Nie jestem członkiem Stowarzyszenia KOD

Szanowni Państwo, pisałem o tym już 26 lipca 2017 w tekście KOD – sztandar wyprowadzić! Jednak okazuje się, że do wielu osób ta informacja nie dotarła, więc pozwolę sobie powtórzyć. Tak, dokładnie 26 lipca 2017 roku zrezygnowałem ze wszystkich funkcji w Stowarzyszeniu Komitet Obrony Demokracji oraz z członkostwa w tym stowarzyszeniu. Pozwolę sobie również przypomnieć, że wcześniej, bo 27 maja 2017 roku zrezygnowałem z kandydowania na funkcję Przewodniczącego Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji.

Chciałbym przypomnieć powody moich decyzji. Bo rezygnacja z członkostwa w organizacji, którą od początku budowałem, nie była dla mnie łatwa. Zdecydowałem się jednak w przekonaniu, że to jedyna słuszna decyzja w zaistniałych okolicznościach, zaś kolejne dni, tygodnie i miesiące utwierdzają mnie jedynie, że nie popełniłem błędu.

Chronologicznie pierwsza była decyzja o rezygnacji z kandydowania na Przewodniczącego. Dlaczego? Bo Walne Zgromadzenie Delegatów przyjęło sprawozdanie finansowe za 2016 rok, które pomijało większość działań stowarzyszenia w tym czasie. Nie mogłem i nie chciałem firmować takiego sprawozdania, bo prędzej czy później musi ono prowadzić do poważnych kłopotów. W oczach ludzi, którzy wspierali naszą działalność brak rozliczenia około 1,5-2,5 miliona złotych zebranych w publicznych zbiórkach, darowiznach, wpłatach na konto, już sam fakt ukrycia większości otrzymanych środków był kompromitujący. Ale jest również odpowiedzialność prawna. Jestem przekonany, że służby specjalne, dla których KOD w tamtych czasach był głównym obiektem zainteresowania, dokładnie udokumentowały całą sytuację i gdyby tylko organizacja mogła zagrozić w sposób zauważalny rządzącym, natychmiast użyją tej broni.

Był również drugi powód. To swoiste rozdwojenie jaźni przedstawicieli organizacji. A dokładnie Głównej Komisji Rewizyjnej. Otóż komisja ta, w trzyosobowym składzie (nie podam nazwisk, ale przecież każdy może je znaleźć w internecie), pozwoliła sobie zaskarżyć mnie do Sądu Koleżeńskiego Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji za to, że firma MKM-Studio sp. z o.o. wystawiła faktury dla Komitetu Społecznego Komitet Obrony Demokracji. I to w tym samym czasie, kiedy większa część Zarządu Głównego Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji oraz Główna Komisja Rewizyjna Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji głośno przekonywały, że sprawozdanie finansowe Stowarzyszenia nie może zawierać działalności prowadzonej za pieniądze zebrane przez Komitet Społeczny na działanie Stowarzyszenia, bo to oddzielne byty.

To mniej więcej tak, jakby polski rząd chciał postawić przed amerykańskim sądem za unikanie podatków obywatela Holandii, który w Niemczech sprzedał Francuzowi samochód, który wcześniej dostał od Włocha. No, może akurat obecny polski rząd byłby do tego zdolny, ale sami widzicie absurd tej sytuacji.

To była pierwsza decyzja. Druga – o rezygnacji z funkcji Przewodniczącego Regionu Mazowsze Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji – była znacznie trudniejsza. Trudniejsza, bo na tę funkcję zostałem wybrany prawie 500 głosami na Walnym Zgromadzeniu Członków 28 stycznia 2017 roku. To było ogromne poparcie i rezygnując czułem się trochę nieswojo, jakbym zawiódł zaufanie wyborców. Ale dzień wcześniej zrezygnowało pięcioro członków Zarządu Regionu, więc Zarząd i tak przestał istnieć. Na szybkie nowe wybory w Regionie nie można było liczyć (co potwierdziło późniejsze wielomiesięczne oczekiwanie). A jak funkcjonował Zarząd Komisaryczny każdy miał okazję się przekonać.

Trzecia decyzja – o rezygnacji z członkostwa w Stowarzyszeniu Komitet Obrony Demokracji – była trudna dla mnie osobiście. Bo zakładałem to stowarzyszenie z setkami wspaniałych ludzi. Niestety, znaleźli się wśród nich również ludzie, dla których osobisty sukces był ważniejszy, niż sprawa, dla której się zebraliśmy. Na pewno byli również wśród nas etatowi pracownicy pod niejawnym kierownictwem Mariusza Kamińskiego. A pewnie i kilka osób pod szantażem lub groźbą działających na szkodę KOD-u. Decyzja trudna, ale jedyna możliwa. Zresztą, sądząc po tym, co się dzisiaj dzieje w przestrzeni publicznej, można wnosić, że niemal wszystkie aktywne osoby, które organizowały i animowały nasze działania w 2016 roku, też odeszły ze stowarzyszenia i działają dalej, ale pod innymi sztandarami albo jako osoby prywatne.

Zapyta ktoś — a co Cię tak wzięło na te wspominki? To już historia, trzeba robić swoje! — Fakt. Historia. KOD odszedł do lamusa. Ale jednak nie wszyscy wiedzą, że ja od dawna nie jestem z nim związany. Stanowi to dla mnie pewną uciążliwość, bo ciągle ludzie mnie obwiniają za bezczynność tego stowarzyszenia. Pytają — gdzie jest KOD, dlaczego nic nie robi? — A ja mogę tylko tłumaczyć, że nie wiem, że też już dawno nie widziałem… Ale to mniejszy problem. Jest inny, poważniejszy powód.

Dotarły do mnie w tych dniach wieści, że osoby, które dzisiaj sprawują funkcje kierownicze w KOD-zie mają żal, że wszyscy nadal wiążą KOD z moim nazwiskiem. To im podobno uniemożliwia działanie i psuje wizerunek. Otóż, od kiedy ze Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji wyszedłem, starałem się nie interesować i nie ingerować w żaden sposób w działania tej organizacji. Nie chciałbym również teraz ingerować. Zresztą, widząc „dynamiczny rozwój” stowarzyszenia przez ostatni rok mogę śmiało powiedzieć – nie chcę, żeby ktoś mnie z nim kojarzył.

Okazuje się zatem, że jest obszar, w którym nasze oczekiwania w stosunku do opinii społecznej są zbieżne. Ja nie chcę być kojarzonym z dzisiejszym KOD-em. Dzisiejszy KOD nie chce być kojarzony ze mną. Ponieważ jednak KOD ma trudności w przebiciu się ze swoim komunikatem do opinii publicznej, pozwalam sobie opublikować ten komunikat tak, aby nikt więcej nie wiązał mnie z działaniami KOD-u od czasu, kiedy przestałem mieć na te działania wpływ. Najpierw faktyczny (jesienią 2016) a później również formalny.

Na marginesie pozwolę sobie dodać, że ze wspaniałymi ludźmi, których poznałem w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, działam aktywnie budując Stowarzyszenie Wolność Równość Demokracja. Robimy swoje, współpracujemy z licznymi organizacjami tak zwanej opozycji chodnikowej i realizujemy cele, które stawialiśmy sobie w listopadzie 2015 roku w Manifeście Komitetu Obrony Demokracji. Stowarzyszenie KOD niestety dawno o tym Manifeście i o deklarowanych w nim wartościach zapomniało.

Aha, zdjęcie nad tekstem to zapis chwili, kiedy 27 maja 2017 roku zrezygnowałem z kandydowania na Przewodniczącego SKOD i byłem „żegnany” przez delegatów na WZD.

Rating: 3.8/5. From 26 votes.
Please wait...

Facebook Comments