najemcy ciążył obowiązek alimentacyjny – jak chociażby małoletnie wnuki. Ponieważ życie nie zawsze jest takie proste i oczywiste, poukładane według przepisów, a przepis ma zapewnić bezpieczeństwo socjalne osobom, które mieszkały ze zmarłym, katalog osób uprawnionych uzupełniono o osobę, „która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą”. Okazuje się, że ten zapis był kością niezgody i przyczyną poważnych trudności wielu osób.

Właściwie to nie sam zapis, który jest prosty, jednoznaczny i nie pozostawia wątpliwości, ale raczej niezdrowe zainteresowanie urzędników życiem obywateli. Otóż urzędnicy zaczęli się interesować szczegółami tego pożycia. Chcieli poznać więcej szczegółów, wniknąć w sferę intymną. Nie tylko żeby poznać, ale też żeby napiętnować, jeżeli im się coś nie spodoba. Jeszcze umieli przymknąć oko, jeżeli zmarły żył we wspólnym gospodarstwie domowym z osobą przeciwnej płci. Trudno, bez ślubu, ale „w zgodzie z naturą”. Jednak nie mogło się urzędnikom zmieścić w głowie i bardzo im się nie podobało, jeżeli we wspólnym pożyciu pozostawały osoby jednej płci. Próbowali, nie wiadomo na jakiej podstawie, utrudniać realizację prostego przepisu. W obronie publicznej moralności? W obronie własnych małostkowych przekonań? A może… w interesie pracodawcy? Wiadomo, że prawo do najmu stanowi poważną wartość. Jeżeli urząd dysponuje takim prawem, to może je przekazać każdemu. Komuś z kolejki, znajomemu dyrektora a może i temu, kto będzie umiał się lepiej zrewanżować. A lokale rzadko się zwalniają. Śmierć głównego najemcy to pewnie najczęstsza przyczyna. Jak można by nie skorzystać z takiej okazji? W końcu wystarczy ogłosić, co się działo w tym lokalu przed śmiercią głównego najemcy, żeby zyskać przychylność lokalnej społeczności. I bezkarność.

Otóż nie – koniec tego. Dzięki dzisiejszej decyzji Sądu Najwyższego skończy się dyskryminacja  ze względu na orientację seksualną przynajmniej w obszarze praw do najmu lokali. To dobra decyzja. Przybliża nas do ograniczenia obszarów dyskryminacji. Oby jak najwięcej takich decyzji. Przecież jest jeszcze tak wiele obszarów, gdzie czasem prawo, a częściej obyczaj i brak wyobraźni wspierają i podtrzymują niczym nieuzasadnione nierówności.

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments