Twój głos – twój los!

Nie sądzę, żeby ten tekst przeczytał ktoś, kto nie zamierza iść na wybory. Nie będę więc przekonywał, że trzeba głosować. To oczywiste. Czytając i słuchając mam jednak cały czas nieodparte wrażenie, że wielu moich znajomych (bliższych lub dalszych) nie do końca rozumie, o co w tych wyborach chodzi oraz jak one działają.

Przed wyborami w 2015 roku apelowałem o egoizm. Nie pomogło. Wielu pięknoduchów uznało, że lepiej zrealizować swoje ideały w momencie głosowania niż zatroszczyć się o swoją przyszłość. Po czterech latach większość z nich nie ma już chyba takich dylematów. Świadczy o tym połączenie wszystkich sił lewicowych. Oczywiście, gdyby po stronie opozycji wystąpił jeden wspólny blok wyborczy – od lewicy do PSL – moglibyśmy uznać, że wszyscy politycy zrozumieli, co to znaczy odpowiedzialność za Polskę.

Przecież jednak politycy są tylko naszymi przedstawicielami. Na mocy art. 4. Konstytucji RP to my, Naród, sprawujemy władzę zwierzchnią. Bezpośrednio lub przez przedstawicieli. Więc to do nas należy odpowiedzialność za losy Polski.

Politykom wolno więcej, bo oni zabiegają o głosy, o popularność. Nam, odpowiedzialnym obywatelom, aż tyle nie wolno. Polityk może próbować wjechać do Senatu w bagażniku samochodu. Nam, odpowiedzialnym, nie wolno tego promować ani popierać. Politycy mogą się spierać w kampanii, stawiać sobie wzajemnie zarzuty i udowadniać, kto jest lepszy. Od nas, odpowiedzialnych, oczekuje się przewidywania w dłuższej perspektywie, niż tylko głosowanie. Oni mogą walczyć o procenty, my musimy zabiegać o dobry rząd na najbliższe cztery lata.

Ostatecznym wynikiem wyborów nie są nawet same mandaty, ale rząd. Kto będzie powoływał rząd, kto będzie premierem, skąd będą pochodzić ministrowie i jaki program będą realizować. To wiedzą świadomi i odpowiedzialni wyborcy. Inni traktują wybory jak konkurs Miss Polonia albo Eurowizję. Kto jest fajny, kto jest nasz, na kogo możemy zagłosować tak, żeby potem się pochwalić znajomym. Bo przecież wstyd głosować na jakiś „pasztet”…

Powiem krótko. Moim zdaniem jest jedna możliwość, żebyśmy nie mieli ciężkiego kaca zaraz po wyborach. Żeby rząd był tworzony bez udziału partii „Prawo i Sprawiedliwość” (cudzysłów podkreśla dystans między nazwą a praktyką), konieczne jest, aby w Sejmie znalazły się wszystkie trzy koalicje utworzone po stronie opozycji. Sondaże dzisiaj są jednoznaczne – Koalicja Obywatelska i Lewica bez problemu przekraczają próg wyborczy. Zatem odpowiedzialny wyborca powinien się skupić na tym, żeby i Koalicja Polska, której prognozy oscylują wokół progu wyborczego, weszła do Sejmu. Dlatego nie waham się złożyć publiczną deklarację – będę głosował na Koalicję Polską – PSL i Kukiz ‘15.

Nigdy nie było mi po drodze z Pawłem Kukizem i nadal nie jest. Ale na listach Koalicji Obywatelskiej czy Lewicy również są ludzie, którzy nie tylko atakowali mnie publicznie, ale też bardzo mi w życiu zaszkodzili, w pogardzie mając prawdę i uczciwość. Na każdej też liście mam przyjaciół i ludzi, których szanuję i poważam. I tu jest właśnie istota sprawy. Każdy może poznać listy kandydatów w swoim okręgu. Są dostępne na stronie https://wybory.gov.pl/sejmsenat2019/. Wystarczy odnaleźć swój okręg wyborczy (inne są okręgi dla Sejmu, inne dla Senatu – trzeba być uważnym) i znaleźć na liście osobę, która spełnia nasze standardy i oczekiwania. Warto to zrobić wcześniej, bo możemy poszukać w internecie, zapytać znajomych, coś sobie przypomnieć. Kiedy znajdziemy się w lokalu wyborczym i będziemy mieli jedynie kartę do głosowania przed sobą, może być za późno na mądry i świadomy wybór, a przecież to od nas, świadomych wyborców, zależy kto wejdzie do Sejmu i kto będzie miał wpływ na powołanie rządu.

Dlatego uzupełniając popularne dzisiaj hasło, zawołam „Daj głos mądrze!”. Pomyśl o czterech latach po wyborach, nie tylko o kilku minutach w lokalu wyborczym.

Rating: 3.0/5. From 6 votes.
Please wait...

Facebook Comments