Gender według młota

Miałem pisać o zimie i o szaleńczym ataku na premier Bieńkowską za to, że powiedziała prawdę o naszym klimacie. Może jeszcze napiszę, chociaż pewnie temat się zdezaktualizuje. Ale dzisiaj muszę wyrazić swoje wzburzenie. Otóż w tak zwanym katolickim kraju do najwyższego organu państwa – parlamentu – klub ludzi powołujących się na religię katolicką zaprasza człowieka ubranego w duchowne szaty, który nie zna podstawowych prawd wiary, obraża bliźnich, bluźni przeciwko Bogu, i gardzi jego stworzeniem.

Ten pan, bo nie przejdzie mi przez usta tytuł duchowny, twierdzi, że człowiek jest z gruntu zły. Ujął to w słowach „łatwiej człowieka zdeprawować niż rozwinąć”. Co prawda nie w sejmie tylko kilka godzin później w telewizorze, ale to chyba niewiele zmienia. Człowiek – stworzony na wzór i podobieństwo Boga – ma naturalną skłonność do zła…

Ten pan z dużą satysfakcją epatuje słowami, których znaczenie nieszczególnie rozumie, ale zna ich moc medialną. Masturbację, gwałt czy burdel okrasza pseudonaukowymi terminami w rodzaju seksualizacja. Nie umie ich połączyć w logiczny ciąg, nie umie czasem złożyć w poprawne gramatycznie zdania. Ale umie je podlać taką ilością zimno sączonej złości i nienawiści, że jego zwolennicy to przyjmą za dobrą monetę.

Trudno, widać taki mamy świat. Każdy może gadać dowolną bzdurę. Zastanawia mnie jednak, czy wśród strażników czystości nauki Chrystusa nie znajdzie się nikt, kto przypomni, które przykazanie Jego zdaniem jest najważniejsze? Nikt, kto przypomni jego słowa o tym, co się stanie z tymi, którzy sądzą innych? Czy naprawdę obsesje jednego zagubionego w życiu człowieka muszą stać się obowiązująca doktryną Kościoła? Jeżeli tak, to to nie jest Kościół Jezusa z Nazaretu, który siadał do stołu z nierządnicami i celnikami…

Rating: 1.0/5. From 2 votes.
Please wait...

Facebook Comments