Pięć tygodni

Ostatnie pięć tygodni (tak, dokładnie pięć tygodni) odmieniło całkowicie moje życie. Wcześniej czułem się nieco odosobniony. Pisałem, co myślę, publikowałem, dyskutowałem. Ale to wszystko w świecie wirtualnym, w zasadzie w wąskim kręgu rozmówców. Uważałem, że należę do nielicznych, którzy czuli się zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy jako państwo i jako kraj, oraz całkowicie zawiedziony tym, że jako społeczeństwo w zasadzie nie istniejemy. To już przeszłość.

W odruchu serca po przeczytaniu tekstu Krzysztofa Łozińskiego założyłem grupę. Szczegóły już wielokrotnie podawałem w różnych miejscach (chociażby tutaj Jak wybuchł Komitet Obrony Demokracji), więc nie będę się powtarzał. Ale to, co mnie zaskoczyło, to błyskawiczna reakcja tak szerokiej grupy osób, które „nie bawią się” w fejsbuki, nie odnajdują się często nawet w sieci, czasem nie obsługują nawet poczty internetowej. A tu nagle telefony zaczęły się urywać, na pikiety przychodzili prawdziwi ludzie, na spotkania tworzących się struktur regionalnych również. I to nie pojedyńcze osoby, a ogromne rzesze. Tłumy. Tłumy ludzi, którzy sami mówią, że do tej pory nie chodzili na manifestacje. No, może 35 lat temu…

Na Marszu 12 grudnia 2015 do grupy z Regionu Warmińsko-Mazurskiego podeszła starsza pani i poprosiła o taką opaskę, jakie zakładali na rękawy. A po chwili ze łzami wzruszenia w oczach powiedziała, że ostatni raz białoczerwoną opaskę nosiła w Powstaniu Warszawskim.

Na Manifestacji 19 grudnia 2015 podjechała do mnie na wózku wdowa po Janie Józefie Lipskim. Pani bardzo schorowana i słaba, ale mogliśmy sobie złożyć życzenia i podzielić się opłatkiem.

Na tę samą Manifestację przyjechała do Warszawy (mimo, że mieli kilka miast bliżej, gdzie KOD też manifestował) najmłodsza koordynatorka regionalna KOD. Julka ma 21 lat. Zebrała dzień wcześniej grupę, która chce tworzyć struktury KODu w Regionie Podkarpackim. 100 osób. Nie zdążyli by już zrobić własnej manifestacji, więc się zorganizowali i w grupie ponad 50 osób przyjechali do Warszawy. Z transparentami. I z ogromną energią.

Na Manifestacji 19 grudnia w Katowicach do naszych koordynatorów podszedł starszy pan z prośbą o znaczek. A potem do Izy powiedział, że w Powstaniu walczył razem ze swoją narzeczoną, którą Iza bardzo mu przypomina. Narzeczona zginęła u jego boku, ale on nadal ją wspomina. Iza się rozpłakała ze wzruszenia. Ja również, kiedy to usłyszałem.

Na Manifestacji w Gdańsku 13 grudnia występowała, Henryka Krzywonos. Słuchało jej 7-8 tysięcy ludzi.

Na Manifestacji 19 grudnia w Krakowie 12-13 tysiącom zgromadzonych Marek Kondrat przeczytał preambułę do Konstytucji RP.

W Warszawie 19 grudnia oprócz wspaniałych przemówień wielu osób, wśród nich Agnieszki Holland, Maji Komorowskiej, Krzysztofa Materny, pojawił się również pan, którego nie zdążył się przedstawić, ale opowiedział o swojej historii w grudniu 1970 w Szczecińskiej Stoczni oraz o późniejszych działaniach w Solidarności lat osiemdziesiątych. Prosił o uczczenie minutą ciszy pamięci osób poległych w Czarny Czwartek.

Nasze Manifestacje 12 grudnia odbyły się w 5 miastach poza Warszawą, gromadząc w sumie około 10 tysięcy osób. Nasze Manifestacje 19 grudnia odbyły się w ponad 20 miastach w Polsce oraz w prawie 10 poza granicami Polski. W Polsce zgromadziły około 100 tysięcy osób. A był to weekend tuż przed świętami.

To, co opisałem powyżej, to tylko niektóre, losowo w sumie wybrane fakty, informacje i opowieści wokół rodzenia się Komitetu Obrony Demokracji. Na pewno powstanie (zresztą już powstają) wiele różnych opracowań i reportaży, które dadzą znacznie szerszy i wierniejszy obraz tego, co się wydarzyło. Dla mnie jedno jest najważniejsze.

Przekonałem się w ciągu tych pięciu tygodni, że nie jestem sam. Że jestem w bardzo dobrym towarzystwie. Że wielu obywateli Polski w każdym wieku, bez względu na płeć, wykształcenie, religię, narodowość, orientację, poglądy polityczne czy doświadczenia życiowe, myśli podobnie. Że chcemy wspólnie zbudować społeczeństwo obywatelskie i wspólnie bronić naszej wolności. I że rozumieją, że nie ma wolności bez demokracji.

Zaczynam mieć nadzieję! Dziękuję!

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 24.12.2015)

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments