Przegrywa ten, kto wie lepiej

Słyszę coraz liczniejsze głosy wzywające do przekonania wszystkich, że muszą w jesiennych wyborach uratować kraj i głosować przeciwko PiS. Są przy tym używane porównania do samolotu w Smoleńsku albo do różnych innych sytuacji tuż przed jakąś tragedią. Nie warto straszyć PiS-em. To już nie działa.

Nie wierzysz? To znajdź sobie w internecie listę afer z czasów rządu PiS. Zsumuj ich wartość. Teraz znajdź listę afer z czasów poprzednich rządów i zsumuj ich wartość. Jeżeli jeszcze nie rozumiesz, że straszenie nie działa na tych, którzy głosują na PiS, to opuść tę stronę i nie czytaj dalej. Wiesz lepiej i znasz sposoby. Stosuj je. Tylko później się nie dziw, że się znowu nie udało…

Pisałem już o tym, że świat się zmienia i że motywacje wyborców się zmieniają. Że kluczem do sukcesu w moim przekonaniu jest zaufanie i wiarygodność. To moja diagnoza, chociaż nie mam pewności, czy mam rację. Bo niby na jakiej podstawie miałbym mieć tę pewność? Nie przeprowadziłem żadnych badań, nie konsultowałem się z naukowcami, którzy na bieżąco badają opinię społeczną, zachowania wyborców, ich preferencje i priorytety. Ja nie wiem lepiej. Stawiam hipotezy i chętnie rozmawiam.

Jedno wiem na pewno. Udawanie, że wszystko jest w porządku i że wystarczy nie słyszeć tego, co mówią ludzie, jest dobrym sposobem na… lepsze samopoczucie przed i większego kaca po wyborach.

Kiedy zgłaszam jakieś uwagi, kiedy zachęcam do rozmowy, kiedy ostrzegam – słyszę ze strony „pancernych zwolenników”, że próbuję załatwiać własne sprawy, że się czepiam, że atakuję. Czyżby naprawdę najlepszym sposobem na wygranie wyborów było unikanie kontaktu z wyborcami? Czy to jest oficjalne stanowisko Koalicji Obywatelskiej i Samorządowców? Nie sądzę. Komunikaty sztabu wyborczego są zupełnie inne. Zapraszają wszystkich do współpracy, organizują spotkania, twierdzą, że chcą słuchać.

Nie wiem, kto wygra wybory. Wiem, kogo będę popierał. I wiem, że zrobię wiele, żeby koalicja wygrała. Jestem przekonany, że nie wygra zaklinając rzeczywistość. Jeżeli ktoś uważa, że to słuszna droga, niech mi wytłumaczy, jak to ma zachęcić wyborców do głosowania. Nie mnie. Ja jestem przekonany. Ale żeby wygrać trzeba uzyskać co najmniej 6,5 mln głosów. Każdemu każecie siedzieć cicho i głosować z zaciśniętymi zębami?

I jeszcze jedno. W dzisiejszym świecie nie ma tajemnic. Jeżeli ktoś mówi – nie mówmy głośno, naradźmy się po cichu, nie piszmy na Facebooku o tym… – to znaczy, że nie wie, gdzie żyje. Zwłaszcza, kiedy powtarzamy to, co mówią wszyscy w kraju i za granicą. Dzisiaj nie ma tajemnicy, jeżeli coś zostało powiedziane w gronie 5 osób. Jeżeli więc wyborcy powszechnie narzekają na niedostatki komunikacji, trzeba znaleźć dobrą odpowiedź – nie tylko słowem, ale i czynem. Wezwania, aby o tym nie mówić, szkodzą.

Jeżeli ktoś mówi, że stoimy nad przepaścią i dlatego nie można mówić o tym, że „oferta ratunkowa” jest niewystarczająca, popycha nas w stronę przepaści. Chcemy się uratować? Cofnąć znad przepaści? Przestańmy zamykać ludziom usta a zacznijmy z nimi rozmawiać! Doświadczenie pokazuje, że przegrywa ten, kto już wszystko wie. Bo pycha kroczy przed upadkiem.

Rating: 3.7/5. From 12 votes.
Please wait...

Facebook Comments