Kijowski, zapłać alimenty! Kijowski, oddaj kasę! Kijowski, zniknij!

Znacie ten dowcip? Znacie? To posłuchajcie.

Kijowski, zapłać alimenty!

Słyszę to codziennie na ulicy. Stary żart, odgrzewany kotlet. Dawno zdementowany przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry. Wciąż jednak są tacy, którzy mogą ten sam dowcip powtarzać do końca życia, zanudzając rodzinę i przyjaciół – mnie to nie śmieszy.

Dziesięć miesięcy temu – po zaledwie trzymiesięcznym postępowaniu w sprawie – Prokuratura w Pruszkowie umorzyła postępowanie które miało wyjaśnić, czy uchylam się od płacenia alimentów. W postanowieniu prokuratura napisała, że nie znalazła żadnych znamion przestępstwa. Czyli że nie uchylam się od płacenia alimentów. Trudno tę instytucję pod tym kierownictwem posądzać o życzliwość dla mnie…

Kiedy prokuratura wszczęła to postępowanie, wszystkie media o tym mówiły. Kiedy prokuratura postępowanie zamknęła, nikt się nie zainteresował. A prominentni dziennikarze z mediów niezależnych od władzy i wolnych, podających się za bezstronne i rzetelne nadal powtarzali nieprawdę. Pisałem o tym już dwukrotnie – Do Wszystkich zainteresowanych, mało zainteresowanych i w ogóle niezainteresowanych! Oraz do redaktora Tomasza Sianeckiego! oraz Sianecki bije matkę a Morozowski córkę, czy na odwrót? – mnie to nie śmieszy.

Sądzę, że akurat w tym przypadku nawet niezależni dziennikarze mogliby uwierzyć rządowej i upolitycznionej prokuraturze. Bo cóż może być bardziej wiarygodnego niż świadectwo moralności wystawione przez kogoś, kto uznaje cię za wroga? Niestety… nawet pan Ziobro nie zna postanowień swojej prokuratury. Raczył się na mnie powołać w kontekście alimentów na konwencji PiS-u. Wywołało to wesołość wśród moich znajomych i zaowocowało wieloma zabawnymi dialogami. Między innymi i tym – Zero bezwzględne – mnie to nie śmieszy.

Pewnie już nie zrozumieją. Dziennikarze, bo leniwi i niekoniecznie się interesują, a łatwiej powtarzać to, co atrakcyjne i przyciągnie widzów, niż poznać prawdę. Prokurator Ziobro, bo nigdy nie przeprosił za żaden błąd i zawsze brnie do końca. Jak z Barbarą Blidą, jak z dr Mirosławem Garlickim, jak z lekarzami, którzy walczyli o życie jego ojca, jak w wielu innych przypadkach. Tak długo będzie zmuszał swoich ludzi do umacniania nieprawdy, aż w końcu ktoś uwierzy, ktoś się złamie, ktoś się podda, czy dla świętego spokoju odpuści.

No więc dobrze, będę do końca życia słuchał na ulicy – zapłać alimenty. Tylko proszę, wybaczcie, kiedy nie będę się śmiał z Wami. To naprawdę stary suchar.

Jest jeszcze jeden żarcik, ulubiony przez hejterów – i tych w necie i tych na ulicach. Znacie? Znacie? To posłuchajcie!

Kijowski, oddaj kasę!

Podobnie zabawny i podobnie wiekowy. Tyle, że tutaj – w tak zwanej sprawie fakturowej – dopiero przystępujemy do wyjaśniania wszystkiego przed sądem. W końcu czerwca zacznie się proces, z którym wiążę ogromne nadzieje. Oskarżenie oparte na doniesieniach prasowych i niepoparte żadną rzetelną wiedzą ani dowodami musi upaść w rzetelnym i niezawisłym postępowaniu. Wierzę, że jeszcze takie jest możliwe w Polsce. Przekonamy się z czasem. Na razie zaś będę słuchał dowcipów od tych, którzy od siebie nic powiedzieć nie umieją. I wszystko im się kojarzy z jednym.

Kijowski, zapłać alimenty! Kijowski, oddaj kasę! Kijowski zniknij!

Ja się już przyzwyczaiłem. Wiem jednak, że każdy, kto otwiera usta, przede wszystkim daje świadectwo o sobie. Dopiero później, jeżeli mówi z sensem, można rozważyć jego racje. Więc nie dziwcie się, że banuję tych, co jak mantrę powtarzają jeden wyuczony z przekazów dnia tekst. Ja chętnie rozmawiam. Z ludźmi, nie ze ścianą i nie z botami, trollami i hejterami.

No i jest jeszcze ten trzeci żarcik. Całkiem niewyrafinowany. Znacie? Znacie na pewno! Ale posłuchajcie…

Kijowski zniknij!

No, tego niestety nie umiem. I nie mam powodu. Nie wstydzę się też chodzić po ulicach. I nie zamierzam się przed nikim ukrywać ani chować. Nie zniknę. Zwłaszcza, że coraz częściej słyszę jeszcze jeden tekst – powtarzający się i zapadający w pamięć. Nie tylko od przyjaciół, ale i od ludzi spotkanych na ulicy, których nigdy wcześniej nie znałem. A mówią mniej tak:

Kijowski, zostań z nami!

No więc zostanę. A gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, jak to z tymi „aferami” było i jest, zapraszam do rozmowy. Rozmowy, a nie nawalanki. Chętnie powiem i wytłumaczę. Tylko czy kogoś to jeszcze interesuje? A może liczą się już tylko hasła? A za nimi nie ma żadnej treści?

Rating: 4.3/5. From 32 votes.
Please wait...

Facebook Comments