Kto lubi fanatyków?

Czy warto umrzeć za swoje poglądy i możliwość ich głoszenia? Być może. Na pewno nie wolno się wyrzec wewnętrznej uczciwości ani odrzucić dyskusji na ważne tematy. Jednak, żeby dyskutować, konieczna jest gotowość do słuchania, analizowania i korzystania z nowo uzyskanej wiedzy. A korzystanie z wiedzy i poznania to zmiana. Nasze poglądy i przekonania zmieniają się w miarę, jak poznajemy świat i ludzi. Czy wszyscy umiemy zmieniać przekonania i poglądy? Czy jesteśmy otwarci i umiemy słuchać? Winston Churchill stworzył chyba dobrą definicję:

Fanatyk to ktoś, kto nie może zmienić zdania, ale nie zmieni tematu.

Nie trzeba być fanatykiem, żeby umrzeć za przekonania. Ale trzeba być fanatykiem, żeby za przekonania zabić. Giordano Bruno oddał życie za przekonanie nabyte na podstawie naukowych badań. Zabili go fanatycy. Czy mogłoby się zdarzyć na odwrót? Czy zwolennik heliocentryzmu mógłby zabić wyznawcę płaskiej ziemi? Zapewne. Bo nie prawda, jakakolwiek prawda – naukowa, historyczna czy moralna, ale stosunek do swojej prawdy czyni z nas ludzi otwartych albo fanatyków.

Uważa się powszechnie, że fanatyzm należy do religii, jest jednym z jej obliczy. Ale przecież dzisiaj spotykamy fanatyków w każdej dziedzinie życia. Fanatyków zdrowego odżywiania, którzy doprowadzają swój organizm do skrajnego wyczerpania, fanatyków naturalnego życia, którzy umierają na dawno uleczalne choroby, fanatyków sportu doprowadzających się do kalectwa, fanatyków równouprawnienia, pogardzających mniej świadomymi… Można by wymieniać w nieskończoność. Od czasu, kiedy pojawili się fanatyczni ateiści fanatyzm stał się częścią naszej codzienności.

Kiedy w XVI wieku Kartezjusz formułował swoje słynne:

Myślę, więc jestem

Nie używał słowa fanatyk ani fundamentalista (bo te dwa słowa nie są od siebie dalekie). Ale jednoznacznie wskazał, skąd się bierze postawa fanatyczna, wyjaśniając:

A skąd wiem, że myślę?
Bo mam wątpliwości.

Tak dochodzimy do stwierdzenia, że fundamentalizm to po prostu bezmyślność. I nie mylmy go z utrwalonymi przekonaniami. Wypracowane i przemyślane przekonania każą nam szanować przekonania innych. Przyswojone bez refleksji i zrozumienia wywołują zaciekłość i poczucie wyższości. A stąd już całkiem blisko do fundamentalistycznego fanatyzmu. Każdy ma swoją drogę do prawdy. Ale prawda przyjęta bez zrozumienia jest takim samym kłamstwem, jak każde inne.

To oczywiste, że wszelki fanatyzm zasługuje na potępienie i należy go zwalczać. Trzeba jednak uważać, żeby przy tym samemu nie wpaść w fanatyzm. Jakże często walczące ze sobą strony upodabniają się do siebie. Tak się dzieje zazwyczaj, kiedy zamiast na tym, co chcemy żeby wygrało, koncentrujemy się na tym, co chcemy pokonać. Stała świadomość celu oraz otwartość i gotowość do słuchania – to jedyna gwarancja pokonania fanatyzmu. Bo, jak nam wykazał wyżej Kartezjusz – fanatyzm to głupota. A głupotę można pokonać tylko mądrością.

Warto jeszcze przypomnieć jedną ważną zasadę, która pomoże odróżnić fanatyzm od walki o prawdę. Fanatyzm zawsze zwraca się przeciwko ludziom. Prawda szanuje ludzi nawet wtedy, kiedy piętnuje ich postawy, czyny i zachowania.

Rating: 4.6/5. From 9 votes.
Please wait...

Facebook Comments