Świętowaliśmy 11 listopada zanim to było modne

W marcu 1980 roku sędzia Andrzej Kryże (od listopada 2005 do maja 2006 sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości z ramienia Prawa i Sprawiedliwości), jako sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie, skazał na karę aresztu zasadniczego Andrzeja Czumę, Wojciecha Ziembińskiego i Bronisława Komorowskiego za publiczne stwierdzenie, że PRL nie jest państwem niepodległym oraz za zorganizowanie w Warszawie 11 listopada 1979 obchodów Święta Niepodległości.

W 2010 roku Młodzież Wszechpolska i ONR postanowiły zorganizować Marsz Niepodległości pod hasłami narodowymi i ksenofobicznymi. Od tej pory obchody Święta Niepodległości Polski kojarzą się w Polsce i w świecie z paleniem samochodów, wyrywaniem drzewek na ulicach, niszczeniem wiat przystankowych i dewastowaniem witryn sklepowych.

Czy zawsze trzeba świętować na ulicach? Czy patriotyzm polega na tym, żeby coś spalić, coś zniszczyć, kogoś obrazić i wykluczać tych, którzy myślą inaczej? Czy Święto Niepodległości Polski musi nam się kojarzyć z walką o to, do kogo należy polska tradycja i polska historia?

Pora zakończyć ten zwyczaj. Zwyczaj dzielenia ludzi w tak ważny dla Polaków dzień. Kiedy za czasów PRL-u nie wolno było oficjalnie i publicznie świętować 11 listopada, każdy mógł to robić we własnym zakresie. Ja pamiętam, jak ojciec opowiadał nam (mi i rodzeństwu, czasem i innym przyjaciołom) o trudnej polskiej historii, o sporach i waśniach, o Polsce i o patriotyzmie. Później, kiedy było już wolno, kiedy 11 listopada stał się świętem państwowym, każdy mógł je świętować według swojego uznania. Odwiedzać pomniki, wspominać historię, nosić kotyliony, składać kwiaty.

W najbliższe Święto Niepodległości Polski ja będę świętował na ulicach Warszawy w gronie przyjaciół i współpracowników, sympatyków i działaczy KOD-u. Będziemy świętować, bo zawsze był to dla nas ważny dzień. Będziemy świętować, bo Polska zasługuje na radosne obchody tego dnia, otwarte i życzliwe dla ludzi. Będziemy świętować, bo jesteśmy Polakami i nasza historia jest nasza tradycją. Będziemy świętować, bo nie chcemy, żeby cały świat myślał, że Polacy są ksenofobami, rasistami, zamkniętymi w ciasnych wzorcach agresywnych zachowań i pozbawionych treści symboli.

Zaczniemy 11 listopada o godzinie 12:30 na placu Gabriela Narutowicza – Pierwszego Prezydenta wolnej Polski. Tego, który został zabity przez nacjonalistę. Tego, który zginął, bo chciał Polski otwartej i prawdziwej. Pokażemy, że spadkobiercy i wyznawcy mordercy nie zawłaszczą Polski. Że Polska pozostanie częścią nowoczesnego świata. Że patriotyzm to nie chuligańskie wybryki ani bandyckie napady. Że Polska jest otwarta, życzliwa i uśmiechnięta.

Nasz marsz zakończymy na Polach Mokotowskich koncertem kilku znanych zespołów. Będzie radośnie i pogodnie. I będziemy rozmawiać o Polsce, w której wolności obywateli, demokracja i prawa człowieka są coraz bardziej zagrożone. I o Polsce, dla której jedyną nadzieją jest otwarcie i porzucenie ciasnych dziewiętnastowiecznych idei.

Będziemy rozmawiać o Polsce silnej różnorodnością i bogatej współpracą. O Polsce wielkiej. O Polsce na zawsze umocowanej w Europie i świecie.

Pójdziesz z nami?

(tekst pierwotnie opublikowany na portalu naTemat.pl 19.10.2016)

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments