Odpowiedzialność elit

Po moim ostatnim tekście Ciemny lud nie kupuje powstała wątpliwość, co to jest elita. Bo z jednej strony dzisiejsza władza jest elitą, jako rozumiejąca i docierająca do wyborców, a z drugiej nie jest, bo dzieli. I druga wątpliwość, to czy można chama nie nazywać chamem a ciemnego ludu ciemnym ludem. Czyż białe nie jest białym, a czarne czarnym?

Obie te kwestie oczywiście wychodzą daleko poza obszar obiektywizmu. i jako uznaniowe mogą być różnie rozstrzygane i różnie rozumiane. Pozwolę sobie zatem wyjaśnić, jak ja te sprawy widzę. Niech to będzie głos w dyskusji i zachęta do głosów krytycznych.

Obie te kwestie w istocie mają wspólny mianownik. Spróbuję to wyjaśnić odwołując się do powiedzenia – muszę, inaczej się uduszę. Otóż prawdziwa elita nie musi niczego. A od wielu rzeczy umie się powstrzymać. Dla dobra sprawy, nie dla zakłamania rzeczywistości. I tym też różni się elita formalna od elity faktycznej. Elita „z nadania” od elity „z przeżycia”. Formalnie oczywiście ci, którzy wygrali wybory i sprawują rządy są elitą. A jednocześnie mogą być chamami. Z drugiej strony mamy osoby, które swoją cichą wieloletnią pracą i postawą życiową pokazały, że są elitą mimo że, nie nie mają do tego żadnego formalnego tytułu. Te osoby nawet mając 100% przekonanie, że ktoś jest chamem, nie użyją tego słowa. Bo szacunek dla człowieka często nie pozwala na powiedzenie wszystkiego, co przemknie przez głowę.

Elita formalna, która nie jest jednocześnie elitą faktyczną skupia się na przeżywaniu swojej „elitowości”. Korzysta ze zdobytych możliwości i pozycji, aby się utwierdzać w poczuciu wartości. Elita faktyczna koncentruje się na zupełnie innym aspekcie. Pani Monika Płatek powiedziała niedawno w jakimś programie telewizyjnym, że czuje się elitą odpowiedzialności. W moim rozumieniu to właśnie odpowiedzialność najlepiej definiuje różnicę, którą tutaj analizujemy.

Odpowiedzialny rodzic nie mówi swojemu dziecku, że jest głupie, tylko wspiera je w zdobywaniu życiowej mądrości. Prawdziwa elita stara się pociągnąć za sobą innych, wspierać ich i wzmacniać. Jeżeli widzi chama, to zamiast go nazywać chamem myśli, jak go z tego chamstwa wyprowadzić. I po tym się poznaje prawdziwą elitę. Kto czuje potrzebę nazwania chama chamem występuje z pozycji zewnętrznego obserwatora czy badacza, albo po prostu nadrabia swoje własne braki i słabości.

Kultowe już zdjęcie na wstępie pokazuje uczestników konferencji Instytutu Solvaya z 1927 roku. Większość obecnych na zdjęciu naukowców wcześniej lub później została laureatami Nagrody Nobla. Chyba można też bez wahania powiedzieć, że wszyscy stanowili elitę. Kiedy Albert Einstein stwierdził, że „Bóg nie gra w kości”, Niels Bohr odpowiedział „Einstein, przestań mówić Bogu co ma robić”. Myślę, że każdy z nas mógłby wziąć to do siebie. To zdjęcie wisi u mojego Ojca nad biurkiem od kiedy pamiętam. Przypomina mi o tym, jak ważna jest skromność i rezerwa do samego siebie.

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments