Jak dzisiaj dziennikarz opisze gwałt?

Coraz bardziej jestem przerażony, oglądając i czytając media. Dla wyjaśnienia muszę podkreślić, że mało mam kontaktów z mediami rządowymi oraz z mediami prorządowymi czyli z tak zwaną szczujnią.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że gimnazjalistka została brutalnie zgwałcona w parku opodal szkoły, z której wracała z zajęć pozalekcyjnych. Policja ujęła sprawcę – czterdziestolatka, wcześniej już karanego za gwałt na nieletniej. Oczywiście, jako że jest to temat atrakcyjny i na pewno przyciągnie czytelników, media prześcigają się w relacjonowaniu całej sprawy. Oto tytuły.

Szkoła nie zadbała o bezpieczeństwo dziecka!

Rodzice pozostawili dziecko bez opieki!

Ponad swój wiek dojrzała, wyzywająco ubrana nastolatka sprowokowała w parku ciężko doświadczonego czterdziestolatka!

Uwiodła mężczyznę i naraziła go na odpowiedzialność!

Gdzie jest policja! Nasze miasta coraz mniej bezpieczne!

Wyszła z zajęć pozalekcyjnych w szkole i co ją spotkało? Przeczytaj!

Niedawno wyszedł z więzienia. Zaatakował ponownie. Trzeba zaostrzyć kary!

Wyszedł z więzienia i nie dostał pomocy. Państwo zawiodło!

W niektórych, mniej poczytnych gazetach pojawiłby się może tytuł:

W parku koło szkoły nastolatka została zgwałcona przez czterdziestolatka, wcześniej karanego za takie samo przestępstwo.

W Polsce, w Europie, w całym świecie jest podobnie. Dziennikarstwo opisujące rzeczywistość przestaje funkcjonować. Musi być zaangażowane ideologicznie. W tę czy w inną stronę, ale zaangażowane. Fakty są tylko osnową, na której plecie się swoją opowieść. Swoją narrację. Od dziesiątek lat każdy wie, że kiedy sięga po gazetę związaną z lewicą, to dostanie inny opis rzeczywistości, niż w gazecie prawicowej. Że jeden kanał telewizyjny będzie bardziej przychylny konserwatywnej wizji świata a tamten liberalnej.

W każdej z tych wizji świata pozostaje miejsce na obiektywizm i bezstronność, ale zdarza się też stronniczość, a czasem nawet manipulowanie faktami dla silniejszego podparcia swojej wizji świata. Dolegliwości stare jak świat mediów. Nigdy sobie z nimi nie poradzimy do końca, bo to naturalna konsekwencja ułomności odbioru subiektywnego. Odbiorca informacji musi się zaangażować, żeby wyrobić sobie pogląd. I ten pogląd zawsze będzie naznaczony światopoglądem odbiorcy.

Symetryzm. To w moim odczuciu nowe zjawisko. Nie wiem do końca kiedy się pojawiło. Nie mam też pewności skąd przyszło. Jedno jest pewne – działa na rzecz destabilizacji. Destabilizacji wszystkiego i wszędzie. W Europie, a więc w szczególności w Polsce, działa na rzecz putinowskiej Rosji. W USA działa na rzecz Chin, Brazylii i Rosji. W Rosji działaby na rzecz USA, Europy, Brazylii… tylko w Rosji jakoś symetryzm się nie objawia zauważalnie. Czyżby autorzy umieli się lepiej zabezpieczyć?

Jak symetrysta opowie o gwałcie karanego wcześniej czterdziestolatka na nastoletniej ofierze? Nie będzie opowiadał. Da głos zainteresowanym. Zaprosi do studia gwałciciela i ofiarę. Na wszelki wypadek nie poinformuje ich, że się ze sobą spotkają w studiu. Następnie będzie im zadawał pytania na temat systemu opieki nad młodzieżą, edukacji i wychowania, pytania na temat kodeksu karnego, systemu więziennictwa i resocjalizacji, pytania na temat moralności i doświadczeń seksualnych.

Na koniec dziennikarz symetrysta powie – wysłuchaliście państwo głosów z dwóch stron barykady – usłyszeliście gwałciciela i jego ofiarę. A prawda, jak zawsze, leży po środku…

Dlaczego o tym piszę dzisiaj? Otóż miałem okazję obejrzeć jedną z porannych rozmów politycznych w telewizji. Dziennikarz prowadzący rozmową najpierw pytał jednego z liderów opozycji o aferę KNF zestawiając ją z aresztowaniami byłych szefów KNF. Plan politycznego prokuratora został zrealizowany – może i teraz jest afera KNF, ale KNF był już wcześniej umoczony. Typowa metoda symetrystów – kiedyś też nie było idealnie, więc nie można piętnować dzisiejszych nadużyć.

Następnie, na równych prawach, poruszono temat przejścia kilkorga posłów z jednego klubu do drugiego. To konstrukcja idealnie symetrystyczna i doskonale mieszająca w głowach mniej uważnych odbiorców. Może w sprawie KNF dzisiejszy KNF jest ciut bardziej winny (dociekliwi widzowie mogli zauważyć żądanie łapówki w wysokości 40 milionów, bezwarunkowe poparcie prezesa NBP dla osoby, która po chwili została aresztowana, poparcie dla mianowania go przez obecnego premiera), ale są też sprawy, w których wina jest wyłącznie po stronie opozycji, czyli poprzedniej władzy. Afera z żądaniem gigantycznej łapówki przez funkcjonariusza państwowego (prawdopodobnie miała ona trafić na konta partyjne), z zaangażowaniem najwyższych urzędników państwa, z wykorzystaniem powagi urzędu i służąca przejęciu majątku o ogromnej wartości została zrównana z czymś, co w świecie polityki bywa uznawane za naganne, ale z całą pewnością nie jest złamaniem prawa.

Kiedy gość mógł wykazać czyjąś winę w jednej sprawie, natychmiast trzeba narzucić taki temat, w którym gościowi przypiszemy winę. Nikt nie może pozostać „nieumoczony”. No i to dziennikarz ma wyłączne prawo przyznawania racji. Każdy inny musi być gdzieś i w czymś winny.

Symetryzm – to pokazanie dwóch całkowicie różnych spraw i przyrównanie ich sobie. KNF = KNF. A że w jednym przypadku chodzi o żądanie ze strony szefa tej instytucji łapówki a w drugim zarzuca się po wielu latach niedopełnienie obowiązków między innymi przez człowieka, który za wypełnianie obowiązków został niemal śmiertelnie pobity? Kto zauważy? KNF = PO+KO-.N. Że ruchy koalicyjne i rozmowy polityczne prowadzą do zmiany sojuszów i porozumień, to naturalne. Ale zestawianie tego z korupcją na najwyższych szczeblach państwowej administracji?

Symetrysta potrafi!

Politycy fundują nam igrzyska. Taką mają pracę. Dziel i rządź. Media informują nas o tym, co się dzieje. Między innymi o tym, co robią politycy. Ale czy rzeczywiście informują?

Kiedy słyszę głośne ostatnio wołania w obronie czwartej władzy przed zakusami władzy drugiej i pierwszej, to coraz częściej zastanawiam się – a kto obroni obywateli przed nierzetelnością, stronniczością, interesownością i nieuczciwością czwartej władzy? Nie, nie popieram podporządkowania jej rządzącym. Ale, do cholery ciężkiej, panie i panowie dziennikarze… dajcie coś z siebie, zaangażujcie się nieco w odkrywanie prawdy, poszukajcie głębiej niż tylko w komunikatach partii i urzędów, spróbujcie dotrzeć głębiej, niż tylko do specjalnie dla Was przygotowanej propagandy.

Symetryzm jest być może najgroźniejszą chorobą mediów, ale nie jedyną. Dziennikarze! Miejcie odwagę myśleć! Miejcie odwagę samodzielnie szukać a nie tylko biegać za mechanicznym króliczkiem wypuszczanym przez władzę, opozycję czy grupy interesów… bo tej papki już nikt prawie nie jest w stanie łykać, tak mdła się staje.

Rating: 4.5/5. From 8 votes.
Please wait...

Facebook Comments