Wojtek C. byłby komendantem SS-Sonderkommando?

Niejaki Wojtek C. ogłosił w pisemku pod jakże adekwatnym tytułem „Od rzeczy” swoją tezę na temat Żołnierzy Wyklętych. Ze względów medycznych (mam uczulenie na pieniądze, które finansują ten periodyk) nie mogę przeczytać całego materiału. Ale już sama umieszczona na okładce teza jest tak niezwykle krzywdząca dla Żołnierzy Wyklętych, że czuję się w obowiązku ich bronić. Skoro nikt inny się nie poczuwa…

Trzeba zacząć analizę już od samej osoby autora tych enuncjacji. Otóż autor jest dumny ze swoich inicjałów, z niepolskiego ich brzmienia i rynsztokowych skojarzeń. Już na początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia obnosił się dumnie ze swoją antypolska postawą, prowadząc w telewizji publicznej program telewizyjny o jakże znamiennym tytule „WC Kwadrans”. Nie muszę chyba prawdziwym Polakom tłumaczyć, jak złe skojarzenia budziła nie tylko nazwa programu, ale i cały anturaż tego „celebryty” chcącego za wszelką cenę uwolnić się od swojej polskości. Nie dość, że z lubością nazywał się „pierwszym kowbojem Rzeczypospolitej” (nie musimy chyba przekonywać nikogo, że kultura kowbojska nie ma polskich korzeni i że w naszej, polskiej tradycji należałoby raczej odwoływać się do tradycji prawdziwie polskiej husarii), to uparcie propagował pojęcie „ciemnogrodu”. W swoim programie zabiegał o powstrzymanie rozwoju naszej Ojczyzny, starał się ją uwstecznić, wykastrować wręcz z tradycyjnie polskich dążeń do nowoczesności i pionierskiej postawy. Przypominanie najważniejszych osiągnięć Polski – jak chociażby rezygnacja z dziedziczenia władzy na rzecz wybieralnych władców, oparcie systemu prawnego o spisaną Konstytucję, powołanie Komisji Edukacji Narodowej czy przyznanie praw wyborczych kobietom – nie jest tutaj konieczne. Nikt z Polaków nie może odrzucić tej odwiecznej tradycji polskiej – tradycyjnego dążenia do nowoczesności, stania w czołówce światowego postępu. Połączenie niepolskiej stylistyki ze zwalczaniem polskiej tradycji już wtedy nasuwało dramatyczne, a jednocześnie jednoznaczne skojarzenia.

W 2008 roku Wojtek C. ogłosił, że zrzeka się polskiego obywatelstwa. Nie trudno zrozumieć, że jego antypolskie od lat nastawienie nie dawało się pogodzić z noszeniem polskiego paszportu na sercu. Decyzja ta potwierdziła, że od dawna nasz „bohater” męczył się ze swoim kulturowym i cywilizacyjnym przywiązaniem do naszej Ojczyzny – Polski. Postanowił zostać obywatelem Ekwadoru. Jednego z niewielu państw w całym świecie, które nie miały nigdy żadnych poważnych związków czy relacji z Polską. W istocie niemal jedyną informacją łączącą Polskę z Ekwadorem jest mecz piłki nożnej Polska-Ekwador, który w 2006 roku polska reprezentacja przegrała 0 do 2. Czy nie ta właśnie przegrana zachęciła Wojtka C. do przyjęcia obywatelstwa tego kraju? Chciał upokorzyć Polaków jeszcze bardziej, jednocześnie obnażył jednak swoje niskie instynkty i totalną antypolskość.

Wojtek C. zaprzeczył wielokrotnie najbardziej polskim wartościom. Rozwiódł się z wybitną polską dziennikarką i podróżniczką. Odwiedzał w programach telewizyjnych Kubę Wojewódzkiego, który umieszczał polską flagę, tak Biało-Czerwoną, w psiej kupie.

Antypolskie wybryki, działania i planowe akcje Wojtka C. są znane od dawna. Ale dzisiaj postanowił on ugodzić w najgorętszą dzisiaj polską emocję i najbardziej patriotyczne uczucie. Żołnierze Wyklęci. Bohaterowie, którzy nigdy nie pogodzili się z sowiecka okupacją Polski zostali przez Wojtka C. zbrukani i wdeptani w rynsztokowe błoto. Zaprzeczył ich demokratycznym marzeniom i bohaterskiej walce o wolność. Postawił ich w jednym szeregu z najgorszymi wrogami Narodu Polskiego. Próbując wykorzystać swoją celebrycką popularność, zbudowaną na zwalczaniu wszystkiego, co polskie, postanowił pozbawić ich godności i prawa do dumy narodowej wynikającej w wielowiekowej polskiej tradycji.

Na szczęście jego umiłowanie niezasłużonej popularności połączone z brakiem zrozumienia polskiej duszy go obnażyły. Być może udałoby mu się oszukać kowbojów z dzikiego zachodu sprzed ponad dwustu lat. Ale współcześni Polacy nie pójdą na lep tak prymitywnej antypolskiej propagandy. Nie pozwolą zbrukać swoich bohaterów. Stańmy wszyscy w obronie tych, którzy swoje życie, swoje marzenia i wszystkie swoje siły oddali naszej Ojczyźnie. Żaden Wojtek A., B. ani C. nie zwiedzie nas i nie oszuka. Nie damy się w ten sposób omamić ani oszukać. Ten samozwańczy „bohater” nie będzie więcej mamił naszej młodzieży i naszych dzieci. Po tej ostatecznej kompromitacji powinien udać się do Tybetu albo swojego Ekwadoru i oddać się medytacji nad swoim dotychczasowym życiem. Może z czasem uda mu się odbyć karę i pokutę, a w jej trakcie zrozumie swoje błędy, porzuci złe nawyki i ideologie, a w efekcie wróci na łono Polskiego Narodu. W końcu Polacy, jako Naród otwarty i życzliwy, są gotowi przyjąć nawróconego grzesznika, jeżeli tylko przyzna się do winy, odbędzie karę, naprawi swoje winy i zobowiąże się, że więcej nie zejdzie na złą drogę.

Czyż trzeba się jeszcze zajmować głęboko antypolską i antyhumanistyczną tezą Wojtka C., wroga Polskiego Narodu? Czy już samo zarysowanie jego sylwetki nie wystarczy, żeby odrzucić jego podłe insynuacje wobec Polskich Bohaterów? Czy musimy znosić jego ataki na Żołnierzy Wyklętych? Czy ten człowiek realizowałby swoje antypolskie ideały jako komendant SS-Sonderkommando?

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 26.09.2016)

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments