Wygaszanie demokracji? Nie, to już blitzkrieg!

Nie wiem, jak Państwo, drodzy czytelnicy, ale ja jakoś nie mogę się odzwyczaić od zegarka. Niby komórka, telewizor, samochód, kuchenka mikrofalowa też pokazują bieżący czas, ale ten odruch zerkania na nadgarstek lewej ręki zostanie mi już do śmierci. Ostatnio jednak mam wrażenie, że coś się stało z moim zegarkiem. Pamiętacie reklamę z czasów PRLu? Radzieckie zegarki najszybsze na świecie! Mam wrażenie, że mój zegarek cofnął się do tych właśnie czasów… A my wszyscy gdzie żyjemy?

Wyniki wyborów trzeba szanować. Nie wolno się obrażać na demokrację ani na wyborców. Kto zdobył większość w Parlamencie, ma prawo do sprawowania samodzielnych rządów. Z woli wyborców. I tych, którzy głosowali na zwycięskie ugrupowanie i tych, którzy głosowali inaczej i tych, którzy w ogóle nie wyrazili swojego zdania oddając decyzję innym.

Demokracja, to prawo ale i obyczaj, to wzajemny szacunek i współpraca. Demokracja to trójpodział władzy. Demokracja to rządy większości z zachowaniem praw mniejszości.

Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego – miał powiedzieć Winston Churchill.

Od czasu ostatnich wyborów parlamentarnych w Polsce obserwujemy powstawanie nowego systemu rządów. Z początku odchodziliśmy od przyjętych zwyczajów i dobrych praktyk. Skład rządu negocjował prezes w czasie, kiedy przyszła premierka stała w kolejce po mięso. Później odmówiono stanowiska wicemarszałka Sejmu najmniejszemu klubowi poselskiemu. To sprawy małe, ale od czegoś trzeba było zacząć.

Następnie ogłoszono skład rządu. Okazało się, że słowa, które kandydatka na premierkę wygłaszała w czasie kampanii wyborczej, nie miały znaczenia. Przy okazji zaproponowano na stanowiska konstytucyjnych ministrów ludzi, którzy nie tylko miewali problemy z prawem w przeszłości, ale stali pod wyrokiem (nieprawomocnym ale jednak) za nadużycie władzy przy poprzedniej okazji albo swoimi działaniami spowodowali poważne szkody dla państwa.

Kamiński z wyrokiem, Macierewicz, który jeden rząd przewrócił, co spowodowało oddanie władzy postkomunistom w 1993, a przy kolejnej okazji zdestabilizował i obezwładnił polski wywiad wojskowy, o czym mówili nawet jego koledzy partyjni. No dobrze, ale to nadal było zgodne z prawem.

Prokurator, który w czasach PRLu oskarżał opozycjonistów, a już w nowych czasach bronił przed odpowiedzialnością księdza pedofila – przewodniczącym Sejmowej Komisji Praw Człowieka. To kolejny przejaw „odmiennej wrażliwości”.

Następnie dowiedzieliśmy się, że w przeddzień przedstawienia składu rządu w Sejmie i powierzenia nowym ministrom pełnienia obowiązków, prezydent zastosował akt łaski wobec ministra koordynującego pracę służb specjalnych. Prawnicy jeszcze długo będą się zastanawiać, czy to było zgodne z prawem i jakie są konsekwencje.

W międzyczasie prezydent odmówił przyjęcia ślubowania od 3 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, powołanych w sposób całkowicie zgodny z wszelkimi zasadami. A ustawa o TK została skierowana do TK, co w sumie zablokowało możliwość efektywnej i wiarygodnej pracy Trybunału.

To nie są chyba wszystkie publicznie znane wydarzenia, decyzje i zachowania, które potwierdzają tezę o wprowadzaniu nowego systemu politycznego. Dyktat partii rządzącej w Sejmie, gwałtowne odwołanie szefów wszystkich służb specjalnych, co na pewno nie usprawni ich działania, to tylko kolejne kamyczki do ogródka partii rządzącej. A o czym jeszcze nie wiemy? O czym będziemy się dowiadywać w kolejnych miesiącach, już po fakcie?

Prawo i Sprawiedliwość upodobało sobie słowo „wygaszanie” w odniesieniu do instytucji lub regulacji, które zamierza zlikwidować. Wygaszanie kopalni, wygaszanie gimnazjów to taki eufemizm, żeby odróżnić się od retoryki poprzedników i zamącić w głowach obywatelom.

Czy to, co obserwujemy w ostatnich dniach, to wygaszanie demokracji? Wygaszanie sugerowałoby proces powolny. My mamy do czynienia raczej z czymś błyskawicznym. Pojęcie ukute na potrzeby agresji III Rzeszy na Polskę, Europę i cały świat wydaje się tutaj znacznie właściwszym określeniem. A i skutki mogą być dla Polski i Polaków bardziej podobne do tamtych sprzed prawie osiemdziesięciu lat.

To nie wygaszanie. To blitzkrieg. Z niemieckiego wojna błyskawiczna. Czas się zapętlił.

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 19.11.2015)

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments