Twórca czy tworzywo?

Nie mogę być jednocześnie twórcą i tworzywem

mówił poeta w rozmowie z KO-wcem w kultowym filmie Rejs. Wydaje się to, jak mawiał pewien klasyk, oczywistą oczywistością. A jednak nie dla wszystkich.

Kiedy widzę polityków albo działaczy, którzy nie zajmują się swoim działaniem, ale próbują wejść w rolę komentatorów sceny politycznej, to mam wrażenie, że gdzieś się pogubili. Jeżeli wszyscy będziemy komentować wzajemnie swoje niedociągnięcia, wytykać sobie błędy i stawiać zadania, to za chwilę będziemy totalnie skłóceni i podzieleni na tysiące grup, grupek i frakcji, organizacji i środowisk.

Jeżeli uważasz, że ktoś popełnił błąd, to nie leć z tym do mediów, ale spotkaj się z nim w cztery oczy i omów to. Jeżeli chciałbyś, żeby ktoś podjął jakieś działania, to nie proponuj mu tego na oczach społeczeństwa, ale omów z nim osobiście.

Trzeba pamiętać, że w wystąpieniach publicznych mówimy do wszystkich. I wszyscy słyszą. A adresat o tym wie i często myśli głównie o tym, jak w tym wypadł i jak powinien odpowiedzieć, żeby poprawić swój wizerunek albo jemu nie zaszkodzić.

Oczywiście – naturalnym jest, że publicznie mówimy o błędach naszych oponentów. Że piętnujemy je i nagłaśniamy. Staramy się, żeby obywatele je zauważyli i zapamiętali. Tak działa w polityce i ogólnie w przestrzeni publicznej konkurencja. Ale kiedy te same mechanizmy uruchamiamy wśród tych, którzy powinni współpracować, to uruchamiamy konkurencję we własnym obozie. I wszyscy na tym tracimy.

Dlatego nigdy nie wypowiadałem się na temat tych, z którymi widziałem jakąkolwiek szansę współpracy. Nie dlatego, żebym nie miał zdania. Dlatego, że moje zdanie nie było istotne. Istotne było szukanie porozumienia.

Czy dzisiaj, kiedy wszyscy apelują o porozumienie, umiemy o nie zadbać? Czy jednak własne ego i interes najbliższej grupki zwycięży?

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments