„Prawo” czy „na lewo”?

Serce mam z lewej strony. Wrażliwość mam lewicową. To oczywiste, że chętniej krytykuję stronę prawą, dla lewej starając się być bardziej wyrozumiałym. Jednak czasami konieczne jest postawienie pewnych spraw jasno i wyjaśnienie nieporozumień. Zwłaszcza, że występują one po obu stronach i są zjawiskiem powszechnym, przenikającym chyba myślenie wszystkich nas po trochu. Biorą się zaś chyba z tego, że oba słowa – „prawica” i „lewica” – mają zbliżone brzmieniem wyrazy lub wyrażenia, które zupełnie nie są zbliżone znaczeniem.

Prawica, prawo, prawość – czy coś łączy te słowa poza wspólnym źródłosłowem? Oczywiście, żeby odpowiedzieć na to pytanie ostatecznie, należałoby zacząć od ustalenia definicji. Łatwo jednak możemy odrzucić skojarzenia stosując argumentum ad absurdum. Gdyby prawicowość miała związek z prawem i z prawością to skrajna prawica byłaby wzorem przestrzegania prawa oraz skrajnie prawa (w sensie szlachetności i uczciwości). Sądzę, że nawet przedstawiciele skrajnej prawicy mieliby pewne wątpliwości co do takich skojarzeń.

Lewica, na lewo, lewizna – czy i tutaj możemy tak łatwo odrzucić związki inne, niż czysto językoznawcze? Znowu, definicje są skomplikowane i dochodzenie do ostatecznych i niepodważalnych rozstrzygnięć trudne. Możemy jednak znowu zastosować znaną metodę – argumentum ad exemplum – aby odrzucić te skojarzenia. Wystarczy przywołać licznych przedstawicieli lewicy, którzy nie tylko stanowią czy stanowili wzór prawości i szlachetności, ale również szacunek dla prawa był dla nich cechą wyróżniającą. Żeby nie zagłębiać się w szczegóły życiorysów nie będę wymieniał nazwisk, jestem jednak przekonany, że każdy z czytelników jest w stanie natychmiast na własny użytek stworzyć całkiem pokaźną listę takich osób.

A jednak… skojarzenia czysto fonetyczne mają wpływ na nasze nastawienie. Niestety, jakże często w inną stronę, niż byśmy chcieli. Stosunek niektórych ludzi uznających się za przedstawicieli prawicy do prawa wywołuje u innych rezerwę wobec prawa jako takiego, bo kojarzy się nam ono z prawicą. I bardzo szybko prowadzi do pomysłu, że może coś dałoby się załatwić na skróty, na lewo, z pominięciem prawa. Pojawia się pokusa, aby uznać, że nie może korzystać ze swobód i wolności ten, kto nie uznaje swobód i wolności innych. Stąd już całkiem niedaleko do jakobińskich tęsknot za terrorem, które znajdziemy w wypowiedziach Louisa de Saint-Justa. Jak chociażby te:

Karzcie nie tylko zdrajców, lecz nawet obojętnych; karzcie każdego, kto zachowuje się w Republice biernie i nic dla niej nie robi.

czy też:

Czas już by wszyscy powrócili do zasad moralnych, a w stosunku do wrogów zastosowany został terror.

Prawo nie uznaje dróg na skróty. Bo droga na skróty to lincz. Lincz zaś nigdy nie jest sprawiedliwy, prawy ani szlachetny. Wszelkie próby przedkładania sympatii czy obaw ponad prawo kończą się bezprawiem. Ilu z nas było do głębi wzburzonych, kiedy jeden z biskupów powiedział, że Ewangelia jest ponad Konstytucją? Ilu z nas z radością przyjęło sprzeczny z art. 57. Konstytucji oraz nie wypełniający przesłanek prawa o zgromadzeniach zakaz odbycia Marszu Niepodległości we Wrocławiu i w Warszawie? Ilu z nas wreszcie z oburzeniem przyjęło taki sam zakaz dla Marszu Równości w Lublinie?

Kiedy sąd uchylił zakaz Marszu Równości w Lublinie słyszałem w moim środowisku głosy satysfakcji, że prawo zwyciężyło. Ale kiedy sąd w Warszawie uchylił taki sam zakaz, to samo środowisko zapalało oburzeniem, w stronę sędziego kierując pogróżki i inwektywy. To naturalne dosyć reakcje, bo wynikają z przywiązania do ważnych wartości, które są promowane na Marszu Równości, a gwałcone na Marszu Niepodległości. Tylko… czy każda Polka i każdy Polak podziela tę ocenę?

Czyżbyśmy chcieli odmówić prawa do bycia „Prawdziwym Polakiem” tym, którzy myślą inaczej, niż my? Zaraz, zaraz – ale skąd my to słyszymy? Z prawa, czy z lewa? A może „na lewo” rozumiemy nasze wartości i „na lewo” chcielibyśmy je realizować?

 


P.S.
Dla najwytrwalszych, którzy doczytali aż do tego miejsca, pragnę dodać kilka ważnych oświadczeń.

  1. Nie krytykowałem i nie krytykuję zakazów wydanych przez Prezydentów Lublina, Wrocławia i Warszawy, ani nie krytykowałem i nie krytykuję uchylenia tych zakazów przez sądy. Mam świadomość, że w każdym razie cele Prezydentów były czysto polityczne a co więcej zostały w pełni osiągnięte, za co należy się im szacunek.
  2. Na szczególny szacunek zasługuje Hanna Gronkiewicz-Waltz, która w mistrzowskiej zagrywce doprowadziła do zdjęcia z Urzędu Miasta Warszawy odpowiedzialności za ewentualne burdy i zamieszki w czasie niedzielnego marszu, a także pokazała, jakie są faktyczne sympatie obozu rządzącego i z kim jego przedstawiciele będą świętować 100-lecie odzyskania niepodległości.
  3. Mam świadomość, że temat wałkuję od kilku dni i że może on już nudzić, jednak ze względu na jego wagę pozwoliłem sobie wrócić do niego z jeszcze innej perspektywy. Obiecuję, że to już ostatni raz.
  4. Jeżeli ktoś z Państwa chciałby przeczytać poprzednie moje wypowiedzi w tej sprawie, to polecam skorzystanie z tych linków:
    Równość nie uświęca środków
    Ch…, d… i kamieni kupa
    Niech prawo zawsze prawo znaczy
Rating: 4.3/5. From 6 votes.
Please wait...

Facebook Comments