40 milionów KNF i polityka gównoburzy czyli opowieść o dwóch wilkach

In flagranti. Na gorącym uczynku. Nagrano rozmowę. Zrobiono zdjęcie. Na własne uszy słyszałam, droga pani. Przecież bym nie kłamał, wszystko widziałem. Są niezbite dowody. Nie ma wątpliwości. Przecież wszyscy wiedzą. Jestem przekonana, że coś jest na rzeczy. Wszystko na to wskazuje…

A co my z tego wszystkiego rozumiemy? Niedawno ktoś w formie tryumfalnej cytował powiedzenie, że „polityka można zabić gazetą”. Dla mnie to porażka demokracji. Nie podoba mi się zabijanie polityków. Gazety zaś nie są od wydawania wyroków ale od ukazywania prawdy i odkrywania tego, co zakryte a powinno być widziane. To ważne rozróżnienie. Życie prywatne i osobiste polityka nie musi być widziane. Działania oficjalne w ramach pełnionej funkcji czy mandatu wręcz przeciwnie. Polityka, który korzysta z publicznych funduszy. Nie dotyczy to osoby, która nie korzysta z publicznych funduszy i nie ma związku z którąkolwiek z czterech władz. Jest ono chronione prawnie.

Ale musimy mieć świadomość, że istnieje podział władz i swego rodzaju podział obywateli. Na tych, którzy są wybrani, na tych, którzy są mianowani i na tych, którzy są osobami prywatnymi. A władz na ustawodawczą, wykonawczą, sądowniczą oraz media. Każda ma inne zadania i inne możliwości.

Zwykli ludzie nie do końca widzą ten podział. Konsument informacji skupia się na współczynniku sensacyjności, nie na tym, czy w ogóle powinien się tą sprawą zajmować. Instynkt ciągnie w stronę tego, co atrakcyjne, nie tego, co zgodne z prawem, logiką czy prawdą obiektywną.

Dlatego dzisiaj każdy może zostać zaatakowany. Bo media przestały być czymś wielkim i odległym. Mamy media społecznościowe, w których każdy jest dziennikarzem, redaktorem, demaskatorem… we własnym odczuciu często również prokuratorem i sędzią. To władza niezwykle atrakcyjna i pociągająca. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mają ograniczeń wynikających z doświadczenia czy pogłębionych badań.

40 milionów – oferta korupcyjna złożona przez funkcjonariusza państwowego – to zagadnienie, którym trzeba się zająć i dogłębnie wyjaśnić. Mamy nagranie, mamy władze odpowiedzialne za przestrzeganie prawa. Polityk, na państwowej posadzie, za słowa, które wygłosił traci stanowisko i perspektywy. To oczywiste. Ale człowiek? Człowiek wymaga niezależnego sądu. Bo żeby wymierzyć karę trzeba najpierw poznać okoliczności i uwarunkowania.

Opinia publiczna tego nie umie. Opinia publiczna chętnie wydaje wyrok w ciągu pierwszych minut po nagłośnieniu podejrzeń. Właśnie dlatego wprowadzono w demokracji władzę sądowniczą. Ona ma możliwość analizy okoliczności i uwarunkowań, a także samych faktów.

Znamy wiele przykładów wspaniałych osób, które zostały oskarżone a później uwolnione od zarzutów. W przypadku polityków zajmuje to wiele czasu. Janusz Lewandowski – 12 lat. Jacek Karnowski – 8 lat. Krzysztof Piesiewicz – 9 lat. Tyle zajęło tym osobom ze świecznika uzyskanie pełnego uniewinnienia. Sprawy kryminalne, obyczajowe… To, co przeżyli w tym czasie, pozostanie ich tajemnicą. Ale powinno dać do myślenia wszystkim, którzy chętnie ogłaszają wyroki bez procesu, prawa do obrony i domniemania niewinności. Plotki zabijają. Jeżeli nie jesteś osobą publiczną, to trudno ci się w ogóle bronić.

Dwa wilki. Dobry i zły. Ten, którego karmisz, wygrywa. Karmisz zainteresowaniem. Karmisz zaangażowaniem. Karmisz powtarzaniem i nagłaśnianiem. Słuchasz plotek? Powtarzasz pogłoski? Wydajesz sądy i oceniasz na podstawie pomówień? Karmisz czarnego wilka.

Wolę być ofiarą niż oprawcą. Nie powtarzam plotek. Nie podejrzewam i nie oskarżam. Nie oczerniam ani nie osądzam. Moje zadanie to propagowanie wartości, obrona praworządności i walka o porządek konstytucyjny. Kto się chce bawić w oskarżenia, niech się bawi. Ja już mam kilka na karku. W sądzie wykażę niewinność, ale to potrwa, bo państwo jest zainteresowane w tym, żeby sprawa się ciągnęła latami.

Nie będę się bronił publicznie przed plotkami. Przyznałbym w ten sposób rację ludziom podłym i niegodnym uwagi. Jeżeli ktoś uważa, że wyrządziłem mu krzywdę, może zgłosić roszczenie do mnie, a jeżeli to będzie nieskuteczne, udać się do sądu. Jeżeli chce tylko powtarzać niesprawdzone pogłoski czy rozsiewać niczym nieuzasadnione podejrzenia – niech się pławi w swoim ścieku. Ja się do tego poziomu nie zniżę. I zawsze będę protestował, kiedy ktoś będzie w ten sposób traktowany.

Pomówienia, plotki, oszczerstwa – to czarny wilk. Kto się nimi zajmuje, ten karmi zło.

Wartości, projekty i plany – to wilk biały. Weźmy się do roboty, zanim czarny wilk nas ugryzie i zarazi swoją małością. Nie jesteśmy politykami. Nie musimy, walczyć o punkty w jednej rundzie. Liczy się życie i sprawa. Czy poświęcimy je dla kwadransa igrzysk? Czy sensacja i pomówienia zawrócą nas z naszej drogi?

Rating: 4.7/5. From 12 votes.
Please wait...

Facebook Comments