Polepszyć czy popieprzyć? Ty wybierasz…

Głosować w wyborach w Polsce mogą tylko dorośli. Czy dlatego, że dzieci nie mają praw publicznych? Że wynik wyborów nie ma wpływu na ich życie? Że nie interesują się polityką i sprawami publicznymi? Że tylko internet, zabawa i gry komputerowe im w głowie? Sądzę, że chodzi o co innego. Że od wyborców oczekuje się świadomych i przemyślanych decyzji, zaś odpowiedzialność za życie dzieci spoczywa na ich rodzicach lub opiekunach prawnych. Czy jednak rodzice i opiekunowie głosują świadomie i mądrze?

Wszyscy chyba pamiętają przypadek prominentnego działacza społeczności LGBT, który w 2015 roku postanowił poprzeć Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich bo, jak mówił, Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska nic nie zrobili dla jego sprawy, to chce dać szansę konkurencji. Ciekawe, czy dzisiaj już zobaczył, że w wyniku między innymi jego publicznych deklaracji sprawa społeczności LGBT znacząco się przez te lata „cofnęła”, zaś zamiast tolerancji, wzajemnej akceptacji i szacunku dla różnorodności coraz większe poparcie zyskują „wartości” faszystowskie. Nie tylko wśród radykalnych ekstremistów, ale i wśród rządzących oraz wspierających ich mediów.

Niestety, zachowanie tego działacza wciąż znajduje naśladowców. Jakby logiczne myślenie oraz zdrowy egoizm stawały się niedostępne dla coraz szerszego grona wyborców. W skrócie zachowanie tych oderwanych od życia idealistów można by opisać w następujący sposób:

Jestem głodny. Chciałbym zjeść rosół z kluskami oraz kotlet schabowy z ziemniakami i gotowaną kapustą. Niestety, dostępne są tylko zupa pomidorowa z ryżem oraz kotlet mielony z ziemniakami i buraczkami. Nie pasuje mi takie danie. Zatem wezmę środek na wymioty oraz na przeczyszczenie, żeby zaprotestować. Będę głodny, będę biegał do toalety, stracę siły i ochotę do życia, osłabię organizm… ale nie ulegnę. Mam swoją godność. Chcę rosołu, schabowego i gotowanej kapusty!

Dla osób bardziej przywiązanych do nauk ścisłych opiszę to na wartościach wymiernych. Mam 0. Chcę mieć 10. Do wyboru mam +4 i -2. Głosuję na -2, bo propozycja +4 mnie obraża i nie spełnia moich aspiracji.

Jako wyborca chcę, żeby mój głos miał znaczenie oraz żeby ktoś zadbał o poprawę mojego życia. Jeżeli nawet nie uda się od razu spełnić wszystkich moich oczekiwań, aspiracji i marzeń, chcę iść we właściwym kierunku. Wolę zadowolić się dwoma krokami do przodu, niż być zmuszonym do jednego kroku wstecz. Dlatego głosuję na tych, którzy mają szanse uzyskać mandaty i zmienić moje życie na chociaż trochę lepsze. Nie zmarnuję głosu głosując na tych, którzy nie mają żadnych szans. Nie zmarnuję głosu, żeby pokazać komuś, że go nie lubię. Nie zmarnuję głosu, żeby dać komuś żółtą kartkę. Głosuję zawsze na większe dobro. Czyli na najlepszą opcję z dostępnych i realnych. Najlepszą w moim odczuciu. I zawsze pamiętam, że lepiej zjeść kotleta mielonego, niż spędzić dzień na torsjach i biegunkach. Że lepiej dostać 4 niż oddać 2. Nawet, jeżeli potrzebuję 10.

Co jeszcze mam powiedzieć, żeby przekonać Was, że w głosowaniu decydujecie o własnej przyszłości? Że wychowywanie polityków to zadanie na czas między wyborami, a w wyborach trzeba przede wszystkim zadbać o siebie?

Rating: 4.3/5. From 13 votes.
Please wait...

Facebook Comments