3 lata na ulicy… czy było warto?

Spotykamy się 2 grudnia w południe pod siedzibą byłego Trybunału Konstytucyjnego, bo tam zaczęliśmy protestować przeciwko niszczeniu Polski 3 lata temu. Te trzy lata spędziliśmy w dużej mierze na ulicy. Protestowaliśmy, demonstrowaliśmy, pikietowaliśmy, manifestowaliśmy, staliśmy, siedzieliśmy, wycieraliśmy chodniki i asfalty w całej Polsce. I co to dało?

Ileż razy słyszałem, że tak chodzimy po tych ulicach, chodzimy i nic to nie daje.Nie zgadzam się z tym. Daje. I to dużo. Ciągle co innego. Na początku się poznawaliśmy. Potem się wzajemnie zagrzewaliśmy do działania. Teraz… dajemy sobie nadzieję. Nie ma dzisiaj dużych marszów. Nie ma spotkań na dziesiątki i setki tysięcy uczestników. Wielu na jakiś czas przestało się angażować. Jednak właśnie dzięki temu, że trzy lata temu się spotkaliśmy, dzięki temu, że niektórzy ciągle są na ulicy i dzięki temu, że wszyscy trzymamy w jakiś sposób rękę na pulsie – dzięki temu jesteśmy gotowi i kiedy przyjdzie właściwy moment, skrzykniemy się szybko i skutecznie zadziałamy. Na razie poszerzamy naszą wiedzę, zdobywamy informacje, myślimy o programach i rozwiązaniach.

Wierzę, że kiedyś Polska będzie państwem społecznym. Takim, w którym każdy będzie miał wpływ na swoje otoczenie i środowisko. Ale to wymaga świadomości, wiedzy i zaangażowania. Dlatego tak ważne są nasze przygotowania. Nasze i naszych bliskich. I przyjaciół. I znajomych. I kolegów. I sąsiadów. Bliższych i dalszych. Nikt nie wie wszystkiego i nikt nie może innych wszystkiego nauczyć. Jednak każdy może coś dać innym i każdy może skorzystać słuchając innych. Tego się nauczyliśmy przez te trzy lata.

Różnorodność. Na tym opiera się siła społeczności. Szacunek dla każdego. Dla jego odrębności i wyjątkowości. Nie budowanie sztucznej jedności, ale nauka współpracy z wykorzystaniem siły płynącej z różnorodności. Jeżeli każdy ma inne predyspozycje i talenty, to może nimi obdarzyć społeczność wzbogacając jej możliwości.

Czasy Frontu Jedności Narodu skończyły się wiele lat temu. Maszerowanie równym krokiem w jednakowych strojach i z jednakowymi myślami też jest anachroniczne. Tego, co nam pozwoli ostatecznie przywrócić wolność, demokrację, praworządność i porządek konstytucyjny jeszcze nie znamy. Dopiero to budujemy. Uczymy się. Każdy się uczy od innych. Bo nikt nie wie i nikt nie zna jednego tajnego sposobu na załatwienie wszystkich spraw. Czekanie na rycerza na białym koniu albo na Tuska na kasztance i w maciejówce też nie jest dobrym rozwiązaniem. Oczywiście, Donald Tusk jest wybitnym człowiekiem i może Polsce pomóc. Sam przecież jednak nic nie zdziała. Jeżeli nie będziemy gotowi go wybrać i wspierać, to on nikogo do niczego nie zmusi. Podobnie jest z wieloma innymi osobami.

Musimy pamiętać, że każdy z nas ma wpływ tylko na to, co sam robi. Dlatego jeżeli chcemy zmienić nasze otoczenie, musimy zacząć od siebie. Jeżeli każdy zmieni siebie, to wszyscy zmienimy Polskę. Zaczęliśmy 3 lata temu. Idziemy tą drogą. Wiemy, dokąd idziemy. Znamy cel. Nie znamy całej drogi. Nie wiemy też, kiedy dotrzemy do celu. Czy to nas może zatrzymać? Czy nie wiedząc, kiedy osiągniemy cel, nie możemy do niego zmierzać?

Wielu ludzi dąży w życiu do szczęścia. Inni do bogactwa. Jeszcze inni do władzy czy sławy. Nie wiedzą, kiedy cel osiągną. My, jako świadomi obywatele, dążymy do państwa demokratycznego, wolnego, praworządnego, szanującego każdego obywatela i kierującego się konstytucją. My też nie wiemy, kiedy osiągniemy nasz cel. Wiemy jednak, że nie osiągniemy go, jeżeli nie będziemy o niego zabiegać i do niego zmierzać.

Zatem… idziemy już 3 lata. Wcześniej też szliśmy, ale może mniej świadomie. Idźmy dalej. Bo znamy kierunek i cel. Żeby sobie dodać otuchy i zapału do działania, spotkajmy się w najbliższą niedzielę, 2 grudnia 2018, w samo południe w alei Szucha 12a. Tam, gdzie 3 lata temu spotkaliśmy się po raz pierwszy.

Rating: 3.6/5. From 12 votes.
Please wait...

Facebook Comments