Żydo-maso-komuna – czy wolno krytykować biskupów albo oko za Oko!

Życie publiczne – publiczna debata – dzieli się na dwa obszary. Po pierwsze propagujemy idee. Po drugie krytykujemy to, czemu się sprzeciwiamy. Kiedy propagujemy coś swojego, to narażamy się na krytykę. A kiedy krytykujemy? Też narażamy się na krytykę. Oczywiście każdy, kto wchodzi w przestrzeń publiczną – pierwszą lub drugą metodą – poddaje się pod publiczny osąd.

Kiedy spotykam się z przyjaciółmi w domu, to nikt nie może mi dyktować, co nam wolno, a czego nie. Ale kiedy sąsiedzi muszą nas słuchać całą noc, policja musi nas uciszać, a sąsiadka musi wysłuchiwać chamskich uwag pod swoim adresem – dajemy wszystkim prawo do krytyki. Prasa ma prawo o nas napisać, policja nagłośnić, sąd zdecydować a szerokie społeczeństwo omawiać.

Ci, co najbardziej zasługują na pochwały, najlepiej znoszą krytykę.
Alexander Pope
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Ignacy Krasicki

Kościół katolicki jest atakowany. Musi się bronić. Tak twierdzą jego funkcyjni przedstawiciele. Księża, prałaci, kanonicy, dziekani i biskupi – oddajmy sprawiedliwość, nie wszyscy – głoszą stan zagrożenia i ciężkiej opresji. Uważam – i przemyślałem to wielokrotnie oraz skonfrontowałem z wieloma osobami – że nie kościół katolicki jest zagrożony, ale religia katolicka jest zagrożona. To istotna różnica. A głównym kierunkiem, z którego religia katolicka w Polsce jest zagrożona, jest instytucjonalny kościół katolicki. Polski instytucjonalny kościół katolicki. W wielu krajach funkcjonariusze kościoła zrozumieli już wiele rzeczy i wracają do chrześcijaństwa. Przestali być funkcjonariuszami, stali się przewodnikami, pasterzami, najczęściej przyjaciółmi.

Przez wiele lat byłem dosyć aktywnym uczestnikiem życia kościelnego. Nie reprezentuję stanowiska kościoła. Nie wypowiadam się w jego imieniu. Myślę, że znam podstawowe zasady niesione w nauce Chrystusa. I staram się, na miarę moich możliwości intelektualnych i moralnych, odnosić je do codziennego życia.

Czy wolno krytykować Żydów? A za co? A dlaczego? A… Żydów, kiedy wyznają swoją religię, nie wolno krytykować. Kiedy zabiegają o własną niepodległość i niezależne państwo – nie wolno. Ale kiedy wkraczają w obszar niezależności innych, kiedy zasiedlają własnymi osadnikami okupowane tereny… chyba można.

Czy można krytykować Żydów za ich narodowość? Na pewno warto pamiętać, co niewielu dzisiaj chce pamiętać, że Jezus i Jego Matka – Matka Boska – byli Żydami. Czy można zwalczać cały naród?

Czy można krytykować masonów? A kto widział masona? Czy ktoś słyszał publiczne oficjalne wystąpienie masona? Czy ktoś czytał komunikat prasowy loży masońskiej? Kiedy masoni, jako organizacja, zaczną się wtrącać do życia publicznego, można ich będzie krytykować. Dopóki zachowują dyskrecję jako organizacja, możemy rozmawiać jedynie o osobach i ich działaniach.

Czy można krytykować komunę? Ludzie walczący o komunizm byli na każdym poziomie władzy. Nikt się z tym nie ukrywał. To była oficjalna doktryna i obowiązująca ideologia. Krytyka mogła kosztować wolność, czasem życie, ale… w sensie moralnym była dozwolona. Oni chcieli nas zniewolić – my mieliśmy prawo się bronić, chociażby słowem.

Czy wolno krytykować biskupów? Polski kościół katolicki? To proste. Dopóki zajmuje się on swoim życiem wewnętrznym, krytyka jest dozwolona wewnętrznie. Ale kiedy zaczyna wychodzić na zewnątrz, kiedy ogłasza, jak się powinny zachowywać organa państwowe, kiedy dyktuje funkcjonariuszom państwa, jak powinni postępować, jak decydować, jak głosować, krytyka zewnętrzna jest oczywista i naturalna. Jeżeli ktoś chce decydować, co mi wolno lub nie, nie może odmawiać mi prawa do riposty.

To, co zazwyczaj się wydaje oczywistym, kiedy mówimy o krytyce, to wykazanie rozbieżności między deklaracjami a czynami. Kiedy komuniści mówili o równości i o równym podziale dóbr, a sami budowali fortuny na boku, podkładali się. Kiedy funkcjonariusze kościoła głoszą miłość jako najważniejsze przykazanie (przecież tak powiedział, według św. Mateusza, Jezus Mt 22,37-40), a publicznie głoszą nienawiść, nastawiają jednych przeciwko drugim, oskarżają i piętnują, to trudno nie zauważyć sprzeczności. List episkopatu polski w sprawie gender jest drastycznym przykładem takiej sprzeczności. Bazując na niewiedzy i irracjonalnych lękach oraz nieprawdziwych informacjach biskupi pozwolili sobie autorytatywnie wypowiedzieć się o sprawach, które w ogóle nie należą do obszaru kompetencji duchownych. Nie tylko naukę określili mianem ideologii, ale też przypisali jej atrybuty czy działania, które mogły się być może zrodzić w czyjejś chorej wyobraźni, ale z całą pewnością nie mają nic wspólnego z nauką gender. A to wszystko po to, żeby zmobilizować szeregi i przeciwstawić się tym złym. Czy można ich za to krytykować?

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!” (Mt 5,38). No dobrze. Znaczy nie powinniśmy stawiać oporu złym działaniom biskupów i innych kapłanów. A czy oni powinni stawiać opór krytykom?

Pozostawiam tę kwestie otwartą. Przyrównanie krytyków do złych niekoniecznie jest prawdziwe, wbrew niektórym opiniom. Ale… dlaczego o tym właściwie piszę? Przeciwnicy kościoła katolickiego lub religii w ogóle już dawno przestali czytać, bo cytaty z Pisma Świętego. Wierni Synowie Kościoła Polskiego mają setki cytatów, żeby obalić moje tezy. Czy ktoś jeszcze został? Halo!?!

Fanatyzm nie sprzyja porozumieniu i współpracy. Ani fanatyzm religijny, ani antyreligijny. A podejście umiarkowane – bazujące na rozumie i rozsądku podpartym nauką Jezusa oraz doświadczeniem powszechnym – nie sprzyja wchodzeniu w światopoglądowe spory. No cóż, jeżeli ktoś wytrwał do tego miejsca – serdecznie pozdrawiam. Widać jest nas dwóch…

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments