Wybrałem premierę

Rozmowy o Polsce między panią premier i kandydatką na panią premier nie oglądałem na żywo. Wybrałem premierę. I nie żałuję.

19 października 2015 o godzinie 18 w Kinotece odbyła się premiera pierwszej czyli trzeciej części filmu o Janie Mazurkiewiczu – legendarnym Radosławie, dowódcy Kedywu. Zostałem zaproszony chyba przez przypadek. Ale tym bardziej doceniłem to, co zobaczyłem.

Radosław Prolog to ostatni z trzech filmów z serii. W kolejności tworzenia. Według czasu ekranowego to część pierwsza. Ale na premierze nie zobaczyliśmy tego filmu… Zobaczyliśmy film zmontowany ze wszystkich trzech części. Historię życia Radosława od urodzenia, przez Powstanie Warszawskie, aż do śmierci w 1988 roku, tuż przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę. Historię człowieka wybitnego, charyzmatycznego, odważnego odwagą mądrą i odpowiedzialną, a nie głupawą bufonadą. Człowieka, który był gotowy poświecić swój wizerunek, swój dorobek życiowy, swoją pozycję i legendę, żeby pozwolić innym żyć. Żyć, uczyć się, mieć dzieci i budować ich przyszłość.

Historię żołnierza, który przez wielu został wyklęty za swoje odważne i trudne decyzje. Który nie chciał posyłać na bezsensowną śmierć. Który będąc żołnierzem, oficerem, dowódcą, instruktorem i przewodnikiem w walce, szanował życie i stawiał je ponad śmiercią. Nie swoje życie. To było na ostatnim miejscu. Życie tych, którzy mu zawierzyli, którzy byli pod jego opieką, którzy poszli za nim.

Zobaczyłem również ludzi, których Radosław w jakiś sposób wychował. Żołnierzy Kedywu, którzy żyją i swoim życiem potwierdzają to, co Radosław im przekazał. Zobaczyłem ich na ekranie i zobaczyłem ich na widowni oraz na scenie. Ludzi młodych, pełnych energii ale i refleksji, otwartości ale i samokrytyki, czujnych, życzliwych, zaangażowanych. To, co mnie najbardziej zaskoczyło i zafascynowało, to właśnie ich młodość.

Premiera odbyła się w urodziny pani Haliny Jędrzejewskiej, pseudonim Sławka. Wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, zleceniodawcy filmu. Odśpiewaliśmy „Sto lat” i wysłuchaliśmy wzruszającej wypowiedzi Sławki. Tak, wiem, nie powinienem w ten sposób mówić o narodowej bohaterce. Ale widząc jej energię, sprawność i aktywność poczułem się stary.

19 października w Kinotece to było święto ludzi młodych. Ludzi, którzy swoją młodość oddali Polsce i a jednak pozostali młodzi na zawsze. Silni, świadomi, aktywni.

Jakże daleko to wszystko stoi od tak zwanej polityki historycznej. W Kinotece zobaczyliśmy emocje, przeżycia, wątpliwości, uczciwość wobec siebie i otoczenia. Bez zaklinania rzeczywistości, bez fałszowania historii, bez budowania fałszywych mitów.

Niestety, jest też zła wiadomość. Nie zobaczycie Państwo tego filmu w kinach. Powstał z dotacji i nie może służyć zarabianiu pieniędzy. Żadne kino nie pokaże go, bo kina są ukierunkowane na zysk. Na szczęście Twórcy przewidują wydanie książki z relacjami bohaterów filmu z załączoną płytą DVD z filmem. Może uda się obejrzeć film na pokazach studyjnych? Może będzie dostępny na youtubie? W Ninatece?

Na koniec trzeba podać kilka informacji. Film powstał na zamówienie Związku Powstańców Warszawskich. Autorką filmu jest Małgorzata Brama. Powstał dzięki dofinansowaniu Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Ministerstwa Obrony Narodowej, a także pomocy Urzędu Miasta Warszawy.

Oparty jest, obok wiedzy historycznej i dokumentów, na wspomnieniach żołnierzy Zgrupowania Radosław – Edmunda Baranowskiego, Haliny Jędrzejewskiej, Wacławy Jurczakowskiej, Urszuli Katarzyńskiej, Henryka Kowala, Jana Maruszewskiego, Romana Staniewskiego, Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, Zofii Świerszcz-Łazor i Jacka Tomaszewskiego. Te osoby, młode w 1944 roku, pozostały młode, chociaż dojrzałe i świadome, i to one pomogły pokazać historię w wymiarze prawdziwie ludzkim. I dzięki temu wielką i ważną.

Warto zaznaczyć również, że w filmie wystąpili Ireneusz Czop (w roli Radosława), Danuta Stenka, Marek Siudym i wielu innych wspaniałych aktorów.

Dziękuję!

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu StudioOpinii.pl 21.10.2015)

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments