Wolność czy marzenia o wolności – wybór należy do Ciebie

Dobrzy ludzie, przejęci troską o wspólne dobro, próbują powstrzymać marsz faszystów. Marsz faszystów ulicami Warszawy, ulicami innych miast i miejscowości, marsz, który może wdeptać w ziemię naszą ojczyznę.

Kiedy kolumna wojska maszeruje drogą i wchodzi na most, pada komenda „dowolny krok!”, żeby nie wprawić mostu w drgania, które mogą doprowadzić do jego zawalenia. My wszyscy – zwolennicy demokracji liberalnej, wyznawcy humanizmu, szanujący każdego człowieka i każdemu przyznający prawo do indywidualności – czujemy odrazę do maszerowania równym krokiem w zorganizowanym szyku. Lubimy też chodzić własnymi drogami. Boimy się, żeby nikt nie wprawił naszej ojczyzny w rezonans, który skończy się katastrofą.

W zwartym szyku równym krokiem lubią chodzić wyznawcy ekstremalnych ideologii. Kolumny faszystów, kolumny komunistów – to pokaz podporządkowania ludzi ideologii, braku samodzielnego myślenia, najczęściej ślepego podążania za wodzem.

Majakowski pisał, a śpiewała to później Pidżama Porno, „Lewą marsz”. Marsze faszystów widzimy od ponad dwóch lat na naszych ulicach. Wiemy, jak to wygląda.

Ludzie wolni mają problem z powstrzymaniem populizmów i totalitaryzmów. Ludzie wolni niechętnie zakazują innym wyrażania swoich poglądów. Ludzie wolni nie umieją działać na rozkaz. Najlepiej widać to w tym, jak szykujemy się do wyborów samorządowych. Siły zła, które od trzech lat opanowują Polskę, a dzisiaj chcą ostatecznie podporządkować sobie samorządy a z nimi ogromne fundusze z Unii Europejskiej, umieją się zorganizować do sprawnego i skutecznego marszu. Przeciwko nim stoi nieporadne pospolite ruszenie. Wielu kandydatów, wiele zróżnicowanych sił walczących o głosy tych samych wyborców. Jak to działa widzieliśmy już w 2015 roku. Z powodu rozbicia lewica przegrała wszystko. A centrum weszło do Sejmu podzielone i dużo słabsze, niż mogłoby być idąc jednym blokiem.

Podzieleni mówimy o ideach, ideałach, ideologiach. Powołujemy się na wartości i zasady. I w ogóle nie widzimy, że one wszystkie pozostaną w sferze marzeń, jeżeli nie nauczymy się iść w jednym kierunku i w miarę zgodnym krokiem. Gdybyśmy poszli dzisiaj jednym silnym blokiem, pokonalibyśmy dyktaturę. Idąc podzieleni, podgryzając siebie nawzajem, osłabiając jedni drugich i dzieląc głosy – mamy szansę co najwyżej zademonstrować swoje przekonania zgodnie z zasadą „muszę, inaczej się uduszę”. Wielu woli żyć w dyktaturze snując swoje marzenia, niż wyrzec się kawałka swojej indywidualności aby chociaż część z tych marzeń zrealizować.

Tak długo, jak długo będziemy myśleć raczej o wyrażeniu siebie niż o efektach, jakie osiągniemy, będziemy mogli tylko marzyć. Tak długo, jak długo będziemy woleli marzyć, niż żyć, wolność, równość i demokracja pozostaną dla nas marzeniem. Marzeniem ściętej głowy…

Rating: 3.8/5. From 13 votes.
Please wait...

Facebook Comments