Kiedy przestałem słuchać expose Beaty Szydło

Expose nowego premiera nowego rządu po niedawnej zmianie koalicji rządowej w demokratycznych wyborach to ważne wydarzenie. Przygotowywałem się do wysłuchania i komentowania. Zrobiłem kawę, włączyłem telewizor, zawczasu wydmuchałem nos i zażyłem leki, bo akurat jestem chory, żeby nic mnie nie odrywało od transmisji na żywo.

Tymczasem wyszło niemal jak przy walce Andrzeja Gołoty z Lamonem Brewsterem w maju 2005 roku. Jak opowiadał wtedy znajomy: przyniosłem sobie piwo, poprawiłem poduszki na kanapie, zaczęła się walka. Uświadomiłem sobie, że zapomniałem o słonych orzeszkach. Poszedłem do kuchni. Kiedy wróciłem, było już po walce.

Pani premier była jednak o tyle sprawniejsza od naszego pięściarza, że dokonała tego sama. Nie był jej potrzebny nawet sparring partner, a kibicowała jej w większości życzliwa publiczność.

W pierwszej chyba minucie pani Beata Szydło poinformowała nas, że zamierza skończyć z arogancją władzy. Z początku pomyślałem, że się przesłyszałem. No niemożliwe. Premier rządu, w którym służby specjalne ma nadzorować dopiero co uznany za winnego nadużywania władzy? I ułaskawiony w bezprecedensowy sposób przez swojego kolegę partyjnego do niedawna, jeszcze przed rozpatrzeniem apelacji? Ona mówi o końcu arogancji?

Wniosek z tego płynie jasny i ewidentny. To, co mówi pani Szydło to dalszy ciąg kampanii wyborczej. Słowa, które mają dać poparcie wyborców, puste obietnice, czysty PR. No to poszedłem po orzeszki i do swoich zajęć.

Gdzieś w tle dalej padały jęczącym tonem rzucane hasła. Musimy rozmawiać. Obniżymy wiek emerytalny. Pozwolimy rodzicom decydować. Musimy postawić na naukę. Musimy uczynić nasze państwo przedmiotem naszej dumy. Polityka historyczna i kulturalna. Trzeba zacząć doceniać twórców. Polskich twórców…

Jak zrealizujecie pierwszą obietnicę – likwidację arogancji władzy – rozważę wysłuchanie kolejnych. Na razie widzę tylko arogancję. W wersji hard. Pisałem o tym wczoraj: Arogancja władzy – level master a dzisiaj zostałem w tym przekonaniu utwierdzony. I każde kolejne zdanie tego expose utwierdza mnie w nim jeszcze mocniej. Kto uwierzył w obietnice wyborcze, niech dalej daje się wodzić za nos.

Pani premier, jest Pani premierem rządu mojego państwa. Ale nie moim premierem. Proszę mówić dalej. Ja już podziękuję. Tego się nie da słuchać…

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 18.11.2015)

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments