Alleluja i do przodu! Precz z prawdopośrodkizmem!

W poprzednich wpisach próbowałem szukać przyczyn. Co się stało? Skąd nagły zwrot? Skąd zaskakująca zmiana myślenia, dająca efekt w werdykcie wyborczym narodu. Dzisiaj chciałbym zaproponować sposób, żeby się wyrwać z narzuconej nam narracji. Narzuconej, bo łatwo trafiającej w nasze doświadczenia, wyuczone stereotypy i podświadome przekonania.

Wielu z nas, zmartwionych wynikiem ostatnich wyborów i przestraszonych perspektywą powtórki na jesieni zastanawia się, głowi, analizuje – co zrobić? Jak spowodować, żeby do urn poszli ci, którzy zazwyczaj nie chodzą? Jak przekonać nieprzekonanych? Jak przemówić do tych, którzy niewiele rozumieją?

Ja widzę jedną możliwość. Trzeba zejść z pozycji zewnętrznego obserwatora, szukającego różnych punktów widzenia, próbującego analizować, szukającego prawdy po środku. Prawda nie leży po środku. Prawda leży na naszych oczach. A, co więcej, nie głosujemy przecież na to, kto wierniej odda rzeczywistość. To nie konkurs na fotografię dokumentalną.

Przy urnach wybieramy nasze jutro. Tak, jak wkładając do koszyka w sklepie produkty, decydujemy o tym, co jutro zjemy na obiad. Kiedy na półkach nie ma naszych wymarzonych produktów, możemy albo zrezygnować z jedzenia, albo pójść do innego sklepu, albo wziąć coś, co może nie jest najlepsze, ale jednak całkiem dobre.

Jak zatem widzę zachowanie odpowiedzialnego wyborcy w nadchodzących wyborach?

  1. Analiza oferty – sprawdzamy kto startuje, jakie ma dokonania, jaką historię, jak mówi i ewentualnie co obiecuje (tym nie warto zbyt mocno się zajmować, bo to raczej materiał dla naukowców, niż dla konsumentów; obietnic się nie realizuje zazwyczaj, chociaż pewnie one coś mówią o intencjach). Warto również przeanalizować szanse – nie tylko na wejście do parlamentu, ale tez na udział w rządzeniu, czyli na realizację jakichkolwiek projektów. Partia mająca 7% w wyborach, pozostająca w opozycji, nie ma raczej szans na realizację swoich pomysłów. Może ewentualnie handlować swoim poparciem dla projektów innych.
  2. Decyzja, na kogo będziemy głosować (można sobie zostawić wersję alternatywną, gdyby nasza ulubiona siła, absolutnie bez szans, jednak się przebiła i nagle wyskoczyła w sondażach w górę).
  3. Poparcie dla siły, którą wskazaliśmy w punkcie drugim. Nie mówimy, że w zasadzie to mamy do nich poważne zastrzeżenia, ale w końcu wybór mniejszego zła, brak alternatywy… Nie. Skoro to nasz wybór, a jesteśmy świadomi i dojrzali, to wybieramy konsekwentnie.
  4. Zrobienie wszystkiego, żeby wybrana przez nas siła polityczna wygrała. Zachęcamy, przekonujemy a przede wszystkim nie ukrywamy swojego wyboru!. Nie ma nic wstydliwego czy niewłaściwego w popieraniu kogoś. Nie zachowujmy się jak królewna na ziarnku grochu, której nikt nie dogodzi.
  5. Konsekwentne trzymanie się raz podjętej decyzji. Nie dajemy się zwieść kłamliwym narracjom, oszukańczym zarzutom, spiskowym teoriom. Jeżeli naszą wstępną analizę przeprowadziliśmy rzetelnie, to nie ma powodu, żeby się poddawać gorącym i najczęściej nieprawdziwym, wyborczym tzw. „łamiącym wiadomościom”, czyli breaking news… Partie i inne siły startujące w wyborach znamy od lat. Jeżeli nie całe ugrupowania, to chociaż ich liderów. Wiara, że nagle coś w swoim działaniu, przekonaniach, zachowaniach zmienią jest raczej skazana na porażkę.

Żeby podsumować… Kto chce oddać głos na ugrupowanie, które wygra, musi temu ugrupowaniu pomóc! Nie wstydźcie się mówić prawdę! Nie wstydźcie się przyznać, kogo popieracie! I nie szukajcie partii, z którą się zgadzacie w 100%. Nie znajdziecie. Wybierajcie najlepszą z istniejących.

Nie będę tutaj promował żadnej partii. Nie dlatego, żebym nie wybrał. Dlatego, że to oczywiste. Ale jeżeli ktoś wierzy, że PiS rozszerzy zakres wolności obywatelskich i swobód obyczajowych, a Razem będzie tworzyć koalicję parlamentarną, to przecież nie będę go przekonywał. Skoro wybrał zgodnie z własnym przekonaniem…

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments