Wyjdź z szuflady!

Dziel i rządź

Dziel i rządź – odwieczna metoda panowania – w nowszej historii była określana jako walka klas. Ludzie od zawsze łączyli się w grupy. Dzięki temu powstała cywilizacja. W grupie łatwiej się bronić, łatwiej zdobyć pożywienie, łatwiej wychować potomstwo. Niewielkie grupy z czasem tworzyły coraz większe organizmy. Pojawiła się władza. No i uzyskiwanie wpływów przez budowanie konfliktu. Postawmy przeciwko sobie dwie armie, a na pewno ktoś na tym skorzysta. Postawmy przeciwko sobie dwie grupy społeczne, a na konflikcie wyrosną przywódcy i ich dwory. Walczący stracą, ale niektóre jednostki umocnią swoją pozycję i wpływy.

Samo zdefiniowanie różnicy może rodzić konflikt. Czy historia zna dwa państwa leżące obok siebie, które nigdy nie weszły w spór? Każdy podział, każda granica w sposób naturalny ustawia ludzi przeciwko sobie.

Nie da się policzyć wszystkich linii podziału w świecie. Od tych najgrubszych, globalnych, które wyganiają ludzi z miejsca pochodzenia i gnają przez pół świata, przez te tradycyjnie utrwalone, biegnące w poprzek społeczeństw od pokoleń, kończąc na budowanych pieczołowicie przez tych, którzy chcą coś dla siebie ugrać.

Teza — Antyteza — Synteza

W zdefiniowanym podziale czai się pokusa wartościowania. „Kobiety są słabsze, a mężczyźni mniej wrażliwi.” Okazuje się, że ten podział przestaje być opisem rzeczywistości, ale ją kreuje. Silna kobieta staje się mało kobieca, a wrażliwy mężczyzna mięczakiem. Zaraz pojawia się teza, że jedna ze stron jest lepsza od drugiej, co też skwapliwie wykorzystuje. To z czasem wywołuje reakcję, rewolucję albo przewrót i strony zamieniają się rolami. Ale sytuacja pozostaje ta sama. Jedna grupa ma nadaną niejako a priori przewagę nad drugą grupą. Zmianą byłaby synteza – uznanie, że nawet jeżeli różnimy się niektórymi cechami, to inne nas do siebie upodabniają.

Sprawa staje się bardziej złożona, kiedy nałożymy na siebie wiele podziałów. Strach się posługiwać stereotypami, ale ten jeden raz wybaczcie. Porównajcie sobie życiowe szanse i możliwości homoseksualnej kobiety wychowującej samotnie dziecko na rosyjskiej prowincji i ojca rodziny, partnera w firmie maklerskiej w londyńskim city. Które z nich ma większe szanse na spokojne życie? Te podziały i wynikające z nich różnice szans są wytworzone sztucznie, ale całkiem realnie determinują nasze życie. I nawet jeżeli odejdziemy od oceniania jakości życia na podstawie materialnej zasobności, to widzimy, że wkładanie ludzi do szuflad i katalogowanie ich jest ważną przyczyną podziałów i niesprawiedliwości.

Moja szuflada jest za mała

Nikogo nie da się określić jednym słowem. Nigdy nie będzie to pełny opis. Każdy z nas, kiedy ma się krótko przedstawić czuje, że mógłby coś jeszcze dodać – kilka słów, kilka dodatkowych określeń, cech wyróżniających albo w ogóle nie wie od czego zacząć. Bo nie ma zamkniętego katalogu, do którego możemy wtłoczyć wszystkich i uporządkować.Różnorodność – dopiero to pojęcie pozwala nam zrozumieć ludzi i szanować każdego człowieka.

Młodość jest przereklamowana

No więc… strasznie mnie wkurza, kiedy słyszę, że potrzeba młodych w polityce. Bo czy młodość automatycznie daje wyższość? Gwarantuje mądrość i przenikliwość? Kiedyś mówiono – słuchaj starych i doświadczonych. Teraz mamy słuchać młodych i świeżych? A może przejdziemy do syntezy? Potrzeba nam w polityce ludzi otwartych, życzliwych, uczciwych, skutecznych i mądrych. A przede wszystkim takich, którzy lepiej umieją słuchać, niż mówić. Wiek, płeć, religię, orientację, stan cywilny, narodowość, zawód i inne cechy mniej istotne zostawmy na boku. Czy tak znajdziemy polityków idealnych? Na pewno nie. Bo nikt nie jest idealny. Ale mądrze wybierając możemy oszczędzić sobie wiele zawodów.

A młodość? Jest zazwyczaj dość przyjemnym stanem przejściowym. Przynajmniej z perspektywy.

(tekst pierwotnie opublikowany w numerze z września 2017 Naszego Czasopisma)

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments