Kuba Rozpruwacz zaatakował w Paryżu [ANALIZA]

Ataki terrorystyczne w Paryżu to straszna tragedia. Przede wszystkim trzeba otoczyć troską i opieką wszystkich poszkodowanych i ich rodziny. My tutaj w Polsce jednak wiele nie pomożemy. Możemy współczuć, wyrażać poparcie i myśleć. Właśnie myślenie wydaje się teraz najważniejsze z polskiej perspektywy.

Oczywiście to nie jest pierwszy w świecie akt terroru. Pierwszym, który w nowożytnych czasach sterroryzował największe miasto ówczesnego świata był chyba Kuba Rozpruwacz prawie 130 lat temu. Jakieś trzy lata temu udało się dopiero rozstrzygnąć, kim był. No, ale już chyba wiemy. Zgodnie z wynikami najnowszych badań to był imigrant z Polski. Żydowskiego pochodzenia. Londyńczyk. Europejczyk. Biały. Ale to wiemy dzisiaj. W roku 1888 był tajemniczym mordercą siejącym strach w wąskich zaułkach Londynu.

Dzisiaj nie tyko terroryści mają większe możliwości. Wszyscy wiemy więcej, lepiej, szybciej… i tylko lęki i strachy mamy wciąż takie same. Nagle słyszymy całą litanię obaw przed uchodźcami.

Szczególnie obrzydliwe są wypowiedzi osób takich, jak przyszły minister ds. europejskich.

Już łączy swoją niewiedzę z ideologią i upiorami (które się budzą, gdy rozum śpi) i stawia absurdalne postulaty. To tak, jakby w 1888 oskarżono wszystkich Polaków o zbrodnie Kuby Rozpruwacza i domagano się ich wydalenia z Wielkiej Brytanii. Albo Żydów. Albo… no właśnie. Patrzymy z perspektywy białego Europejczyka. A co mogliby myśleć imigranci z innych kontynentów, których przecież w Londynie nie brakowało? Obywatele rasy czarnej czy żółtej? Że to rdzenni Europejczycy im zagrażają? Bezmyślny lęk zawsze prowadzi na manowce. Niestety, dla wielu te manowce są bardzo sympatycznym miejscem i dobrze się tam czują.

Tymczasem wystarczy poszukać, spróbować dowiedzieć się czegoś, poczytać, posłuchać, pomyśleć, żeby zrozumieć. Kamil Kamiński już jakiś rok temu pisał o tym na naTemat – Państwo Islamskie w naszych głowach – lęki i strachy są w naszych głowach. I w naszych głowach trzeba z nimi walczyć, a nie na ulicach czy w urzędach.

No właśnie. Bo co się właściwie wydarzyło? Wszystko wskazuje, że to ISIS dokonał zamachów zabijając ponad 150 osób. Po co? Żeby pokazać zamanifestować swoją ideologię i pokazać możliwości, żeby zastraszyć – pokazać siłę swoim zwolennikom i przeciwnikom, żeby spowodować zamieszanie w naszych umysłach. To dosyć znana technika manipulacji w „relacjach międzynarodowych”. Rosja skutecznie rozgrywa nastroje w Polsce, czego wynikiem w dużej mierze były wyniki ostatnich wyborów. Palestyńczycy manipulują nastrojami świata żeby uzyskać wsparcie międzynarodowe w wojnie z Izraelem. Izrael odpowiada Palestyńczykom podobnymi metodami. Czy można się dziwić, że ISIS również prowadzi wojnę propagandową? Gra na uczuciach, skłaniając do reakcji tyleż spontanicznych, co nieracjonalnych? Bo im większe zamieszanie w zastępach przeciwnika, tym trudniej o zorganizowane, kierowane rzetelnymi analizami opartymi na wiedzy, działanie. Reakcja przyszłego polskiego ministra jest na to najlepszym przykładem.

Z paryskiej tragedii płynie jeden bardzo ważny komunikat. Przekonaliśmy się, że zagrożenie ze strony ISIS jest realne. Poznaliśmy na własnej, europejskiej skórze jedno z zagrożeń, przed którymi uciekają uchodźcy. Tak, jak wczoraj mieszkańcy Paryża próbowali się ukryć przed zamachowcami, tak uchodźcy porzucają swoje domy i swoją ojczyznę. Oni to zagrożenie znają na co dzień. I nie jest to jedyne źródło ich racjonalnych decyzji o porzuceniu wszystkiego i uciecze na inny kontynent. Wystarczy przypomnieć sobie, że broń w Syrii i w całym regionie jest nie tylko w rękach ISIS i nie tylko terroryści spod tego znaku strzelają i zrzucają bomby.

Im szybciej dopuścimy do siebie tę wiedzę, tym szybciej przestaniemy reagować idiotycznymi, ideologicznie ukształtowanymi instynktami. Zacznijmy się zachowywać racjonalnie! Tak jak Scotland Yard w 1888 roku. Szukał przestępcy i starał się nie pozwolić mu na dokonanie kolejnych zbrodni. My na razie, podsycając histerię, tworzymy tylko lepszą atmosferę i łatwiejsze warunki dla kolejnych zbrodni. Czy nie będziemy współwinni, jeżeli dojdzie do kolejnych zamachów? Kiedy na ulicach naszych miast będą ginąć kolejne ofiary?

Konieczne jest podjęcie realnych, opartych na pełnej wiedzy i dobrym zrozumieniu, prac nad sposobem poradzenia sobie z zagrożeniem płynącym od ISIS dla całego świata. Nie tylko dla mieszkańców regionu czy Europy, ale dla wszystkich. Jak w przypadku każdej ideologii zmierzającej do panowania nad światem, nie obędzie się bez ofiar. Ale nie można chować głowy w piasek. Na pewno podgrzewanie atmosfery, rozkręcanie emocji i granie lękami jest błędnym kierunkiem. Nie idźmy tą drogą!

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 14.11.2015)

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments