PiS bez GMO, glutenu i laktozy

Polityka to troska o wspólne dobro. Biznes to zabieganie o klienta żeby osiągać zyski. Gdzie są większe pieniądze i kto lepiej umie się dostosować do swoich odbiorców?

Z przerażeniem obserwuję jak na kolejnych produktach i kolejnych opakowaniach pojawiają się oznaczenia takie, jak na zdjęciu – jaja, sery, kefiry „bez GMO”. Wędliny i jogurty „bezglutenowe”. Czekam, kiedy jakiś producent żywności zbada rynek i stwierdzi, że opłaca mu się napisać na opakowaniu – „nasze produkty wozimy tylko furmankami” – albo – „nasi pracownicy chodzą wyłącznie w fartuchach z czystego polskiego lnu”. A może jeszcze – „w naszej fabryce dzień pracy zaczynamy od Mszy świętej”. Kiedy rozum śpi, budzą się upiory. A kiedy naszym działaniem, naszymi decyzjami kierują upiory, to skutki bywają koszmarne.

Słyszę ze wszystkich stron, że musimy odsunąć PiS od władzy, że musimy wygrać wybory, że czas wziąć sprawy w swoje ręce. Wybory są co kilka lat. Zachowania konsumenckie wpływają na decyzje przedsiębiorców na bieżąco. Nie trzeba czekać do końca kadencji, żeby zmienić slogan reklamowy czy oznaczenia na opakowaniu.

Zastanawiam się zatem – kto ma odsunąć PiS od władzy? Kto ma mądrze głosować? Kto ma przedstawić alternatywę?

Czy ktoś, kto oczekuje na serze, jajach czy kefirze napisu „bez GMO”, kto chętniej kupuje produkt w takim opakowaniu, niż ten sam bez tego oznaczenia, może podejmować racjonalne decyzje? Czy ktoś, kto w wędlinie boi się glutenu może być świadomym wyborcą?

A potem się dziwimy, że 500+ czy Mieszkanie+ dają zwycięstwo w wyborach. Skoro znaczek „bez GMO” daje zwycięstwo na rynku produktów spożywczych, to wszystko jest możliwe.

Od wielu miesięcy a często i lat kupuję te same produkty. Jestem do nich przekonany, lubię, mają korzystne ceny. Od pewnego czasu zacząłem eliminować z zakupów te oznaczane idiotycznymi znaczkami albo odwołujące się w reklamach do tych samych haseł. Okazuje się jednak, że powoli przestaje to być możliwe. Trudno znaleźć takie, które oparły się dotąd tej absurdalnej modzie. Kiedyś najlepiej sprzedawały się produkty posługujące się w reklamach czy oznaczeniach nagością. Wygląda na to, że dzisiaj nagość zostaje zastąpiona pustką intelektualną i odwołaniem do ignorancji.

Oczywiście wiem, że są osoby, które nie mogą spożywać niektórych składników pokarmów. Od zawsze istniała celiakia – nietolerancja glutenu, uczulenia na laktozę, białko jaja kurzego, orzeszki arachidowe czy inne substancje. Są przepisy, które mówią, w jaki sposób informować o składzie produktów przeznaczonych do spożycia. Obowiązują od dziesiątek lat i pozwalają każdemu unikać specyficznych dla niego zagrożeń. Jednak zjawisko, które obserwujemy teraz to zupełnie inna bajka.

O tym, jak zachowują się przedsiębiorcy, decydują konsumenci. Producent i sprzedawca starają się przypodobać klientom aby zyskać przewagę nad konkurencją i sprzedać jak najwięcej. O tym, jak zachowują się politycy – do jakich haseł się odwołują i jakie projekty proponują – decydują wyborcy. Jeżeli dają się łapać na tani populizm i fałszywe obietnice, to wygrywać będą politycy, którzy się takimi metodami posługują.

Chcecie, żeby przestali wygrywać populiści? Chcecie mądrych i rozwojowych projektów inwestycyjnych zamiast rozdmuchiwania konsumpcji bez pokrycia? Przestańcie kupować kefir „bez GMO” i bezglutenowe wędliny.

Dr Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej, powiedział niedawno w wywiadzie dla naszego Czasopisma pod tytułem Musimy zbiednieć, żeby zmądrzeć (http://naszeczasopismo.com.pl/?p=1044):

„Ten obciążający finanse publiczne (…) manewr PiS-u będzie w pewnej części musiał być podjęty przez opozycję, bo inaczej nijak ona nie zdobędzie władzy. Mamy system przelicytowywania się tych bardzo populistycznych programów obecnie rządzących przez opozycję, co łącznie w kierunku bardziej populistycznym przeorientuje politykę gospodarczą Polski, nawet jeżeli opozycja przejmie władzę.”

Boję się. Licytacja populistów to prosta droga do głębokiego kryzysu. A wtedy 500+ nie starczy na jedną pieluchę a Mieszkanie+ na wycieraczkę do mieszkania. Kto za to zapłaci? Chciałoby się powiedzieć za Maklakiewiczem w Rejsie – Pan za to zapłaci, Pani za to zapłaci… społeczeństwo zapłaci. Wszyscy zapłacimy. Bo zawsze się płaci za nieprzemyślane decyzje i nieodpowiedzialne zachowania. A przecież możemy się uczyć codziennie. Kiedy widzimy głupotę, pytajmy o co chodzi. Kiedy czegoś nie rozumiemy, wyjaśniajmy. Kiedy coś wydaje się nam nieprawdopodobne i nieprawdziwe, żądajmy uzasadnienia i wytłumaczenia.

W kwestii GMO mam pewność. Nie ma dzisiaj na rynku spożywczym żadnego produktu, który nie zostałby zmodyfikowany przez człowieka. Wszystkie gatunki roślin i zwierząt zostały „poprawione” przez człowieka tak, żeby dawać lepsze plony i większą efektywność produkcji. Różnice mogą wynikać jedynie z zastosowania różnych technologii – tych starszych, mniej doskonałych i dających nieznane bliżej skutki uboczne oraz tych nowszych, które pozwalają lepiej kontrolować cały proces i przez to są znacznie bezpieczniejsze.

W kwestii glutenu czy laktozy to sprawa jest tylko minimalnie bardziej złożona. Zdarza się, że w celu ulepszenia wędlin stosuje się dodatki zawierające gluten czy laktozę (to działa jak zasmażka z masła i mąki czy śmietana w zupie). Wiemy wszyscy, że są osoby z nietolerancją glutenu (celiakią) czy laktozy i te osoby muszą mieć informację o składnikach produktu. Ale to nie uzasadnia budowania histerii antyglutenowej czy antylaktozowej. Produkty bez glutenu czy bez laktozy mogą trafiać na specjalne półki w sklepach, żeby było je łatwiej znaleźć. Ale specjalny znak graficzny i hasło na każdym produkcie? Histeria to za małe słowo, żeby to wytłumaczyć.

Znam osoby uczulone na jad osy. Wystarczy, żeby osa usiadła im na ramieniu i już potrzebna jest interwencja medyczna. Nie musi użądlić – wystarczy, że na żądle została drobinka jadu. Dlaczego nie wymyślimy specjalnego znaku handlowego – „na naszych produktach osa nie siada”?

Podobnie jest z hasłami populistów. Albo są całkowicie zbudowane na kłamstwie (jak chociażby rzekome „wstawanie z kolan”) czyli funkcjonują jak histeria związana z GMO, albo są oparte na małych kawałkach prawdy, żeby uzasadnić totalną rewolucję (jak chociażby 500+ czy Mieszkanie+) czyli funkcjonują jak histeria związana z glutenem czy laktozą. To hasła zbudowane na histerii i braku wiedzy. Hasła, których celem nie jest rozwiązywanie realnych problemów ale zdobywanie władzy. Hasła, które nie tylko bazują na ignorancji, ale też tę niewiedzę i oderwanie od rzeczywistości pogłębiają.

Ja nie chcę obietnic bez pokrycia, histerii i nieuzasadnionego wzmożenia. Nie chcę kefirów czy serów „bez GMO” i bezglutenowych wędlin. Chcę świadomych decyzji i odpowiedzialności. A PiS? Będzie wygrywał tak długo, jak długo będą nas porywać puste hasła. A jak nie PiS, to jego następca. Kukiz? Korwin? Winnicki? Naturalni jak kukurydza, soja i pszenica, którymi karmi się hodowlane kurczaki, prosięta i byki. Smacznego!

Rating: 3.0/5. From 7 votes.
Please wait...

Facebook Comments