Jaką wartość ma totem?

Na pewno ten totem na zdjęciu powyżej, jako dzieło sztuki ludowej rdzennych mieszkańców Ameryki jest bardzo cenny. My wszelako mamy na co dzień mamy do czynienia z różnymi totemami – dzisiaj nazywa się je markami, znakami graficznymi, czasem sztandarami. Pod jakim sztandarem idę? Czy to najważniejsze? Dla mnie znacznie ważniejsze jest – w jakiej sprawie.

Nikomu nie trzeba chyba dzisiaj przypominać sceny debaty politycznej z kultowego już filmu Dzień świra. Moja racja jest mojsza. A moja racja jest najmojsza. Kto pierwszy zatknie chorągiewkę na szczycie. To zrozumiałe w sporcie wyczynowym. Ale na scenie publicznej coraz częściej pojawia się wyścig, kto pierwszy zaznaczy, opluje lub nasika. Bo już nie cel jest ważny, ale pozycja wobec innych. Kto pierwszy, kto mądrzejszy, kto piękniejszy. Każda sroczka swój ogonek chwali.

Dwóch przyjaciół nocowało w puszczy w namiocie. Nagle słyszą krążącego wokół namiotu niedźwiedzia. Jeden z nich zaczyna nerwowo zakładać buty. Drugi mówi — Po co ci buty. Myślisz, że będziesz szybszy od niedźwiedzia? — Wystarczy, że będę szybszy od Ciebie…

Czasem zachowujemy się tak, jakbyśmy chcieli wyprzedzić tych, którzy idą obok nas. Jakbyśmy walczyli o miejsce w szeregu a nie o wspólną sprawę. Jakbyśmy sami mogli coś ugrać. Nie wiem, o co kto zabiega i co jest dla kogo celem. Dla mnie głównym celem wszelkich działań w sferze publicznej dzisiaj jest to, żeby w Polsce wróciła praworządność i żeby zostały zasypane głębokie rowy podziałów w poprzek naszych rodzin i naszych środowisk. Naszych małych ojczyzn. Tych celów nie sposób osiągnąć przed innymi. Bo tu wartością jest właśnie bycie razem. Ze wszystkimi a nie przed kimkolwiek.

Przypomina się stary dowcip. Pamiętacie, dlaczego autobusy w Wąchocku są szersze niż dłuższe? Bo wszyscy chcą siedzieć obok kierowcy… (Przepraszam mieszkańców pięknego Wąchocka, wiadomo, że niesprawiedliwie padli ofiarą masowych żartów.)

Jedność narodu w szacunku dla różnorodności można osiągnąć tylko wtedy, jeżeli wszyscy będziemy obok siebie. Nawet kierowca może nie być potrzebny. A totemy? Sztandary? Biznes dawno już się przekonał, że często opłaca się współpracować z konkurencją. Na przykład koncerny motoryzacyjne wspólnie opracowują a później produkują podzespoły. Dla wielu marek jeden silnik. Bo we współpracy będzie lepiej i taniej.

Zapytała mnie niedawno dziennikarka, czy jest miejsce na kolejną organizację, bo założyliśmy stowarzyszenie WRD. Nie widzę problemu. Tak długo, jak organizacje, inicjatywy czy środowiska ze sobą współpracują a nie konkurują, wielość jest bogactwem. Zaś te, które zaczynają konkurować albo działać przeciwko sobie wzajemnie już przegrały i nie ma znaczenia, ile ich jest. Bo sens ma skupienie wokół wartości i celów. A formy działania i formy organizacyjne – im liczniejsze tym skuteczniejsze. Jedna przewodnia siła narodu – to już było. Jeden Naród, jedna Rzesza, jeden Wódz również.

Różnorodność to siła. Chyba, że zamiast znajdować w niej bogactwo, doszukujemy się wartościowania. Blondyn z niebieskimi oczami lepszy, niż brunet z ciemnymi. Ale to już było. I oby nie wracało! Zostawmy więc totemy, własne ego, marki i sztandary a skupmy się na wartościach i na ideach. Nie po to, żeby się o nie kłócić i dzielić, ale żeby szukać tego, co nas łączy.

Gdyby jednak ktoś uznał, że różnice przeważają, pragnę przypomnieć, że człowiek ma 65% wspólnego kodu DNA z kurczakiem. Z kurczakiem więcej nas łączy, niż dzieli. Czy między ludźmi jest mniej podobieństw i wspólnota jest słabsza?

Rating: 4.1/5. From 9 votes.
Please wait...

Facebook Comments