No i wszystko jasne. Czyli co jest obciachem?

We wcześniejszych wpisach próbowałem coś delikatnie sugerować i poddawać pod dyskusję. Szukałem porozumienia, wspólnej analizy, zastanowienia. Od wczoraj wiem, że niepotrzebnie. Zasady? Deklaracje? Intencje? Pozory? A co to jest? Do czego służy?

Wczoraj pan Prezydent ogłosił chęć zorganizowania referendum, które ma pomóc partii, z której się wywodzi, w wyborach parlamentarnych. Jednocześnie to referendum nie ma żadnego sensu, bo pytania nie mają wagi ustrojowej. Do tego są niekonkretne i w zasadzie nie wiadomo, co można by zrobić z odpowiedzią obywateli. No dobrze, ale nie o samym referendum chcę pisać.

Starałem się zrozumieć, wytłumaczyć sytuację, w której nie umiemy się cieszyć z sukcesów, a ich autorów odrzucamy i nie chcemy zrozumieć. Że powodzenie nie leży w naszej tradycji narodowej i nie trafia do polskiej duszy. Że spontanicznie i intuicyjnie je odrzucamy. Ale jest jeszcze jeden ważny element sukcesu zwycięzcy ostatnich wyborów prezydenckich. Udało się jego sztabowi i zwolennikom wytworzyć modę na głosowanie na niego oraz coś w rodzaju antymody w odniesieniu do jego konkurenta. Wyborcy nagle przestali się kierować rozumem, a poszli wyłącznie za profesjonalnie przygotowanym marketingowym przekazem. Do rangi symbolu urasta w tej sytuacji oficjalne i otwarte poparcie dla zwycięzcy osób, które są na pierwszych stronach list, które zwycięzca i jego zaplecze szykują, żeby pognębić i pozbawić praw w razie przejęcia pełnej władzy. Zwyczajowo mówi się o takiej sytuacji „Karpie głosują za przyspieszeniem Wigilii”.

Chciałem Was, Szanowni Czytelnicy, przekonywać, że nie jest obciachem wierność zasadom. Że nie trzeba się ukrywać z preferencjami. Że jeżeli nie będziemy ich ujawniać i głośno popierać, to możemy się obudzić w świecie, który lata temu mieliśmy nadzieję opuścić na zawsze. Chciałem mówić, że rozum jest ważniejszy niż moda i internetowy hejt, a najważniejsze są pragnienie lepszego jutra oraz instynkt samozachowawczy.

Sądzę, że po wczorajszym oświadczeniu Prezydenta rozmowa na temat obciachu będzie wyglądać inaczej. Można się spierać, czy lepsze są kuse garniturki, czy dłuższe. Można dyskutować, czy należy składać deklaracje, które może być trudno spełnić. Można się zastanawiać, jak często wypada zmieniać zdanie bez narażenia się na zarzut „obrotowości”. Ale czy może być większy obciach, niż wydanie kilkudziesięciu milionów złotych na wyrażenie poparcia i zdobycie głosów dla jednej partii przez kogoś, kto 14 dni wcześniej (słownie dwa tygodnie) obwieszczał, że chce być Prezydentem wszystkich Polaków?

Tak krótka pamięć? Brak przywiązania do własnych słów? Przy okazji zaprzysiężenia poinformował nas Prezydent, że jest człowiekiem niezłomnym. Chyba jedynie w poparciu dla własnej partii… Nieważne. Ważne, że już nie istnieje poczucie żenady, obciachu ani wstydu. Jeżeli ktoś dał się ponieść modzie, o której wspominałem na początku tego wpisu, ogłaszam, że tam moda już się skończyła. Koniec mody na kuse studniówkowe garniturki. Wraca moda na stroje poważne, symbolizujące odpowiedzialność i stałość.

Polecam!

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments