Łapaj złodzieja!

No więc wiceminister sprawiedliwości zażądał postępowania w sprawie faszystów w Polsce. Należałoby się cieszyć. Ale czy to jest szczere wezwanie? Po obejrzeniu kilku zdjęć, które właśnie w internecie wypływają, można mieć wątpliwości. Pan wiceminister pojawia się na tych zdjęciach razem z jednym z głównych przedstawicieli środowisk, które teraz podobno chce zwalczać. Nie tylko on zresztą. Jego szef – sam minister – również.

Gdyby nie było strasznie, byłoby śmiesznie. Ale… w Polsce może być jednocześnie i strasznie i śmiesznie. I to daje nadzieję, że ta ideologia i te środowiska nie zyskają w Polsce silniejszego głosu. Bo nic nie jest chyba skuteczniejsze w walce z nadęta ideologią, niż śmiech. Nie głupawe żarty. Ale szczery śmiech. Bo jak reagować na dorosłych facetów, którzy nie wyrośli z podwórkowych zabaw?

Wielu z nas na podwórku w dzieciństwie bawiło się w wojnę. Jak przekonaliśmy się oglądając program Superwizjer o środowiskach faszystowskich czy neofaszystowskich, niektórym te zabawy zostały do dzisiaj. Tyle, że z wiekiem mają coraz droższe zabawki. Kiedyś biegali pewnie z patykami. Później z plastikowymi karabinami. Dzisiaj mają do dyspozycji profesjonalne nagłośnienie, środki przekazu, lokale i pojazdy. Niektórzy, jak się przekonujemy dzisiaj, mają również broń palną i amunicję. Na razie niektórzy. Ale chłopiec biegający z patykiem po podwórku to nie ten sam chłopiec, który dostał do ręki pieniądze, możliwości oddziaływania na społeczeństwo, broń… No i jeszcze jeden drobny, ale jakże ważny, szczegół. Na podwórku każdy chciał być bohaterem zabijającym faszystów. Na faszystów trudno było znaleźć chętnych. Dzisiaj bawią się w faszystów chętnie i bez poczucia wstydu. Czyżby to byli ci, których kiedyś koledzy zmuszali do ogrywania tej niewdzięcznej roli? Najsłabsi i bezbronni? Pełni kompleksów?

Dopóki państwo nie uzbroi tych marginalnych na razie środowisk, to możemy z głupotą i nienawiścią walczyć śmiechem całkiem skutecznie. To, co jest najbardziej przerażające jednak, to pomysły rządzących na uzbrojenie tych środowisk w broń taką, jaką dysponuje wojsko. No i bliskie związki niektórych przedstawicieli środowiska rządzącej partii i tymi, jak ich nazywają, gorliwymi patriotami. My, patrząc z boku, nie mamy wątpliwości, że to są faszyści.

Gdyby rządzący nie bratali się przedstawicielami tych środowisk, gdyby nie nazywali ich prawdziwymi patriotami, gdyby nie nazywali popełnianych przez nich przestępstw wybrykami młodych ludzi, wiedzielibyśmy, że nie posuną się dalej. Bo społeczeństwo w zdrowym odruchu ich wyśmieje i odsunie na margines. Niestety, rządząca w Polsce monopartia ma zadziwiającą umiejętność zamieniania tego co śmieszne w urzędowe, a przez to straszne. Czy w ten sposób przekroczą również i tę granicę? W końcu łamali Konstytucję nie jeden raz, może i promocja faszyzmu nie będzie dla nich problemem, który trzeba skutecznie rozwiązać? Wymówki, używane wcześniej już znamy. Czy nie wrócą do nas za chwilę jako wytłumaczenie, dlaczego się nie udało? I dlaczego mimo gromkich okrzyków „łapaj złodzieja” nikogo nie udało się ukarać? Pamiętamy przecież zamieszanie wokół wyroku i jego odbywania przez mężczyznę skazanego prawomocnym wyrokiem za spalenie kukły Żyda we Wrocławiu.

Rating: 3.3/5. From 7 votes.
Please wait...

Facebook Comments