Niech Pan spojrzy, jaką mamy narrację!

Nie przestaje mnie inspirować Wojciech Młynarski. Pierwszy wywiad, jaki przeprowadziłem w życiu, przeprowadzałem właśnie z nim. Zakładaliśmy gazetkę lokalną pod tytułem „Róbmy swoje”. Dzisiaj chciałbym nawiązać do Sytuacji (wykonanie mistrza oraz tekst do Państwa dyspozycji). Utwór niezwykle aktualny. Tyle, że dzisiaj to nie sytuacja nas determinuje a narracja.

Narracja to powszechne przekonanie, że niezależnie od rzeczywistości, dowodów i ogólnie prawdy musimy coś mówić, a czegoś innego nie powinniśmy. Na przykład zgodnie z obowiązującą narracją Radek Sikorski ukradł butelkę wina i talerz ośmiorniczek, za co należał mu się słusznie powszechny ostracyzm. Zaś Mariusz Błaszczak dba o stan publicznej kasy troszcząc się o bezpieczeństwo obywateli spacerujących co miesiąc po Krakowskim Przedmieściu. Sławomir Nowak ukradł zegarek (nie do końca wiadomo komu, ale narracja nie musi wyjaśniać szczegółów – musi ferować oceny). A Jan Szyszko z troski zaopiekował się porzuconą stodołą, używa jej do opieki nad publicznymi pieniędzmi otrzymywanymi za pośrednictwem swojego przyjaciela – biznesmena z Torunia. I jeszcze zatroszczył się o nasze wspólne środowisko naturalne. Tak wiem, używałem już tych porównań. Ale nie załapały się na narrację, więc muszę powtórzyć.

Partia jest mistrzynią w budowaniu narracji. Jerzy Urban nie dorasta do pięt spin-doktorom dzisiejszej władzy. A Władysław Gomułka czy Edward Gierek byli jedynie nędznymi i nieskutecznymi pierwowzorami dzisiejszego Pierwszego Sekretarza. Trudno się dziwić ludziom władzy. Trzeba zrozumieć zwykłych obywateli. Ale od liderów opinii, dziennikarzy, publicystów można by wymagać nieco więcej. Nie każdy jest dziennikarzem śledczym. Ale każdy może poświęcić trochę wysiłku, żeby dotrzeć do powszechnie dostępnych informacji oraz użyć własnej percepcji żeby zestawić różne fakty, porównać ich wagę i wyrobić sobie ocenę samodzielną, niezależną od sytuacji czy narracji.

Tak wiem, to wymaga odwagi myślenia. Ale daje pewność nagrody – spokoju ducha i braku negatywnych odruchów przy patrzeniu w lustro. A kto posłusznie idzie za marchewką trzymaną na kiju przez posługaczy Pierwszego Sekretarza już swoją nagrodę odebrał. Zapłaci za nią kiedy zrozumie, jak został wykorzystany i porzucony.

Włodzimierzowi Leninowi przypisuje się autorstwo pojęcia „pożyteczni idioci”. Dotyczyło ono entuzjastów, którzy żyjąc na zachodzie, nie znali realiów życia w Związku Sowieckim, ale wspierali propagandę rewolucji. Czy dzisiaj nie należałoby odświeżyć tego pojęcia? Tyle, że dzisiaj używani są inaczej. Nie do chwalenia Partii ale do zwalczania jej wrogów i zakłamywania proporcji. Lenin wiecznie żywy? Jak długo jeszcze?

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments