Wybraliśmy większe zło

Jak wygrywają populiści? Zaprzeczając rzeczywistości. To prosty i oczywisty mechanizm. W świecie realnym nie istnieje wybór między dobrem a złem. Nie istnieje, bo jest oczywisty i nikt nie ma wątpliwości. Mój zmarły niedawno Wuj Stach mawiał, że:

Lepiej być młodym, pięknym, zdrowym i bogatym niż starym, brzydkim, chorym i biednym.

Niestety… w życiu stoimy przed innymi dylematami. Znacznie realniej brzmi wybór – czy jesteś gotowy poświęcić zdrowie dla bogactwa, albo – ile zdrowia i pieniędzy poświęcisz, żeby być piękną. Bo w życiu mało co jest za darmo a rzeczy wartościowe mają swoją cenę. Niekoniecznie liczoną w środkach płatniczych. Niekoniecznie oczywistą. Nawet prawdziwa miłość wymaga poświęceń i zaangażowania.

Populiści ośmieszyli rzeczywistość. To była jedyna droga do ich sukcesu wyborczego. W każdym kraju. W każdej rzeczywistości. Skoro ogólnie ich konkurenci byli pojmowani i przedstawiani jako bardziej doświadczeni, posiadający większe kompetencje, rozumniejsi i bardziej przewidywalni, należało podważyć samą istotę porównania. Kiedy nie jesteśmy piękniejsi, mówimy, że konkurs na urodę nie ma sensu. Kiedy nauka idzie nam słabo, podważamy wartość świadectw szkolnych i tytułów naukowych.

Populiści ukuli zatem slogan „mam dość głosowania na mniejsze zło”. Po angielsku to brzmi „głosowanie na mniejsze zło nadal jest głosowaniem na zło”. To w oczywisty sposób hasła zakłamujące rzeczywistość. Pierwsze można by sparafrazować „mam dość niskich cen”. Drugie „głosowanie na niskie ceny nadal oznacza, że musimy płacić”. Walka z głosowaniem na mniejsze zło jest w istocie wmawianiem ludziom, że można mieć wszystko za darmo i że politycy w swojej szlachetności nam to wszystko dadzą.

Taka wiara nie zaskakuje nadmiernie w świecie, w którym Stowarzyszenie Płaskiej Ziemi reklamuje się sloganem „mamy zwolenników na całym globie”. A jednak u ludzi używających logiki powinno wywołać refleksję poprzedzającą głęboki sprzeciw.

Odwrócenie tejże logiki powoduje wiarę w nieprawdziwą tezę, że obywatele mają wybór między większym złem, mniejszym złem a dobrem. Mniejsze zło mamy już zdefiniowane – to racjonaliści. Większe zło każdy może łatwo wskazać – to populiści z przeciwnego bieguna. W oczywisty i nie budzący sprzeciwu sposób dobrem okazują zatem się populiści krzyczący o wadach głosowania na mniejsze zło.

Populiści występują po obu stronach spektrum wyborczego. Jednak w wyborach nie ma konkurencji między populistami z jednej strony a populistami z drugiej strony. Te elektoraty nie mają ze sobą kontaktu. Jedni i drudzy walczą o odebranie głosów racjonalistom.

Wyborcy inteligentni czują się obrażeni sugestią, że mogliby wybierać zło (chociażby to mniejsze) w sytuacji, kiedy dostępne jest dobro. Ci mniej dogłębnie analizujący rzeczywistość idą za niespełnialnymi ale atrakcyjnymi obietnicami. Bo przecież każdy woli być młody, piękny, zdrowy i bogaty…

Jakie są efekty wyboru czegoś, co nie jest mniejszym złem? Wybór większego zła. Od ponad miesiąca wszyscy zbiorowo przeżywamy półtora miliona na nagrody dla ministrów. Teraz po kolei odkrywamy nagrody dla urzędników. To kolejne miliony. Dla pracowników Trybunału Konstytucyjnego. Znowu ponad milion. Przy najmniejszej liczbie rozstrzygnięć w historii Trybunału.

Znacznie trudniej nam zrozumieć kwoty wyrażane w miliardach. One przekraczają nasze wyobrażenia i nie dają się ogarnąć naszym praktycznym umysłem. A jednak. Pół miliarda dla Polskiej Fundacji Narodowej to tak, jakby ministrowie otrzymywali premie takie, jak w zeszłym roku przez ponad 300 lat. Czyli jakby premier Szydło rozpoczęła swoje rządy przed 1718 rokiem – za czasów króla Augusta II Mocnego, zapewne jeszcze przed koronowaniem obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na pół wieku przed urodzeniem się Napoleona Bonaparte. Ponad 300 lat po półtora miliona premii dla ministrów rządu pani Beaty Szydło – oto wymiar finansowania PFN. Sama kampania billboardowa przeciwko sędziom (19 mkn.) to jak ponad 12 lat premiowania rządu. Czyli jakby Beata Szydło został premierem w 2005 roku i od tamtej pory do dzisiaj premiowała stale i regularnie swoich ministrów.

15 mln. na drobne wydatki w Ministerstwie Obrony Narodowej? To drobiazg. 500 milionów skręcone przez wicepremiera od kultury z Fundacją Czartoryskich? A stowarzyszenia i fundacje wicepremiera od nauki? A wielowiekowe dziedzictwo Puszczy Białowieskiej? Że już nie wspomnę o pieniądzach za drewno ukradzione z Puszczy oraz o karach, które przyjdzie nam wszystkim za ten rabunek zapłacić…

Można by wymieniać długo. Każdy zna coraz więcej faktów i coraz więcej kwot. I wszystkim porządnym ludziom włosy stają dęba z osłupienia.

Nie wiem, jak Wy, drodzy Czytelnicy, ale ja wolałbym zdecydowanie mniejsze zło!

Czas się nauczyć, demokratki i demokraci, że jedyną realną alternatywą dla mniejszego zła jest większe zło. Bo każda władza odbiera nam kawałek naszej wolności. Pytanie do nas brzmi – jak wielki kawałek tej wolności jesteśmy w stanie oddać i co za to otrzymamy.

Mnie nie stać na większe zło, więc zawsze wybieram mniejsze. A Ty? Wolisz większe zło, czy mniejsze?

Rating: 4.6/5. From 10 votes.
Please wait...

Facebook Comments