Stawiam na egoizm i wyrachowanie!

O egoizmie pisałem już wcześniej. To oczywiste, ale warto przypomnieć, że do wyborów nie idziemy po to, żeby nagrodzić lub wychować polityków, ale po to, żeby zadecydować o naszej własnej przyszłości. A wyrachowanie? To nieodłączny sojusznik egoizmu. Chcemy zadecydować o własnej przyszłości… no dobrze. Czyli co chcemy osiągnąć? I jak to osiągnąć?

Pomyślmy… Czy kiedy jest kumulacja w lotku, to jesteśmy gotowi wykupić wiele zakładów, żeby zwiększyć swoje szanse? A kiedy widzimy ostrzeżenie o fotoradarze, to zwalniamy, żeby się nie narażać? Dobrze, wiadomo, że każdy stara się pomóc szczęściu, kształtować swój los, zabiega o lepsze jutro. To naturalne i zrozumiałe.

Jeżeli chcemy zadbać o swoją przyszłość, to udział w wyborach jest oczywisty. Bojkot ma sens, kiedy nie wierzymy w uczciwe liczenie głosów. W każdym innym przypadku bojkot to rezygnacja ze swojego głosu.

No to zastanówmy się, jakie mamy realne opcje w najbliższych wyborach. Jaka będzie większość parlamentarna? Kto utworzy rząd? Kto będzie premierem? Nie wiem, czy wiem wszystko. Ale według mojej orientacji wszystkie te pytania sprowadzają się do jednego – czy funkcję premiera obejmie po wyborach Beata Szydło (przynajmniej na początku, później może się objawić jej prezes, który znudzi się rządzeniem przez telefon), czy też tej funkcji nie obejmie. Tutaj jest zasadnicza różnica. Wszelkie niuanse w ramach drugiej opcji są znacznie mniej istotne.

Jeżeli ktoś wybiera Beatę Szydło, to ja nie będę doradzał, jak postępować. Jeżeli jednak ktoś wybiera inaczej, to chętnie się z nim pochylę nad analizą możliwości.

Serce mam po lewej stronie. Nie dopuszczam zatem głosowania na faszystów, narodowców i innych prawaków. Zresztą, nikt na prawo od PiS nie ma żadnych szans. Już PiS o to zadba… Przejmie wszelkie najbardziej skrajne idee, wchłonie w charakterze przystawek wszystkich, którzy mogliby zyskać jakiekolwiek realne poparcie. Popatrzmy zatem za sercem, na lewicę…

Ale zaraz, zaraz na którą? No jak to, na zjednoczoną! Ale… którą? No własnie… Podobno jest jedna prawdziwa lewica. Partia Razem. Przynajmniej tak twierdzą jej członkowie i sympatycy. Tylko czy uda się jej zarejestrować listy? I przekroczyć próg wyborczy? Przecież nie chciałbym zmarnować mojego głosu. Kiedy Ojczyzna w potrzebie, każdy głos  jest na wagę złota.

Kto zatem pozostaje? Na kogo głosować? Nie patrzmy na sympatie czy preferencje. Bądźmy wyrachowani! Myślmy egoistycznie!

Kukiz? Nowoczesna? Wszystkie Zjednoczone Lewice? Ludowcy? Na te ugrupowania odda w sumie głosy jakieś 20% głosujących. Na 6 ugrupowań, to średnio po 3,5%. Ile z nich przeskoczy próg wyborczy? A ile głosów się zmarnuje? No właśnie. Jeżeli nawet dwa z tych ugrupowań zdobędą po 5 %, to nadal mamy 10% głosów, które przybliżą do wygranej panią Beatę Szydło i wszystkich, którzy dzisiaj chowają się za jej spódnicą. Jeżeli nie będziemy się rozpraszać, narażać się na oddanie nieważnego głosu i zajmiemy jasne stanowisko, to bez niepewności i bez ryzyka dajemy 20% przeciwko temu, czego się najbardziej obawiamy. 20% więcej głosów to dużo. Znacznie więcej, niż dwóch niewielkich potencjalnych koalicjantów. Zwłaszcza, kiedy nie ma pewności, z kim chętniej wejdą w koalicję…

Matematyka nie kłamie. To, czego się najbardziej obawiamy, ma przewagę 15% w sondażach. Dodatkowe 20% dla oponentów to sukces dla nas wszystkich. Tylko czy my umiemy być wyrachowanymi egoistami?

W tym momencie większość z Was właśnie mówi „Co? Znowu głosować na mniejsze zło? Dosyć tego!” Tak. Daliśmy się zarazić tym głupim stereotypem. Jakby w ogóle było możliwe, żeby każdy miał partię idealną, dopasowaną do jego potrzeb i oczekiwań w 100%. Zapewniam Was, że są w PiSie takie aspekty i elementy, które nie podobają się ani Beacie Szydło, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zapewniam, że i w PO są takie, których nie znosi Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna i wielu innych liderów.

Głosowanie to wybór spośród dostępnych opcji, nie szukanie ideału. Czy ktoś z Państwa wierzy, że realne jest, aby po jesiennych wyborach premierem nie była ani Beata Szydło (lub ktoś, kto wyjdzie zza jej spódnicy) ani Ewa Kopacz (lub jej ewentualny następca w partii)?

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments