Wojna cywilizacji? Nie, to wojna postaw, celów i zachowań. Jaki będzie rok 2018?

Rok 2015 pokazał w Polsce ostatecznie, że „klasizm” – budowanie świata w oparciu o wyobrażenie, że ja wiem najlepiej, jestem przedstawicielem elity, reprezentuję prawdę obiektywną i wyższą moralność – ta postawa doprowadziła nas do ściany.

Rok 2016 pokazał, że kiedy mamy wspólne cele i wzajemnie się szanujemy, możemy zdziałać wielkie rzeczy. Że stanowimy siłę, z którą wszyscy muszą się liczyć.

Rok 2017 pokazał, że to wspólnota wartości pociągnęła wszystkich w poprzednim roku a nie szyldy czy organizacje. Że ci, co koncentrują się na budowaniu własnej pozycji, mogą zniszczyć największe poruszenie społeczne i zmarnować energię oraz zaangażowanie wielu ludzi. A ja osobiście przekonałem się, że trzeba czasem usłyszeć krytykę i zarzuty od wielu, aby zrozumieć, co jest najważniejsze.

Jaki będzie rok 2018?

Większość ludzi nie szuka dzisiaj akceptacji ze strony „wyższych klas” czy autorytetów. Większość szuka poczucia wspólnoty celów, postaw i przeżyć. Szuka przyjaciół, nie przywódców. I chce się jednoczyć wokół wartości a nie wokół szyldów. I co najważniejsze – w Polsce wielu ludzi zrozumiało, że trzeba samemu myśleć i podejmować decyzje. Dlatego nikt nie może dzisiaj „dysponować” elektoratem, członkami organizacji, sympatykami. Współpraca trwa tak długo, jak długo jest wspólnota celów i metod działania. A autorytetom wierzy się dopóty, dopóki są blisko i dzielą przeżycia. Skończył się czas elit.

Snobizm, nawet ten kiedyś pozytywny, działa tylko w zamkniętej grupie zbudowanej wokół tego snobizmu. Dzisiaj to, że ktoś ma inne cele, inne pomysły na życie i inne priorytety może być dla nas co najwyżej powodem do zdziwienia. Na pewno nie zmieni naszych aspiracji i nie wpłynie znacząco na nasze życie.

W kręgach, które jeszcze kilkanaście lat temu uznawano za opiniotwórcze, pojawiają się coraz głośniejsze wezwania do przegonienia „chama” albo do wychowania i wyedukowania go. W najlepszym wypadku do osłabienia na tyle, aby nie miał wpływu na nasze życie. A głosiciele tych pomysłów nie widzą, że to ich buta i arogancja oraz niepodważalne przekonanie o własnej słuszności doprowadziły w dużej mierze do kompromitacji tak zwanych elit i do utraty przez nie wpływu na rzeczywistość. Dlaczego?

Ogromnym zaskoczeniem ostatnich lat na rynku gier komputerowych jest Minecraft. Prosta grafika, żadnych gotowych scenariuszy, zero przemocy czy okrucieństwa. A jednak wciąga dzieci, młodzież i dorosłych. Jak wytłumaczyć ten fenomen?

To doskonały obraz naszych czasów – społeczeństwa samoorganizującego się wokół lokalnych wartości, składającego się z niewielkich grup powstałych dla realizacji wspólnych projektów i celów. Grupa dziewięciolatków może się zjednoczyć wokół pomysłu na zbudowanie największej wieży świata. Nastolatki mogą odtworzyć flagowy statek kosmiczny z kultowego serialu, a sąsiedzi z przedmieść mogą przenieść swoją okolicę w świat wirtualny.

Tak będzie wyglądało społeczeństwo w przyszłości. I tak będą budowane państwa. Skończy się dominacja jednych grup nad innymi. Zwycięska partia narzucająca innym sposób życia czy myślenia to model odchodzący w przeszłość. W czasach totalnej komunikacji, gdzie nawet wyznawcy teorii płaskiej ziemi umieją się porozumieć i współpracować dookoła całego globu, ograniczenia geograficzne przestaną być ważne.

Zupełnie nieważne stanie się również to, kto rządzi mediami tradycyjnymi czy publicznymi. Każdy będzie się bez skrępowania komunikował z tymi, z którymi będzie współpracował. A czyje projekty będą realizowane we wspólnej przestrzeni? Kto będzie decydował? Atrakcyjność pomysłów i idei. Kto przekona wielu o słuszności swoich propozycji i potrafi zachęcić ich do współpracy, tego pomysły będą realizowane.

Ktoś zapyta być może – a czym to się różni od dzisiejszego systemu politycznego? Otóż jest jedna podstawowa różnica. Dzisiaj głosowanie odbywa się raz na kilka lat i zwycięzca decyduje o wszystkim. Jeżeli w kampanii wyborczej kłamie, oszukuje lub przekupuje, może podstępnie uzyskać moc rządzenia innymi wbrew ich woli i oczekiwaniom.

W państwie społecznym nie będzie się wybierało despoty narzucającego swoją wolę. Będzie się decydowało o tym, które pomysły i które projekty mają być realizowane.

Ci, którzy od dziesiątek lat marzyli o władzy, będą się opierali. Ci, którzy chcieli wpływać na otoczenie korzystając nie z silnej władzy ale z uprzywilejowanej pozycji (elita, lepsze wykształcenie, zasobność portfela, czyli generalnie większe szanse na starcie) będą próbowali przekonywać, że oni wiedzą lepiej i że większość się myli, bo oni znają prawdę obiektywną. Ich głos będzie jednak tak samo słyszalny jak głos każdego, kto się zaangażuje w debatę. Będą próbowali wyciszać głosy odmienne od ich własnych i wzmacniać swoich zwolenników. Wytwarzać wrażenie, że wiedzą lepiej, że mają lepsze przygotowanie, że zasługują na większy wpływ. Ale za każdym razem, kiedy rozminą się z powszechnym oczekiwaniem lub rozumieniem, ich wyjątkowa pozycja będzie osłabiana. Tak długo, aż zrozumieją, że ich rolą nie jest dyktowanie innym co mają myśleć, ale słuchać co inni myślą. Jeżeli chcą przekonywać do swoich racji, muszą wysłuchać innych i użyć merytorycznych argumentów. Argumenty oparte na „wyjątkowej” pozycji czy szczególnych predyspozycjach po prostu już nie działają. Świat się zmienia. Kto nie nadąża za zmianami musi odejść na bok i chwilę się zastanowić nad sobą. Bo dzisiaj nie skuteczność zwalczania czy marginalizowania innych staje się decydująca, ale umiejętność zdobywania poparcia.

Na Nowy Rok 2018 chciałbym życzyć wszystkim zrozumienia ducha czasu i koncentracji na pozytywnych działaniach. Po to, żebyśmy dużymi krokami zmierzali w stronę państwa społecznego. Wybory samorządowe, które w tym roku mają się odbyć, to doskonała okazja, żeby zacząć aktywniej się interesować swoimi sprawami i wpływać na nasze otoczenie. Żebyśmy uruchomili aktywność, która się w nas zbudziła w 2015 roku. I żebyśmy pokazali, że nawet fałszowanie ordynacji wyborczej, oszukiwanie w kampanii wyborczej i próby odebrania obywatelom wpływu na wynik wyborów nie odbiorą nam naszej obywatelskiej siły. Żebyśmy zaskoczyli rządzących tak, jak zaskoczyliśmy ich w 1989 roku, kiedy mimo prawa do wygranej w 35% wygraliśmy 100%.

A ponieważ w niektórych kręgach stało się ostatnio modne budowanie swojej wartości w oparciu o komentowanie mojego życia, pozwolę sobie szczególnie tym osobom życzyć na Nowy Rok, żeby znalazły lub wymyśliły sobie taki sposób na życie, który pozwoli im zbudować coś atrakcyjnego, zajmującego i na tyle wciągającego, żeby nie musiały się wyłącznie zajmować innymi. Uwierzcie – Wasze życie też może być twórcze i atrakcyjne! A jeżeli Wasze idee będą pociągające, znajdziecie wielu przyjaciół i współpracowników. Sprawdziłem to. Nigdy wcześniej nie miałem tak wielu przyjaciół i nie znałem tak wielu osób gotowych ze mną działać, zanim nie zacząłem propagować idei państwa społecznego.

Rating: 1.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments