Nazywam się Kijowski. Mateusz Kijowski.

Kiedy w styczniu 2017 uruchomiono przeciwko mnie agresywną nagonkę medialną, mającą na celu zdyskredytowanie mnie w oczach opinii publicznej oraz pozbawienie możliwości publicznego działania dla dobra wspólnego, nie umiałem się bronić. Nie byłem przygotowany na to, że najbliżsi współpracownicy będą publicznie kłamać i nie umiałem się w takiej sytuacji zachować.

Władze, dla których projekt pozbycia się mnie ze sceny publicznej był atrakcyjny, podchwyciły temat (być może wcześniej same pomogły go stworzyć). W czerwcu, kiedy udało się znaleźć prokuraturę, która przez oddelegowanego prokuratora postawiła mi zarzuty, widać już było, że szykuje się kolejna w Polsce sprawa polityczna. Po procesie w Suwałkach, po zarzutach dla obywateli demonstrujących na ulicach czy chociażby wykrzykujących „Lech Wałęsa”, miały się pojawić zarzuty kryminalne. Cóż za gratka dla rodzącej się dyktatury.

Zarzuty kryminalne działaczom opozycji stawiano już jednak wcześniej. Stawiano w czasach PRL-u. Stawiano w latach 2005-2007. Stawiano również po ostatnich wyborach parlamentarnych. To stara i sprawdzona metoda walki systemów autorytarnych z opozycją.

Osoby oskarżane w ten sposób kiedyś otrzymywały wsparcie ze strony wolnych mediów. Jeżeli nie było ich w kraju, to ze strony mediów zagranicznych albo podziemnych. Dzisiaj ta zasada przestała obowiązywać. Dzisiaj media gonią za sensacją i kiedy można zmieszać z błotem osobę powszechnie znaną, to żaden dziennikarz nawet nie spróbuje dotrzeć do prawdy. Można stawiać władzy zarzuty o upolitycznianie prokuratury, o próby podporządkowania sobie sądownictwa, o propagandę w zawłaszczonych mediach. Ale kiedy przedstawiciele tej władzy rzucają „wolnym mediom” łakomy kąsek w postaci oskarżenia, biegną i grzecznie aportują. W takich czasach żyjemy. Nie ma już niezależnej prokuratury. Nie ma mediów szukających prawdy. Jedyne co mi pozostało, to liczyć na niezawisłych sędziów.

Mam jednak jeden apel do mediów. Tak, do tych, które pobiegły karnie za rzuconą przez władzę piłeczką. Mówiłem o tym w czerwcu, ale widać to za długo, żeby pamiętać. Nazywam się Mateusz Kijowski i nie wstydzę się swojej twarzy. Proszę to zapamiętać. Nie życzę sobie, żeby mówić o mnie pierwszą literą nazwiska czy zasłaniać mi na zdjęciach oczy. Wiem, że to dodaje dramatyzmu materiałom i poniekąd uzasadnia brak zaangażowania w dociekanie do prawdy. Ale chociaż tyle możecie zrobić – uszanować moje życzenie w kwestii technicznej. Skoro prawda Was nie interesuje a autorytetem w kwestii orzekania o winie jest dla Was upolityczniona prokuratura, możecie spełnić chociaż to jedno życzenie już przez Was skazanego. Może to będzie to „ostatnie życzenie”?

A jeżeli ktoś z Państwa dziennikarzy nie chce biegać karnie jak mu władza karze, mam delikatną sugestię – zastanówcie się, dlaczego akurat dzisiaj ta sprawa została ogłoszona. Co rządzący chcą przykryć wrzawą medialną wokół oskarżenia dla „założyciela KOD” albo „byłego lidera KOD”. I czy przypadkiem to, że od kilku dni aktywnie rozwijamy działalność stowarzyszenia Wolność Równość Demokracja nie spowodowało, że ten od wielu miesięcy zapowiadany akt oskarżenia został ogłoszony właśnie teraz. A fakt, że o sformułowaniu aktu oskarżenia dowiedziałem się dzisiaj rano z mediów, chyba jasno dowodzi, że cała „afera” obliczona jest na żywiołową reakcję mediów. I po raz kolejny media nie zawiodły.

Rating: 3.1/5. From 37 votes.
Please wait...

Facebook Comments