Krajobraz przed bitwą

Dzisiaj nie mam wątpliwości, że Jesienne Wybory Parlamentarne nie będą miały wymiaru Bitwy Pod Grunwaldem. Wynik jest już znany. Czeka nas kolejna kadencja samodzielnych rządów PiS.

Wielu chciałoby wskazywać winnych. Władysław Kosiniak-Kamysz, bo PSL odmówił wejścia do Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna, bo się nie schował w szafie. Adrian Zandberg, bo Razem jak zawsze osobno. Robert Biedroń, bo skompromitował to, co sam chwilę wcześniej stworzył. Lubimy szukać winnych. Tylko po co?

PiS wygra, bo wszyscy inni pójdą w małych grupach. Koalicja Obywatelska, Koalicja Polska, Koalicja Lewicowa (może inaczej się bezie nazywać?), Lewica Razem, Wiosna. Oczywiście, głupi będą obwiniać metodę przeliczania głosów na mandaty wymyśloną przez Victora d’Hondta. Nikt nie pamięta, że ten wybitny matematyk zmarł ponad sto lat temu, zaś jego system obowiązuje w ordynacji wyborczej III RP od zawsze z krótką przerwą, kiedy AWS chciała ograniczyć skalę wygranej SLD w 2001 roku.

Zatem winni są prędzej ci, którzy nie umieją wykorzystać obowiązujących zasad nie ci, którzy te zasady kiedyś wymyślili czy później wdrożyli.

Nie mam wpływu na zachowania polityków. Próbowałem się kontaktować ze sztabami wyborczymi, oferować swoją pomoc i wsparcie nie oczekując nic w zamian. Bez skutku. Widać nie przyszedł jeszcze ten czas, kiedy politycy będą się interesowali zdaniem swoich wyborców.

3 grudnia 2015 roku, na pierwszej pikiecie powstającego wtedy KOD-u mówiłem, że czekają nas co najmniej 2-3 kadencje rządów PiS. Przez ten czas robiłem wszystko, żeby temu zapobiec. Kiedy na początku 2016 duża grupa posłów PO chciała odejść ze swojej partii i stworzyć klub parlamentarny KOD, odmówiłem. Tłumaczyłem, że trzeba łączyć a nie dzielić. Kiedy w połowie 2016 różne grupy posłów zgłaszały się do mnie po poradę, czy zostać w PO, czy odejść i tworzyć własne ugrupowania, zawsze przekonywałem, że współpraca jest ważną wartością, a kiedy się odchodzi, trudno współpracować. Kiedy inicjowałem powstanie Koalicji Wolność Równość Demokracja, starałem się budować współpracę ponad ideologicznymi różnicami dla wspólnych wartości.

Nie udało się. Skoro politycy nie są w stanie połączyć swoich sił dla dobra Polski, co mogą zrobić obywatele? Oczywiście ci, którzy nie umieją współpracować w kampanii, po wyborach mogą się jedynie dogadywać dla stanowisk, tytułów i podziału wpływów. Koalicja przed wyborami skupia się wokół wartości. Po wyborach wokół podziału łupów.

Tak, czy inaczej, szerokiej koalicji nie będzie. W wyborach wystąpi kilka (oby jak najmniej) ugrupowań deklarujących, że chcą przywrócić w Polsce praworządność. Jak w takiej sytuacji powinien się zachować świadomy obywatel?

Na dzisiaj widzę dwie strategie, z których jedna jest absolutnie nierealna a druga ma pewne szanse powodzenia.

Pierwsza, to umowa wśród wyborców po stronie demokratycznej, że wszyscy głosują na jedno ugrupowanie, aby zapewnić mu maksymalne zwycięstwo. To ta nierealna. Skoro kilka tysięcy polityków, którym płacimy za to, żeby proponowali najlepsze rozwiązania, nie umie się porozumieć, oczekiwanie, że porozumie się kilka milionów wyborców, jest pozbawione sensu.

Druga możliwość, to troska o to, żeby jak najmniej głosów się zmarnowało. Innymi słowy – żeby wszystkie ugrupowania, które stoją po stronie demokracji przeciwko populizmowi i rodzącej się dyktaturze, przekroczyły próg wyborczy. Bo straty wynikające z metody d’Hondta będą znacznie mniejsze niż wynikające z tego, że na przykład 3 ugrupowania uzyskają około 4% głosów i nie wejdą do parlamentu.

Nie wiem, co zrobią politycy w najbliższych tygodniach. Jednak wybory są coraz bliżej i czekanie na propozycje polityków, którzy przez ostatnie miesiące nic nie zaproponowali, przestaje mieć sens. Dlatego zachęcam wszystkich do uważnego obserwowania sondaży i listy startujących w wyborach ugrupowań. Tych bardziej świadomych zachęcam, aby decyzję podejmowali w ostatniej chwili. I głosowali na tych, na których mogą głosować bez obrzydzenia, ale którzy są najsłabsi. Nie możemy dopuścić, żeby tak, jak w wyborach 2015 roku, prawie 17% oddanych głosów się zmarnowało. Te głosy mogą przesądzić o tym, w jakim kraju będziemy żyć po wyborach.

Do wyboru mamy:

  1. samodzielne rządy PiS z większością konstytucyjną
  2. samodzielne rządy PiS bez większości konstytucyjnej
  3. koalicyjne rządy z wiodącą rolą PiS
  4. koalicyjne rządy bez udziału PiS.

Każda z tych możliwości to zupełnie inny świat. Jeżeli zachowamy się mądrzej, niż politycy i zagłosujemy świadomie, mamy szansę nawet na opcję czwartą. Jeżeli nie, jedynka albo dwójka to nasza przyszłość. Zależy Ci? To pomyśl i działaj.

Rating: 3.8/5. From 11 votes.
Please wait...

Facebook Comments