Nie zatrzymamy zła

W lipcu 1990 roku jechałem do Tylawy koło Dukli. To był chyba 11 lipca. Solidarność Rolnicza zapowiedziała blokady dróg. Dwugodzinne. W całym kraju. Droga długa, uznałem, że po prostu będę miał przerwę w trasie. Bo odkładać podróży nie można było.

Zatrzymali nas gdzieś w dzisiejszym województwie Świętokrzyskim. Blokady były co kilkanaście kilometrów, więc na każdej góra kilkadziesiąt samochodów (środek dnia roboczego, blokady zapowiadane). Jedni kierowcy siedzieli w samochodach i spokojnie czekali. Inni poszli rozmawiać z blokującymi. Inni negocjować raczej niż rozmawiać.

W pewnym momencie do nas, rozmawiających, podszedł bardzo agresywny kierowca, wykrzykując, że mają natychmiast zabrać te traktory z drogi. Rolnicy niekoniecznie słuchali. Więc zaczęły się pogróżki i groźby. W końcu wykrzyczał: rozpieprzę wam te traktory! I gdzieś znikł. Po chwili patrzymy, a w stronę kilkunastu traktorów stojących w poprzek drogi pędzi Maluch (Fiat 126p) w kolorze żółtym. A za kierownicą ten agresywny rozmówca.

Nie mogliśmy oderwać oczy ze zdumienia. Rolnicy zaczęli się uśmiechać radośnie. W ostatniej chwili Maluch zahamował z piskiem opon. Potem spokojnie odjechał na koniec kolejki. Więcej go nie widzieliśmy. Kierowca również się nie pokazał.

Dzisiaj, kiedy siły zła zdobywają coraz większy wpływ na nasze życie, coraz częściej słyszę – musimy ich zatrzymać, powstrzymajmy to, zablokujmy, nie pozwolimy! I przypomina mi się ten Maluch pędzący na rząd traktorów.

Czy to znaczy, że mamy się poddać? Nic nie robić? Uciec? Emigrować?

Nie. Człowiek uczciwy, walczący o wartości i troszczący się w faktyczne zmiany nie może pozostawać bezczynnym. Ale ważne jest, żeby działać w odniesieniu do rzeczywistości a nie do własnych wyobrażeń o niej i o swojej sile.

Nie zatrzymamy zła. Bo zła się nie da zatrzymać. Możemy mu odebrać poparcie, osłabić jego wpływ i zmniejszyć zasięg oddziaływania. Ale żeby to zrobić musimy pozbyć się złudzeń, że załatwimy coś idąc na skróty, jednym sprytnym ruchem, jedną akcją. A widząc dłuższą perspektywę musimy tez planować działania w dłuższej perspektywie.

Podejście radykalne wymaga stałej eskalacji. Bo to, co zrobiliśmy wczoraj i było radykalne, dzisiaj już radykalne nie jest. Za każdym razem musimy zaostrzać środki wyrazu i metody działania. Do osiągnięcia celu, albo do momentu, kiedy już radykalniej się nie da. Widzimy, że celu szybko osiągnąć się nie da, więc radykalizacja w sposób nieuchronny zmierza do stałego zaostrzania form działania. A mimo to stale będziemy nieskuteczni. Mówimy, że powstrzymamy, a nie powstrzymaliśmy. Mówimy, że nie pozwolimy, a nikt na nasze pozwolenie nie czekał. Mówimy, że zablokujemy, a przeszli nie zauważając nas.

To prowadzi do frustracji. I nieuchronnie do momentu, w którym okaże się, że już bardziej się nie da.

Proponuję inne podejście. Musimy się pogodzić z tym, że Partia doszła do władzy w sposób legalny. To oznacza, że władzę dali jej wyborcy. Zatem walczenie z Partią albo z jej pupilkami – tymi oficjalnymi i tymi popieranymi po kryjomu – nie będzie skuteczne. Bo wyborcy będą co najwyżej źli, że ktoś kwestionuje ich wybór.

Konieczne jest zatem podjęcie działań, które przekonają wyborców, że polityka realizowana przez Partię jest dla Polski szkodliwa. Działań zaplanowanych w długiej perspektywie. W nadziei na efekty w najbliższych wyborach, ale z gotowością na kolejne zwycięstwa Partii.

Dobrze byłoby zapobiec kolejnej kadencji tej większości. Ale przecież wszystkie znaki wskazują, że partia ma coraz większe szanse na polepszenie wyniku z poprzednich wyborów. Albert Einstein miał mówić, że „szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. Skoro zatem celem naszych działań ma być porażka wyborcza Partii, zaś dotychczasowe działania wszystkich sił opozycyjnych nie są w stanie powstrzymać wzrostu poparcia dla Partii wśród wyborców, to znaczy, że trzeba zmienić metody.

Uważam, że konieczne są działania w dwóch kierunkach. Po pierwsze trzeba edukować – tłumaczyć wyborcom, w jaki sposób Partia szkodzi Polsce oraz im osobiście. A po drugie trzeba przygotować realną alternatywę dla Partii. Przedstawić propozycje, które nie tylko na poziomie zimnej naukowej analizy, ale również na poziomie emocji dotrą do wyborców i pokażą im, że mają wybór. Na razie żadna tego typu propozycja nie znalazła zrozumienia wśród polskich obywateli.

Wszyscy mówią, że trzeba Partię odsunąć od władzy. Ale mało kto pamięta, że to jest tylko środek do osiągnięcia celu. A jaki jest cel? No właśnie… Kiedy się koncentrujemy na przeszkodach, to gubimy z oczu cel. Walcząc z tym, co najbliżej, odsuwamy się od tego, co kiedyś chcieliśmy osiągnąć, co nas kiedyś mobilizowało do działania. Zaczynamy walczyć między sobą. Objawia się Syndrom Krótkich Nóżek. Ale o tym już następnym razem.

Rating: 4.6. From 11 votes.
Please wait...

Facebook Comments