Narodowa, ale bez jaj…

Poszliśmy wczoraj zrobić raban. Pod siedzibą telewizji narodowej. A dokładnie pod siedzibą jej części, którą kiedyś określało się jako informacyjną a dzisiaj jako wysuniętą placówkę propagandy partii rządzącej. Byliśmy na placu Powstańców Warszawy w Warszawie.

Wszyscy jesteśmy od dwóch i pół roku przyzwyczajeni do obywatelskich akcji ulicznych. Wszyscy też jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że władza i jej sympatycy mają obywateli w głębokim poważaniu i tę swoją pogardę wyrażają na każdym kroku. Od pewnego czasu zaczynamy się również przyzwyczajać, że przeciwko obywatelom i politykom pozostającym w opozycji do jedynie słusznej partii tworzy się zarzuty prokuratorskie i kieruje sprawy do sądów. Mamy pierwszego więźnia politycznego, kilka głośnych politycznych spraw, wiele osób obwinionych o wykroczenia. Wiele osób było również noszonych przez funkcjonariuszy władzy na rękach. Bo ich przełożeni uznali, że w jakimś miejscu obywatele nie mają prawa przebywać – to było miejsce zarezerwowane dla władzy.

Ale dzisiaj poznaliśmy nową formę wyrażania swojego stosunku do obywateli przez osobę związaną z instytucją murem stojącą za rządem. Instytucją, której misją od 9 stycznia 2016 jest kłamanie, manipulowanie i szczucie. Tak, to musiał być przedstawiciel TVPiS, bo każdy, kto chociaż raz był w budynku przedstawionym na zdjęciu wie, że wiele tygodni zajmuje nauka jak dostać się do konkretnego pomieszczenia. Korytarze poziome i pionowe, windy i schody tworzą labirynt naprawdę trudny do poznania.

Otóż ten przedstawiciel instytucji najwierniej stojącej za prezesem i jego partią, kierowanej zresztą przez najwierniejszego bulteriera jedynie słusznej partii otworzył zaznaczone na zdjęciu powyżej okno. Na marginesie należy zaznaczyć, że niektórzy odnieśli wrażenie, że był to facet z kitką, ale na pewno nie byłem to ja, bo ja obserwowałem tę sytuację z poziomu chodnika.

Otworzył więc ten wybitny reprezentant władzy, a właściwiej społeczności ją popierającej za osobiste korzyści, otworzył to okno i pochwalił się, że ma sprawne środkowe palce w obu rękach. Z niewiadomych przyczyn publiczność zgromadzona pod oknem nie wyraziła z tego powodu zachwytu. O zgrozo – w ogóle nie zareagowała!

Geniusz intelektu i mistrz fizycznej sprawności dwóch palców postanowił więc pochwalić się również sprawnością innych mięśni i organów. Zobaczyliśmy szeroki zamach i… obok nas wylądowało jajko. Niestety, nie udało się nam uchronić go od rozbicia o twardy kamień chodnika. Co gorsza zostało ono narażone na kontakt z ubraniami czy obuwiem kilku osób.

Jedyne, co mi się skojarzyło z tą sytuacją, to odpowiedź na pytanie – jak się nazywa facet z małymi jajami? Otóż na takiego mówi się – facet z ikrą. Facet w oknie nie zasługuje już jednak nawet na to określenie. Bo jaj się pozbył.

Oglądając program, który on i jemu podobni tworzą trzeba przyznać, że pozbyli się ich już dawno. Uznali, że życzliwość prezesa jest ważniejsza od kręgosłupa, misji i spokoju wewnętrznego przed lustrem w czasie porannej toalety. Ludzi trzeba zrozumieć. Każdy ma prawo się zeszmacić na własny rachunek i nikt nie może mieć do niego o to pretensji.

Jednak tak jednoznaczne pokazanie stosunku władzy do obywateli zaskakuje. Jeszcze nie tak dawno opowiadała ta władza o słuchaniu ludzi… Wczoraj pokazała, że dla obywateli ma tylko jaja. Znaczy, że robi sobie z nich jaja. Przynajmniej sprawa została postawiona jasno i nie ma już wątpliwości. Wiemy, na czym stoimy. Zrozumienia, empatii, zainteresowania. A skoro zaczęliście w nas rzucać jajami, czego możemy się spodziewać w przyszłości? Władza totalna się radykalizuje. Znamy to z historii i z teraźniejszości. Przypomina się fragment ze słynnej piosenki śpiewanej między innymi przez Krystynę Jandę w „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy – „… to władza strzela do robotników…”.

Czy tak to się skończy?

Rating: 4.9/5. From 18 votes.
Please wait...

Facebook Comments