Sianecki bije matkę a Morozowski córkę, czy na odwrót?

Czyli o odpowiedzialności za słowo każdego, a zwłaszcza dziennikarza. Wiem. Nieładny tytuł. I oparty na niesprawdzonych informacjach. A do tego zakończony znakiem zapytania, więc trudno nawet zarzucić nieprawdę. Tyle, że pewnie nikt tego nie zauważy. Bo ja nie prowadzę programu w telewizji o krajowym zasięgu. Za to każdy słyszy, co mówią redaktorzy Sianecki czy Morozowski w swoich programach. Nawet do tego, kto nie ogląda ich stacji, wiele dotrze. Jak nie wprost, to w postaci ugruntowanej opinii popartej słowami znanych dziennikarzy, nagradzanych i wyróżnianych.

A taki dziennikarz nie musi myśleć, co mówi. Więc mówi cokolwiek. Oczywiście, gdyby gadał głupoty o kimś z partii rządzącej, zaraz by wylądował w sądzie. Więc tutaj się pilnują. Ale o zwykłym człowieku mogą mówić cokolwiek. Sianecki stracił szacunek dla Kijowskiego, bo on nie płaci alimentów. Morozowski w rozmowie wtrąca, że założyciel KOD-u nie płacił alimentów i wypłacał sobie pieniądze. Chciałbym zapytać, jak sprawdzili te informacje. Ale wiem, że to pytanie retoryczne. Bo gdyby cokolwiek sprawdzili, to by głupot nie gadali.

Pan Morozowski skończył Akademię Teatralną, więc można mu wybaczyć że nie wie, co to Konstytucja albo domniemanie niewinności zapisane w jej 42. artykule. Ale pan Sianecki, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego… Tak czy inaczej dziennikarz telewizji informacyjnej posługującej się hasłem „Cała prawda, całą dobę” mógłby poświęcić kilka minut na sprawdzenie informacji, zanim ją publicznie ogłosi. Zwłaszcza, że nie trzeba długo szukać.

A jakie są fakty? Prokuratura w Pruszkowie umorzyła w czerwcu 2017 postępowanie w sprawie mojego rzekomego uchylania się od płacenia alimentów (redakcja pewnego szmatławca uzyskała nawet całe postanowienie w trybie dostępu do informacji publicznej). Dlaczego? Bo prokuratura pana Ziobry nie stwierdziła znamion tego czynu. Wiem, panowie redaktorzy powiedzą – udało mu się, pewnie oszukuje albo płaci po 50 złotych co miesiąc, żeby nie dać się wsadzić. Pan Sianecki może nawet jakiś zgrabny bonmocik do tego wymyśli i puści w eter. To może wcześniej niech zajrzy na stronę w internecie pod adresem audyt.kijowski.net. Założyłem ją w styczniu 2017 żeby każdy miał dostęp do źródłowych informacji i mógł sobie sam wyrobić zdanie. Są tam wszystkie potwierdzenia przelewów do komornika na rzecz alimentów. W 2016 roku ponad 14.500. W 2017 roku ponad 33.000. A ile w latach poprzednich to już niech sobie panowie sami policzą. Nie płacę alimentów? To kontrowersyjna teza… i nie znajduje potwierdzenia w faktach. Ale fajnie jest kogoś potępić. Od razu człowiek się czuje taki… lepszy?

A jak jest z tym „wypłacaniem sobie pieniędzy”? Dokładnie tak, jak z alimentami. Kto by próbował dotrzeć do prawdy, nie gadałby głupot. Prokuratura składała obietnice, że sprawa będzie szybka i zaraz będzie akt oskarżenia. Składała je w czerwcu 2017. W listopadzie 2017 informowała niektóre media (te, które mają do niej lepszy dostep), że do końca roku będzie akt oskarżenia. Mamy już nowy rok, a aktu nie widać. Czyżby nie było przesłanek? A, to już mogą sobie panowie sprawdzić. W końcu to ich praca.

Oczywiście, wiem, że są małe szanse, żeby ten tekst do panów dotarł. Jeżeli dotrze, to i tak go nie zauważą. A jeżeli zauważą, to będą udawać, że nie zauważyli. A jeżeli… sprawdzą? Nie sprawdzą. Ale gdyby sprawdzili… nie, nie liczę na przeprosiny. Czy przyznają się do błędu? Jednego mogą być pewni. Nie zamierzam się z nimi ciągać po sądach. Każdy, otwierając usta, po pierwsze wydaje świadectwo o sobie. I niech o nim świadczy to, co mówi. Wyroki sadów nie są do tego potrzebne.

Zastanawiam się – ile jeszcze razy będę musiał powtórzyć prawdę, żeby dziennikarze usłyszeli i przestali kłamać. Jestem gotowy powtarzać. Tylko… czy naprawdę nie mamy w Polsce ważniejszych spraw?

Rating: 4.0/5. From 29 votes.
Please wait...

Facebook Comments