Drugi jak mu nogi śmierdzą…

Niedojrzałość czy zdziecinnienie? W gruncie rzeczy to niewielka różnica. Istotne jest, że tak rzadko zajmujemy się tym, co naprawdę ważne. Za to niezmiernie bawią nas pozory, preteksty i didaskalia.

Jarosław Kaczyński. Że kawaler, że nie ma żony, konta ani prawa jazdy, że może jest gejem, że zakochany w swoim kocie i że niskiego wzrostu. Tak, jakby cokolwiek z tego katalogu było naganne. I tak, jakby po drugiej stronie sceny politycznej wszyscy byli wysocy, żonaci, doświadczeni użytkownicy usług finansowych i do tego nie hodowali kotów.

PiS. Że idą za przywódcą, że przaśni, że wiecznie niezadowoleni, że kościółkowi i że klęczą w kościołach, że do Rydzyka lubią jeździć, że… Jakby po drugiej stronie sporu politycznego nie było ludzi, którzy idą za przywódcą, chodzą do kościoła, bywają niezadowoleni czy lubią odwiedzać Toruń.

O gustach się nie dyskutuje. Jeden lubi pomarańcze, drugi jak mu nogi śmierdzą.

A dlaczego zajmujemy się tym, co nieistotne, zamiast czymś ważnym? Pamiętacie, jak prezes Kaczyński czytał w Sejmie atlas kotów? A pamiętacie, o czym wtedy Sejm debatował? No właśnie… ktoś wyjmuje królika z kapelusza i wielu z nas udaje się w pogoń. Bo chodzi o to, żeby gonić króliczka.

Dzisiaj wielu się zastanawia, jak podatkowo skorzystają ci, którzy oddadzą premie do Caritasu. A kto się zastanawia nad tym, czy premie się należały ministrom, czy nie? A kto się zastanawia, czy te wypłacone pieniądze w ogóle były w świetle prawa premiami?

Al Capone nie został skazany za kierowanie mafią w Chicago tylko za nieprawidłowości podatkowe. To oczywiście argument za tym, żeby zajmować się nie tylko „sprawą główną”, ale i pobocznymi. Zgadzam się. Zajmujmy się nie tylko łamaniem Konstytucji RP, pozbawianiem obywateli ich praw i niszczeniem naszej międzynarodowej pozycji, ale i zawłaszczaniem państwa, przyznawaniem sobie premii, wybieraniem KRS ze złamaniem uchwalonej chwilę wcześniej w tym celu ustawy itp. itd. Powodów do krytyki rządzących dzisiaj jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. I to wszystko trzeba będzie rozliczyć, kiedy obywatele odzyskają państwo.

Ale pokażcie mi taki sąd, który skarze Jarosława Kaczyńskiego za to, że ma kota, że jest stosunkowo niskiego wzrostu, że nie ma karty kredytowej czy prawa jazdy. A może za to, że dał się sfotografować na sali plenarnej Sejmu z atlasem kotów w dłoni?

Dziecko, kiedy nie lubi kolegi, powie o nim wszystko. Że śmierdzi, że ma wszy, że jest głupi, że ma ubogich rodziców, że jego siostra źle się prowadzi… a na koniec obrzuci go wyzwiskami. Że pisior, że kaczafi, że miesiącami nie może dojść.

Populizm wygrywa z prawdziwą polityką, skoncentrowaną na projektach dla dobra obywateli. Dlaczego? Bo jest po prostu łatwiejszy. Żeby zlinczować kogoś publicznie (w sensie społecznym jest podobnie jak w sensie fizycznym) trzeba tylko umieć wywołać wśród ludzi wzburzenie. Żeby zaproponować dobry projekt a potem jeszcze go zrealizować i przy okazji zyskać na popularności trzeba coś wiedzieć, coś umieć, zaangażować się i włożyć sporo wysiłku.

Populizm wygrywa. Wygrał w Polsce w 2015 roku. W Wielkiej Brytanii i w USA w 2016 roku. Na Węgrzech w 2010 roku. W wielu innych krajach – również krajach Unii Europejskiej – populizm albo już wygrywa albo pręży muskuły i szykuje się do skoku. Populizm jest szczególnie atrakcyjny dla mediów nastawionych przede wszystkim na zyski i nie ulegających nadmiernie presji tak zwanej misji.

Ja wiem, że trudno jest rozmawiać o szczytnych planach, kiedy rozmówca od wielu dni nie mył nóg. Ale spróbujmy odróżnić to co ważne od tego, co nieestetyczne. Mówi się, że od smrodu jeszcze żadna armia nie padła, a od mrozu wielokrotnie. Może czas to zrozumieć i zacząć się skupiać na tym, co ważne? Przestańmy mówić o zadeptanych butach czy braku skutecznej opieki stomatologicznej. O znoszonych garniturach i złych obyczajach.

Mówmy o Polsce! O tym, po co jej Konstytucja i jaka ona właściwie jest. O tym, że projekty wdrażane przez rządzących szykują nam ponurą przyszłość. O tym, że okradają państwo – czyli wszystkich obywateli – i że zaprzeczają wszystkiemu, co deklarowali. I skończmy ujadanie i wyzwiska. Naprawdę wystarczy.

Aha, jeszcze jedno jest ważne. Demokraci na pewno chcieliby odzyskać Polskę z rąk populistów metodami demokratycznymi. Warto zatem przypomnieć, że te metody polegają na zwiększaniu poparcia. Żeby zwiększyć poparcie trzeba zaprosić do siebie ludzi z drugiej strony barykady. Zaprosić i być na tyle otwartym i przekonującym, żeby zechcieli do nas dołączyć. Nie sądzę, żeby wyzwiska, obelgi czy połajanki w tym pomogły. Bądźmy życzliwi dla ludzi. Również dla tych, którzy w wielu sprawach myślą inaczej. Jeżeli tylko zechcą dołączyć do walki o praworządność, są nasi.

Jeżeli będziemy walczyli wyłącznie o to, żeby wszyscy byli tacy, jak my, to czym się będziemy różnić od obecnie rządzących w Polsce?

Rating: 4.0/5. From 13 votes.
Please wait...

Facebook Comments