Małżeństwo z rozsądku, czy z miłości?

Lubnauer, Schetyna, Nowacka… a gdzie Kosiniak-Kamysz? A Czarzasty? Kto jeszcze może dołączyć do tej ekipy? Ostatnie wybory pokazały, że im bardziej różnorodna ekipa, tym bardziej atrakcyjna się staje. Polityka podoba się Narodowi tym bardziej, im więcej ma zalet. Rozlicznych zalet i różnych twarzy. Twarzy, które ze sobą współpracują i zalet, które się uzupełniają. Wrażliwość społeczna, ale i odpowiedzialność za budżet. Troska o słabszych, ale i inwestycje w infrastrukturę. Różnorodność, ale i równość. Ekologia, ale i stabilność najważniejszych gałęzi przemysłu. Otwarcie na przybyszy, ale i troska o bezpieczeństwo.

Koalicja Obywatelska to wyraźny znak, że Panna-Polityka chce stać się atrakcyjniejsza, i że jest gotowa nad sobą popracować, aby bardziej się spodobać Kawalerowi-Narodowi. Widać też, że to dopiero początek.

Komitety, które przez ostatnie 3 lata były widywane wspólnie na różnych wydarzeniach, demonstracjach i marszach w obronie wspólnych wartości zdobyły w sumie 51,38% głosów w wyborach do sejmików wojewódzkich i 49,81% mandatów. Gdyby wystąpiły wspólnie, jako koalicja, osiągnęłyby znaczącą premię od algorytmu przeliczania głosów na mandaty – słynnego D’Hondta (od nazwiska belgijskiego matematyka Victora D’Hondta). Wobec 34,13% głosów uzyskanych przez partię rządzącą, ta premia mogłaby być znacząca. Wtedy udział w sprawowaniu władzy w sejmikach – a więc między innymi zarządzanie ogromnymi pieniędzmi z Unii Europejskiej – pozostałoby w znacznie większym stopniu w rękach sił prodemokratycznych, które w swoich decyzjach kierowałyby się raczej głosem wyborców niż centralnego ośrodka politycznego.

Żeby jednak tak się stało, to Panna musi się jeszcze sporo nauczyć a Kawaler pokazać wyraźniej, że docenia i popiera tę naukę. Bo na razie można czasem odnieść wrażenie, że Panna nauczyła się grać na fortepianie, tańczyć menueta, gotować i prać, ale Kawaler oczekuje, żeby zagrała na elektrycznej gitarze, wykazała się gospodarnością i pokazała, że umie zaakceptować rozliczne słabości Kawalera, który przecież też nie jest idealny.

Kawaler musi zaś zrozumieć, że Panna spełni jego oczekiwania, jeżeli będzie czuła jego akceptację i życzliwość. Że chętnie będzie się rozwijała, jeżeli będzie za to chwalona i nagradzana. I jeżeli Kawaler jej powie, które kompetencje ceni najwyżej, i za które najbardziej będzie Pannę cenił.

W powietrzu unoszą się podszepty „życzliwych”. Skierowane głównie do Kawalera, choć i Panna je słyszy i reaguje nerwowo. — Spójrz, — słyszymy — tam jest Panna, która lepiej śpiewa. — Z innej strony dochodzi — Tamta ma mocniejsze dłonie i jest bardziej gospodarna. — Skądinąd dobiega narastający szept — Tu jest taka, co doskonale tańczy na rurze i ma niezwykle kształtne ciało! — Inna grupa życzliwych uwodzi — A nasza Panna, jak się urodzi, będzie najmądrzejsza i najpiękniejsza, bo jej rodzice tak obiecali…

Życzliwi pokazują jednak tylko ułamek prawdy o innych Pannach. Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona. A Panna nieznana kusi bardziej, niż ta, której zalety, ale i wady już poznaliśmy.

Kawaler – Naród Polski – w ostatnich wyborach samorządowych pokazał, że stąpa twardo po ziemi i że najwyżej, spośród Panien na wydaniu, ceni tę, którą już poznał. Tymczasem ona ciągle jest za słaba, żeby pokonać czarnoksiężnika, który opanował nasze królestwo. Kiedy inne Panny na wydaniu dołączą do naszej, przekażą jej swoją wiedzę, doświadczenia i umiejętności, wspólnie mogą stworzyć doskonały zespół. Jeżeli będą ją na siłę ośmieszać, próbować kompromitować i oczerniać, to czarnoksiężnik posiądzie Kawalera, a wszystkie Panny pozostaną samotne. Na nasze zaś królestwo spadną na długie lata mroki.

Odwieczny dylemat – małżeństwo z miłości, czy z rozsądku – nigdy nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięty. Bo nie da się go jednoznacznie wyjaśnić. Prawdopodobnie tyleż małżeństw z miłości rozpada się, ile małżeństw z rozsądku łączy w końcu dozgonna miłość. Jednak związek Narodu z Polityką to nie małżeństwo. To związek oparty na jasnym kontrakcie terminowym. Weryfikowany z kadencji na kadencję. I dający silne mechanizmy kontroli i uzgodnień. Ważne, żeby politycy zrozumieli, że tyle projektów są w stanie zrealizować, na ile pozwoli im naród, zaś naród, żeby zrozumiał, że tylko silni politycy, mający wsparcie i współpracę narodu mogą spełniać ich aspiracje.

Zapomnijmy o nierealnych marzeniach, o trawie u sąsiadów, o Atlantydzie czy o Shangri La. Wybierajmy z tego, co mamy do wyboru. I walczymy, żeby nasi wybrańcy spełniali nasze oczekiwania. Pogoń za mlekiem jednorożca czy łuską z płetwy syreny jest oczywiście romantyczna i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Jednak wolę żyć tu i teraz. Mówić o tym, co dzisiaj realne i ważne. I uczestniczyć w zmienianiu świata na lepsze. Pogoń za tym, co już znacznie lepsze, tyle że nierealne, zostawiam niepoprawnym romantykom. Tym, którzy uważają, że lepiej polec w słusznej sprawie, niż ją osiągnąć, że powodem do dumy są liczne przegrane a nie prawdziwe zwycięstwa, którzy wyżej cenią sobie wielkie słowa, niż powolny marsz ku lepszej przyszłości.

Kawaler nie jest wzorem przenikliwości, a Pannie daleko do ukończenia edukacji i opanowania niezbędnych kompetencji. Jeżeli jednak będą się zwalczać, to zwycięży czarnoksiężnik. Kibicuję młodym i podam im rękę zawsze, kiedy będą potrzebować wsparcia.

A Wy?

Rating: 3.5/5. From 8 votes.
Please wait...

Facebook Comments