Warto poznać przeszłość. Żyć trzeba przyszłością.

Historia jest nauczycielką życia. To stwierdzenie tyleż prawdziwe, co banalne. Podobnie nauczycielką życia jest fizyka, biologia czy ekonomia. A jednak jest w historii coś, co powoduje, że musimy się przekonywać o jej wartości. Trochę tak, jak musimy się przekonywać, że obrzydliwe w smaku lekarstwo pozwoli nam wyzdrowieć.

Historia ma w sobie pokusę, która źle przygotowanemu człowiekowi może zamącić w głowie. I doprowadzić do śmieszności w najlepszym razie a do całkowitego zwyrodnienia w najgorszym. Daje złudzenie, że łatwo możemy sobie przywłaszczyć czyjąś chwałę. Kiedy zostaję wyznawcą czy wielbicielem postaci historycznej, mogę łatwo zapragnąć stać się nią samą. Zresztą, kto z nas nie śmiał się z pewnego byłego polityka, który nosi czapkę maciejówkę (taką, jaką nosił Józef Piłsudski) w nadziei, że stanie się przez to Marszałkiem. Generalnie – znacznie częściej można spotkać kogoś, kto uważa się za Juliusza Cezara, Napoleona, Piłsudskiego czy Jezusa Chrystusa, niż takiego, co uważałby się za równanie różniczkowe, amebę czy za hossę na giełdzie.

To oczywiście wskazuje na szczególną pozycję historii. A jeżeli ktoś jeszcze nie widzi tej wyróżniającej pozycji historii, proszę wyjść na ulicę w polskim mieście w dniu ważnego meczu albo święta narodowego. Iluż tu można spotkać husarzy, dziewiętnastowiecznych powstańców czy żołnierzy wyklętych. Ta dolegliwość dotyka już zresztą nie tylko osoby fizyczne ale i całe urzędy państwowe.

Pokusa, żeby stać się kimś wielkim i znanym jest dla wielu motorem działania. A że niewielu ma szansę wykazać się faktyczną wielkością, strojenie się w cudze piórka staje się często jedyną dostępną możliwością. Bo przecież nie o faktyczne zasługi tym osobom chodzi, ale o splendor. W zasadzie nikomu nie powinno to przeszkadzać. W końcu kto nie bawił się w dzieciństwie w wojnę? Ko nie odgrywał scenek z życia dorosłych, aby poczuć się dorosłym samemu? Kto nie przebierał się w ubrania rodziców?

A jednak mamy problem. Każdy, kto rzetelnie liznął historię, chociażby w szkole, wie, że historyczne postacie (podobnie jak każdy z nas) są wielowymiarowe. Ich zasługi to tylko część ich życia. Mają na koncie również błędy, nadużycia i różne inne przewiny. Kiedy poznajemy osobę historyczną rzetelnie, widzimy jej złożoność i skomplikowane uwarunkowania. Kiedy stroimy się w jej szaty, traktujemy je jednowymiarowo a wszystko, co zrobiły, uznajemy za chwalebne lub pomijamy.

Wystarczy spojrzeć na kult żołnierzy wyklętych. Uprawiający ten kult uznają, że sam fakt sprzeciwienia się władzy ludowej po II wojnie światowej może zamazać morderstwa, gwałty i grabieże na ludności cywilnej. Ślepi wyznawcy Piłsudskiego zapominają często o jego zasługach i grzechach w szeregach PPS-u przed odzyskaniem Niepodległości przez Polskę, zaś z sanacji chcieliby wdrożyć prawie wszystko, poza może delegalizacją ONR-u.

Tak. Ślepi wyznawcy są jak pacjenci szpitali psychiatrycznych. Wybierają sobie kawałek rzeczywistości i przyjmują go za całe życie. Kto historię zna po łebkach, nie nauczy się z niej życia. Ale może życie sprowadzić do poziomu karykatury. Bo o ile pięcioletnia dziewczynka w sukience i butach mamy może wyglądać słodko, o tyle minister obrony, zwierzchnik policji czy prokuratury, udający husarię, cichociemnych czy inne historyczne postaci nie są już tak zabawni. Pół biedy, jeżeli – jak małpa w kąpieli – zaszkodzą sobie. Znacznie częściej zachowują się jak małpa wymachująca bez żadnej kontroli brzytwą na zatłoczonym placu.

Rekonstrukcje historii bardzo łatwo mogą się przerodzić w parodię. Bo kiedy nie rozumiemy sensu tego, co naśladujemy, nasze działanie nie będzie prowadziło do dobrych efektów ani nie przysporzy nam splendoru.

Historia jest nauczycielką życia w takim stopniu, w jakim ją chcemy zrozumieć. Prowadzona w Polsce polityka historyczna nie ma związku z historią. Jej apologeci zachowują się jak uczeń, który zobaczył gdzieś napis 2+2=4 i wywnioskował, że za znakiem „=” zawsze musi być cyfra 4. I teraz biegają i wypisują wszędzie 756+328=4 i inne podobne bzdury. Niestety spora część społeczeństwa ma wiedzę na podobnym poziomie a zmysł krytyczny oddała w dzierżawę rządzącym.

Potrzebne są nam wielkie narodowe korepetycje. Bo dzisiaj wszystko jest wielkie i narodowe…

Już widzę zadowolone twarze, z których ust płyną słowa — No tak, u nich co drugi to Napoleon, Sobieski albo ksiądz Skarga. Nie dajmy się zwieść pokusie. Zdrowie psychiczne nie zależy od poglądów politycznych. Niezależnie od tego, po której stronie podziału politycznego stoisz, wokół siebie znajdziesz samozwańcze repliki historycznych postaci. I możesz mieć pewność, że traktują się zbyt poważnie, żeby wziąć udział w zlocie sobowtórów. Za to chętnie zamienią Ciebie w Piętaszka, Sancho Pansę czy innego giermka lub kamerdynera. Wybitna postać musi mieć przecież swój dwór.

A kiedy już rozejrzałeś się dookoła i nie widzisz nigdzie Piłsudskiego ani Batorego, spójrz w lustro. A może to Tobie rosną skrzydła husarskie, wąsy sumiaste albo korona na głowie? Ja sprawdzam regularnie…

Rating: 3.8/5. From 16 votes.
Please wait...

Facebook Comments