To co ja mam zrobić?

Przepraszam. Wiem, że nie wypada się zajmować samym sobą. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że zajmuję się tym, czym zajmują się główne media. Jestem więc w tym temacie raczej reaktywny. Nie narzucam Państwu siebie, ale daję się pociągnąć modzie mówienia o Kijowskim. Wielu powiedziało, co się wydarzyło. Ale co się powinno wydarzyć w przyszłości? Co ja powinienem zrobić?

Oczywiście, wierząc w niezawisłość sędziów i niezależność sądów na pierwsze pytanie mogę odpowiedzieć, że powinien mnie osądzić niezawisły sąd. Wierzę, że w takim przypadku prawda zwycięży a ja zostanę uniewinniony. Ale to są ogólne zasady i marzenia obywatela, któremu przysługuje konstytucyjna zasada domniemania niewinności. A co ja mam zrobić?

Widzę dwie możliwości. Pierwsza, to podporządkować się rządzącym. Uznać swoją winę, wycofać się z życia publicznego i osobistego, może wyjechać z kraju. Zniknąć. Najlepiej po dobrowolnym poddaniu się karze i odsiedzeniu dożywotniego więzienia. W końcu dla siebie trzeba być surowszym, niż jakieś tam niedoskonałe kodeksy…

Druga możliwość to posłuchać osób, które namawiają, żebym pozostał w życiu publicznym widoczny, żebym wspierał ich działania i dążenia, żebyśmy wspólnie zabiegali o przywrócenie w Polsce demokracji, żebyśmy walczyli przeciwko łamaniu praw człowieka i o utrzymanie Polski w kulturze i cywilizacji europejskiej.

Które rozwiązanie wybrać? A Państwo… kiedy potrzebujecie porady, słuchacie raczej tych, którzy chcą Wam zaszkodzić, czy ludzi życzliwych i wspierających?

Rating: 4.0/5. From 28 votes.
Please wait...

Facebook Comments