Dla kogo są wybory?

Wynik wyborów będzie tylko drobnym wydarzeniem dla partii politycznych – nieraz przegrywali i nieraz wygrywali. Nam – obywatelom – może zmienić całe życie. Poprawić lub pogorszyć. Politycy dobrze wiedzą, jak wykorzystać dla siebie czas kampanii. My – obywatele – jeszcze się tego nie nauczyliśmy. Zamiast od polityków żądać i się domagać, próbujemy ich wychowywać. Czas pomyśleć o sobie!

Pisałem o tym wielokrotnie przed poprzednimi wyborami. Między innymi tutaj – Wybory parlamentarne to nie Eurowizja! – albo tutaj – Stawiam na egoizm i wyrachowanie! Wtedy nie zadziałało. Od tej pory minęło już ponad 3 lata. Czy dzisiaj, po prawie trzech latach łamania praworządności, Konstytucji RP, odbierania nam praw i wolności obywatelskich, naśmiewaniu się z prawa i ze sprawiedliwości – czy dzisiaj jesteśmy mądrzejsi?

Od kilkudziesięciu miesięcy mówię, że zadaniem obywateli jest wzmacnianie i zmienianie partii politycznych. Trzeba partiom mówić, czego od nich oczekujemy, trzeba z partiami współpracować. Najlepiej i najefektywniej – do partii wejść.

Wielu moich przyjaciół, których poznałem w ciągu ostatnich trzech lat, podjęło to wyzwanie. Widzę coraz częściej, że postanowili wystartować w wyborach samorządowych. Z list Koalicji Obywatelskiej, albo z list PSL czy SLD. Cieszy mnie, że osoby mądre i aktywne biorą sprawy w swoje ręce.

Wierzę, że włączą się w ulepszanie polskiej polityki. Nie udało się jeszcze stworzyć wspólnych list wszystkich sił prodemokratycznych. Szkoda. Benjamin Franklin tuż po ogłoszeniu Deklaracji Niepodległości powiedział „jeśli będziemy trzymać się osobno, to powieszą nas razem”. Ważne zatem, żeby ze sobą nie konkurować, lecz wskazywać wspólne cele i możliwości współdziałania.

Z tej perspektywy martwią mnie najbardziej ci, którzy nie startują w tych wyborach, ale walczą ze startującymi po prodemokratycznej stronie. Nie rozumiem takiej postawy. Jest destrukcyjna dla Polski i szkodliwa dla każdego z nas z osobna.

„Muszę, inaczej się uduszę” to postawa odpowiednia dla nastolatka, ale nie dla dojrzałego i świadomego obywatela i wyborcy. Czas zacząć myśleć o racjonalności zachowań obywatelskich i wyborczych decyzji oraz o ich efektach a nie skupiać się na głoszeniu swoich przekonań, bo wyrażając swoje poglądy możemy czasem zaszkodzić sobie bardziej, niż idąc na kompromis wyborczy w trosce o własną przyszłość.

Kto nie bierze udziału, powinien się wypowiadać tym bardziej odpowiedzialnie. I zachowywać rozważnie. Jeżeli nie startujesz, myśl, co mogą spowodować Twoje wypowiedzi i myśl, co będzie wynikiem Twoich zachowań. A jeżeli chcesz startować, pomyśl, co możesz wygrać idąc samodzielnie, a co, idąc w szerszej koalicji czy porozumieniu.

Rozmawiałem ostatnio z pewnym doświadczonym człowiekiem. Powiedział – moja ulubiona partia „…..” niestety zawsze idzie osobno. Dlatego nie zagłosuję na nią. Bo nie rozumieją, że ideologią nie zmieni się arytmetyki. W październiku 2015 pisałem – Czy każdy głos jest tak samo ważny? Kilka słów o wyborczej arytmetyce… – ale musimy to powtarzać ciągle, bo ci, którzy chcą władzy ponad wszystko, doskonale tę arytmetykę opanowali.

Donald Trump dostał około 3 milionów głosów mniej, niż Hillary Clinton, a jednak wygrał prezydenturę. Referendum w sprawie Brexitu wygrali eurosceptycy, a dzisiaj większość polityków w UK zastanawia się, jak uniknąć jego konsekwencji. W 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość otrzymało w wyborach parlamentarnych około 37% głosów i 51% mandatów. Czy na pewno za każdym razem był to tylko przypadek?

Jedno jest dla mnie dzisiaj oczywiste – kto działa na rozbicie strony prodemokratycznej, działa na rzecz wygranej PiS-u. Kto krytykuje koalicje i porozumienia po stronie prodemokratycznej nie proponując nic realnego w zamian (na przykład nie przedstawiając oferty, która ma faktyczne poparcie), ten działa na rzecz PiS-u w dwójnasób.

Hasła symetrystów są obrzydliwie kłamliwe i zaszkodzą nam wszystkim. Kto porównuje rządy PiS do jakichkolwiek poprzednich rządów, ten po prostu postradał możliwość obiektywnej oceny rzeczywistości. Odpowiedzialność to podstawowa cecha, której oczekujemy od polityków. Odpowiedzialność i przewidywalność.

Lubimy wychwalać szarże z szablami na czołgi i śmierć za ojczyznę. Tymczasem to żadna sztuka. Sztuką jest wygrać. Sztuką jest uzyskać coś dla nas, a nie polec w słusznej sprawie. Sprawa bowiem polegnie razem z nami.

George Patton, wybitny amerykański generał z czasów II wojny światowej, miał powiedzieć: „Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.” Kiedy my to w końcu zrozumiemy?

Rating: 4.8/5. From 19 votes.
Please wait...

Facebook Comments