Jak PiS wygra wybory

Żeby wygrać, trzeba poznać zasady gry. I dobrze je wykorzystać. Partia uczyła się tego przez 8 lat dogłębnie i na własnej skórze. Nie po to, żeby teraz oddać rządy.

Mi się wydaje, że wygra drużyna, która strzeli więcej bramek.

Pamiętacie Kazimierza Górskiego? On umiał wygrywać. A epitafium ofiary wypadku drogowego pamiętacie?

Tu leży ten, który miał pierwszeństwo.

No dobrze, to od początku zacznijmy. Hillary Clinton uzyskała prawie 3 miliony głosów więcej, niż Donald Trump. Ale to on jest 45. prezydentem USA. Jak to możliwe? Bo on i jego sztab wiedzieli o co grają. W Stanach Zjednoczonych to nie liczba głosów obywateli decyduje o wyniku wyborów a liczba głosów elektorskich.

Kto wie, co decyduje o wygranych wyborach parlamentarnych w Polsce? Nie, nie liczba uzyskanych głosów, ale liczba uzyskanych mandatów w Parlamencie. Oraz możliwość dobrania koalicjantów lub przystawek w razie potrzeby.

W wyborach parlamentarnych 2015 Platforma Obywatelska, .Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe i Zjednoczona Lewica uzyskały w sumie ponad milion głosów więcej niż PiS. Prawie 120% głosów PiS zdobyła dzisiejsza opozycja. I tylko 75% mandatów. Skuteczność, czy efektywność PiS-u stanowiła niemal 160% efektywności opozycji. PiS potrzebował ok. 23.300 głosów żeby zapewnić sobie jeden fotel w Sejmie, cała opozycja ok. 37.000.

Dobrze jest wiedzieć, w co się gra. Narodowa reprezentacja szachowa nie pokona gminnej drużyny juniorów w piłce nożnej. Gambity i roszady są bezużyteczne na murawie.

Nie straszcie nas PiS-em. Nie będziemy głosować na mniejsze zło. Wszyscy są tacy sami. Klasa polityczna się zużyła i skompromitowała. Polityka jest brudna. Trzeba bronić zasad. Musimy zachować własną tożsamość. Nasz program jest najważniejszy. Nie mamy na kogo głosować.

Te i podobne slogany dały zwycięstwo populistom. Populistom, którzy dzisiaj wspierają faszystowskie organizacje a zawłaszczone państwo rozdają swoim funkcjonariuszom, kolegom i rodzinom. Dzisiaj nadal są powtarzane. W ostatnich wyborach 18% uprawnionych do głosowania dało zwycięzcom bezwzględną większość w Sejmie i w Senacie. W następnych wyborach może wystarczy 15%? A może tylko 12%. Wystarczy, żebyśmy konsekwentnie dzielili dzisiejszą opozycję. Powołajmy jeszcze kilka nowych partii, skłóćmy istniejące, zniechęcajmy wyborców do zaangażowania – bo przecież nikt nie zasługuje na nasze uznanie.

Na boisku wygrywa ten, kto strzeli więcej bramek a nie ten, kto najlepiej gra, jest najprzystojniejszy czy najlepiej wyposażony. W wyborach wygrywa ten, kto zdobędzie władzę a nie ten, kto jest najmądrzejszy, najbardziej odpowiedzialny czy najpopularniejszy. Żeby móc realizować swoje wspaniałe projekty dla dobra kraju i obywateli, trzeba najpierw zdobyć władzę. W wyborach samorządowych nieco trudniej jest określić zwycięzcę, niż w wyborach parlamentarnych. Możemy jednak być pewni, że ci, którym zależy wyłącznie na władzy i płynących z niej profitach dokładnie wiedzą, o co się bić i jak być skutecznym. Dobre programy i idealni kandydaci nie wystarczą, żeby ich pokonać. Potrzebne jest zrozumienie w co gramy. Zarówno po stronie prodemokratycznych polityków jak i wyborców. Inaczej będziemy mieli kolejną narodową klęskę do świętowania i kolejne lata stracone.

Wystarczy, żeby populiści przekonali ludzi ideowych, że warto się spierać o idee.

Rating: 4.6/5. From 27 votes.
Please wait...

Facebook Comments